http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/11/23825507_1806240032719889_2024689376_o-1050x788.jpg

Test krakowskich lokali z kuchnią azjatycką wraz z Pizzaportal.pl – część druga i podsumowanie

Po mniej lub bardziej udanych przygodach z barami i restauracjami oferującymi kuchnię azjatycką, przyszedł czas na coś innego. Hurry Up Shrimp to miejsce które powstało całkiem niedawno, bo na początku lipca bieżącego roku. Załoga specjalizuje się w przygotowaniu krewetek, oraz innych dań azjatyckich. Nie mają lokalu, a swoje dania oferują jedynie w dostawie.

Podczas przeglądania ich menu na Pizzaportal.pl, ciężko jest wybrać tylko kilka rzeczy. Decyduję się na Pad Thai z kurczakiem oraz Wrapa z krewetkami w tempurze. Tym razem zamówienie nie przebiega bezproblemowo, najpierw długo czekam na weryfikację płatności, a później zamówienie nie zostaje potwierdzone przez lokal. Na stronie wyświetla się prośba o kontakt z podanym numerem telefonu. Wykonuję telefon, mówię na czym polega problem, a sympatyczna pani z obsługi informuje mnie, że skontaktuje się z restauracją i do mnie oddzwoni. Po kilku minutach otrzymuję telefon z potwierdzeniem, że moje zamówienie będzie u mnie najpóźniej za półtorej godziny. Zupełnie przy okazji udało mi się przetestować obsługę klienta Pizzaportalu i muszę przyznać, że spisała się ona wyśmienicie.

Po około godzinie pod moimi drzwiami zjawia się dostawca. Pierwszym zaskoczeniem jest ciekawie wyglądająca personalizowana papierowa torba, z logiem Hurry Up Shrimp. W środku znajduje się czarny pojemnik, który po otwarciu ujawnia zawartość w postaci Pad Thaia, dwóch ósemek limonki, opakowania z pokrojonymi orzeszkami, oraz drugiego z prażoną cebulką. Całość wygląda bardzo profesjonalnie i niezwykle apetycznie. Zawiniątko z wrapem z krewetkami jest szczelne i ani kropla sosu nie wylewa się do torby.

Odwijam wrapa i próbuję. Już w pierwszym gryzie czuję wciąż ciepłe i chrupiące, mimo obecności sosu czosnkowo-ziołowego, krewetki. Są świeże i pełne smaku, dodatki w postaci pomidora, cebuli, sałaty, karmelizowanej papryki i smażonej cebuli są gdzieś w tle. Na pierwszym planie, przez cały czas są bardzo smaczne krewetki. Ciężko o gryza bez nich. Bardzo smaczny wrap. Danie które ciężko przygotować tak, aby przetrwało transport w stanie nienaruszonym i nie straciło niczego ze swoich zalet, tym razem wykonane zostało perfekcyjnie. Ciekaw jestem bardzo, jak udałoby się ekipie zapakować znajdującego się w menu Poor Boya, czyli burgera z krewetkami.

Po chwili mój wzrok pada na Pad Thaia. Sporo pokrojonego w małą kostkę kurczaka, warzywa które zdecydowanie nie są chińską mieszanką z mrożonki i makaron. Po przemieszaniu całości zabieram się do jedzenia. Już w pierwszym gryzie czuć tutaj doskonale dobrane przyprawy. Kurczak nie jest suchy, makaron nie jest rozgotowany, a warzywa są chrupiące i idealnie chrupią, łamiąc konsystencję całości. Prażona cebulka również jest bardzo przyjemnym dodatkiem. Zjadam całość powoli, delektując się egzotycznymi smakami. Do tej pory za najlepszego Pad Thaia, jakiego próbowałem w życiu, uznawałem Pad Thaia z wołowiną z food trucka Momo. Ten z Hurry Up Shrimp, mimo, że zawiera kurczaka, a nie wołowinę, jest niebezpiecznie blisko. Bardzo sycące danie, choć porcja na pierwszy rzut oka nie wygląda na ogromną.

