close
ThaiKha – uczciwie i smacznie po tajsku

ThaiKha – uczciwie i smacznie po tajsku

0udostępnień

Ileż ja czekałem, by pojawiła się w Kielcach tajska kuchnia! I to dobra, uczciwa, a nie pol-taj! Wreszcie pewnego dnia gruchnęła wieść, że w lokalu po kuchni indyjskiej na Paderewskiego otwiera się ThaiKha. Jeszcze nie dowierzałem, jeszcze postanowiłem odczekać i pójść tam po miesiącu, zebrawszy najpierw wywiady wśród znajomych. Zdjęcia, jakie Kuba zamieścił na swoim blogu Tymrazem.pl ostatecznie mnie przekonały. Menu jest krótkie, co stanowi zaletę, bo kuchnia może skupić się na kilku pozycjach i dopracować je na zicher. Recenzja powstała na podstawie trzech wizyt.

Najpierw przystawka. Bo jest tylko jedna. Gai Satay (15 zł), czyli grillowane, marynowane szaszłyki z kurczaka z tradycyjnym orzechowym sosem Satay. Mięso jest dobrze doprawione, soczyste, a smak podkręca sos z orzeszków. Warto się skusić.

Jeśli chodzi o sałatki, to wybraliśmy Neua Nam Tok (25 zł). Jest to sałatka z ogromną ilością plastrów soczystego rosbefu, kapitalnie przyprawionego, podanego z chrupiącą sałatą i czerwona cebulą, oraz nadającą niesamowitej rześkości tajską bazylią. Świeże chili przyjemnie zaostrza smak. Polecam gorąco.

Pora na zupy. Polecana przez szefa kuchni Guay Tiaw Pet czyli zupa z kaczki (19 zł mała porcja), to ogromna micha pełna bardzo mocnego wywaru, z wyraźnie wyczuwalną nutą sosu sojowego. Mała porcja ma chyba z pół litra, a w misce znajdziemy także makaron ryżowy, kiełki, kapustę pak choy, tajską kolendrę i plastry soczystej kaczej piersi. Zupę można (a nawet warto) podkręcić sobie ostrym sosem z chili, jaki dostaniemy obok. Uwaga, porcja tej zupy potrafi nasycić, jak dwudaniowy obiad! Podkreślam, że na zdjęciach widzicie porcję małą!

Tom Kha z krewetkami kosztuje 25 zł (z kurczakiem lub tofu 17 zł). To zupa bardzo łagodna, wpadająca niemal w słodycz za sprawą mleczka kokosowego i rześka za sprawą liści limonki i trawy cytrynowej. Tutaj również polecam zaostrzenie smaku chili. Ale jeśli nie lubicie ostrych dań, to pozostańcie przy klasycznej wersji.

Tom Yum Gung również wybraliśmy z krewetkami (25 zł). Ten wywar był kwaśno-ostry, z dużą krewetką, boczniakami, pastą chilli, mleczkiem kokosowym, galanga, trawą cytrynową, sokiem i liśćmi limonki. Nie wiem, czy ta zupa nie smakowała mi najbardziej.

Dania główne. Gorąco polecam Wam Thod Kratiem Neua z wołowiną (31 zł), czyli smażoną w woku z sosem czosnkowo – pieprzowym wołowinę, podaną z ryżem jaśminowym i sałatką. Danie jest bardzo aromatyczne, soczyste i wyraziste w smaku.

Phat Kaphrao (z wołowiną 29 zł) to kolejna klasyczna pozycja z tajskiej kuchni. Soczysta, smażona w woku wołowina, rozkwita aromatami i smakiem dzięki dodatkom (świeże chilli, czosnek, tajska bazylia oraz sos ostrygowy). Zdecydowanie polecam.

Jeśli wolicie kurczaka, to spróbujcie Pad Med Mamuang Himaphan (27 zł). Oprócz soczystego, obsmażonego w woku z tajskim sosem, warzywami i orzechami nerkowca kurczaka, w zestawie mamy także ryż jaśminowy. Pyszne, aromatyczne danie. 

Nie można w takim miejscu nie zamówić ukochanego dania turystów, czyli Pad Thai. Wybraliśmy wersję z krewetkami (35 zł). Porcja bardzo duża. Soczyste krewety, idealny makaron, sos tamaryndowy, kruszone orzeszki – nie zawiedziecie się.

Na koniec zostawiłem prawdziwą petardę. Podczas pierwszej wizyty nieśmiało zasugerowałem, że oddam nerkę za Morning Glory. Zdaję sobie jednak sprawę, że wiele osób będzie mieć opory by zapłacić „za garść zielska” i raczej ciężko będzie utrzymać to danie w stałym menu. Jednak dla mnie to jedno z najlepszych street foodowych dań na świecie, pokochałem je od razu (pierwszy raz zjadłem to u Marcina w trucku My Little Thailand kilka lat temu) i pozostaję jego zaprzysięgłym fanem. Azjatycki szpinak wodny podany w sosie do ryżu jest po prostu przepyszny. I pewnego dnia patrzę na fan page ThaiKha i co widzę? Morning Glory! Kosztuje 19 zł i można dobrać do niego tofu, kurczaka lub wołowinę. Ja jednak wielbię „gołą” wersję, bez dodatków i taką też zamówiłem. Muszę przyznać, że w ThaiKha Morning Glory robią genialnie! Chrupiący szpinak wodny podany jest do ryżu jaśminowgo, który warto maczać sobie w aromatycznym, lekko pikantnym sosie. Mocny smak czosnku to kolejny atut. Danie jest lekko tylko pikantne za sprawą świeżego chili, osobiście polecam Wam poprosić o dodanie co najmniej połowy papryczki. Naprawdę dodatkowa ostrość bardzo podniesie walory tego arcyprostego dania. Polujcie więc naMorning Glory w ThaiKha, bo pojawia się tylko okresowo, a naprawdę warto przynajmniej spróbować.

Do picia zawsze biorę świetne tajskie herbaty – do wyboru zielona lub czarna, z mlekiem lub limonką/cytryną (9 zł).

Podsumowując: ThaiKha to lokal, jakiego bardzo mi w Kielcach brakowało. Jedzenie jest świetne, kucharze nie idą na skróty, nie używają zamienników, tylko stawiają na oryginalne składniki, smak nie jest dopasowywany (jak np. w większości „chińczyków”) pod polskiego klienta, tylko pozostaje intrygujaco autentyczny. Bardzo się cieszę, że ThaiKha otworzyła się w naszym mieście i mam nadzieję, że pozostanie z nami na stałe. Za wokami fantastyczni ludzie, którzy wkładają w gotowanie całe serce, bardzo miła obsługa i niewygórowane ceny. Polecam z całego serca, jest pysznie!

ThaiKha – ul. Ignacego Paderewskiego 42, Kielce

Facebook – https://www.facebook.com/RestauracjaThaiKha/

Jedzenie w trasie. Restauracja Złota Rybka

Jedzenie w trasie – dobra klasyka Pod Dobrym Aniołem

Dodaj komentarz