Jak ocenię zamówienie z Hurry Up Shrimp? To zdecydowanie najlepszy posiłek jaki jadłem do tej pory podczas niniejszego testu. Jest to również jedyne miejsce, do którego na pewno będę wracał i z którego na pewno jeszcze nie raz zamówię jedzenie do domu. Jestem bardzo ciekaw zarówno kubełków z krewetkami w tempurze, jak i innych dań głównych. Podjąłem ryzyko zamówienia w miejscu specjalizującym się w krewetkach, dania które ich nie zawierało i absolutnie nie żałuję. Jedyne czego mogę żałować, to tego, że nie zdecydowałem się na Pad Thaia z krewetkami. Podejrzewam, że byłby przynajmniej tak samo dobry, jeśli nie jeszcze lepszy. Bardzo mi smakowało.

Ceny:

Pad Thai z kurczakiem – 36 zł
Wrap z krewetkami – 15 zł

Po niezwykle przyjemnym doświadczeniu z Hurry Up Shrimp, kolejnym lokalem który przetestowałem było Yana Sushi. Tym razem padło na lokal specjalizujący się w sushi. Ja jednak wiedząc, że testować mam smaki azjatyckie, ale wyłączając sushi, przeglądając menu lokali na Pizzaportal.pl starałem się wybrać lokal z jak największym bogactwem innych dań. Yana Sushi wypadło w tym porównaniu całkiem nieźle.

Wybrałem Pad Thai z kurczakiem, Spring Rolls z krewetkami oraz pierożki Gyoza z kurczakiem z menu dziecięcego, aby osiągnąć wymaganą kwotę uprawniającą mnie do dostawy. Zamówienie, płatność oraz potwierdzenie zamówienia przebiegły bezproblemowo i po godzinie i piętnastu minutach, dostawca z zamówieniem zadzwonił do drzwi.

Torba wyglądała bardzo podobnie jak dnia poprzedniego, w środku czekał półprzezroczysty pojemnik ze spring rollem, styropianowy pojemnik z pierożkami, owinięty folią aluminiową wraz z pojemnikiem na sos, mała buteleczka sosu sojowego, pałeczki oraz duże opakowanie z Pad Thaiem.

Na pierwszy ogień poszły pierożki. Dość grube i sprężyste ciasto, posypane świeżym szczypiorkiem, kryło w sobie aromatyczny, mięsny farsz. Po zamoczeniu pierożka w sosie, smak stawał się jeszcze bogatszy. Chociaż gdybym miał zgadywać, jakie mięso składa się na farsz, to pewnie nie trafiłbym w kurczaka. Dobrze przyprawiona, smaczna przekąska. Czy w tej cenie, jest to propozycja atrakcyjna, pozostawiam czytelnikom do samodzielnej oceny.

Jako drugie, otwarłem opakowanie ze Spring Rollem. Powiem szczerze, że byłem negatywnie zaskoczony jego rozmiarem. Zwłaszcza w stosunku do ceny. W tym samym opakowaniu znajdowała się spora porcja wasabi oraz równie duża ilość marynowanego imbiru. Spring roll był całkiem smaczny, wprawdzie gdyby ktoś kazał mi wymienić wszystkie składniki które się w nim znajdują, to pewien byłbym jedynie serka i awokado. Krewetka, według opisu, smażona na maśle czosnkowym, była bardzo bardzo delikatna w smaku, pozostałe dodatki również ukryły się gdzieś w tle. Dodatkowo przez umieszczenie imbiru w tym samym opakowaniu, spodnia część rolki podciekła i się rozpadała. Ciężko było pojedynczy kawałek unieść w palcach, bez ryzyka, że połowa składników wypadnie nam gdzieś po drodze między opakowaniem, sosem sojowym a ustami. Smakowało mi, ale nie zamówiłbym ponownie.

Na koniec zostawiłem sobie Pad Thai. Prezencja na piątkę, aromat również całkiem zachęcający. Po spróbowaniu, miałem jednak kilka uwag. Po pierwsze makaron, który był zdecydowanie zbyt miękki. Rozumiem, że ciężko jest przygotować makaron który podczas dość długiego transportu zachowa swoje własności i nie zaparzy się w opakowaniu, tutaj jednak o to nie zadbano. Makaron zamiast być sprężysty rozpadał się i darł przy próbie podniesienia z opakowania. Po drugie kurczak, wprawdzie był w sporych kawałkach, ale również się zaparzył i rozpadał się przy każdym dotknięciu widelcem. No i było go dość mało. Warzywa, ze zdecydowaną przewagą czerwonej papryki były dość chrupkie i smaczne, ale tych z kolei było zdecydowanie za dużo. Podsumowując Pad Thai bez rewelacji. Przyprawiony bardzo dobrze, ale prawdopodobnie przez transport zdecydowanie zbyt ‚well done’. Podejrzewam, że gdybym dostał go od razu po przygotowaniu, w lokalu, smakowałby mi dużo bardziej. Natomiast cenowo bardzo w porządku, zwłaszcza patrząc na Spring Rolla za którego musimy zapłacić tyle samo.

Podsumowując, jedzenie z Yana Sushi jest smaczne, ale raczej nie zamówię go już więcej do domu. Spring Roll podcieka sokiem z marynowanego imbiru, a Pad Thai ‚dochodzi’ w swoim własnym cieple i staje się rozgotowanym makaronem z rozpadającym się kurczakiem. Odwiedziłbym za to chętnie lokal, bo możliwe, że na miejscu, jedzenie wiele zyskuje.

Ceny:
Spring Roll krewetki na maśle – 25 zł
Pad Thai z kurczakiem – 25 zł
Pierożki Gyoza z kurczakiem (5szt) – 12 zł

Po zamówieniu jedzenia z Yana Sushi miałem kilka dni przerwy w testowaniu. Przeziębiłem się i mój organizm zdecydował za mnie, że z ostatnim, szóstym zamówieniem trzeba będzie trochę poczekać. Pozbawiony na jakiś czas węchu i smaku, przeglądałem ofertę lokali które mogłem jeszcze przetestować i moją uwagę przykuła oferta Edo Sushi Bar. Wprawdzie lokal skupia się głównie na sushi, ale posiada również bogatą ofertę dań głównych.

Kiedy doszedłem już do siebie, odzyskałem węch i smak, postanowiłem zamówić posiłek z Edo. Zamówienie poszło bezproblemowo, potwierdzenie internetowej płatności chwilę trwało, ale koniec końców wszystko się udało. Po około godzinie, czyli szybciej niż czas określony po złożeniu zamówienia, miałem jedzenie w rękach.

Pierwsze wrażenie jest mieszane, Bulgogi zostało hermetycznie zapakowane, natomiast Pad Thai znalazł się w tekturowym pudełku podobnym do tych które znamy wszyscy z amerykańskich czy brytyjskich seriali. Po odpakowaniu dania z wołowiny, okazało się, że było ono ciepłe, ale prezentowało się mało zachęcająco. Pad Thai natomiast przyjechał lekko letni.

Próbując Bulgogi spodziewałem się intensywnego smaku marynaty zamkniętego w cienkich paskach krótko grillowanej wołowiny. Dostałem duże i grube kawałki niemal rozpadającego się pod naciskiem widelca mięsa, otoczone zaparzoną cukinią i grzybami shitake, a to wszystko pływające w mieszaninie sosu i skroplonej pary. Mięso nie było intensywne w smaku, cukinia nie miała żadnego smaku, jedynie grzyby smakowały grzybami. W sosie na dnie pojemnika można było dostrzec kawałeczki wołowiny która nie przetrwała transportu. Wyglądało to mało apetycznie i smakowało nie tak jak sobie wyobrażałem. Osobne wspomnienie należy się kim chi które otrzymałem jako dodatek do dania i plasterkom ogórka którymi kim chi było przykryte. Ogórek co dziwne nie był zaparzony a przesuszony, kojarzył się trochę z dekoracją talerza wędlin na domowej imprezie. O czwartej nad ranem, na imprezie która trwa od 18. O smaku kim chi wypowiadał się nie będę, bo nie jestem wielkim fanem i za mało kim chi w swoim życiu spróbowałem, żeby ocenić czy było takie jak powinno być. Ryż był zaparzony, mocno kleisty.

Pad Thai przykryty był tradycyjnie orzeszkami ziemnymi i ósemką limonki. Po wymieszaniu i spróbowaniu okazało się, że makaron wciąż jest sprężysty, tak jak powinien być, kurczak jest całkiem smaczny i soczysty, pojedyncze krewetki również wyglądały i smakowały jak świeże i dobrze przyrządzone. Całość jednak absolutnie mnie nie przekonała, brakowało jej nieco egzotycznego doprawienia. A poza tym wszystko wydało się kwaśne mimo, że nie skorzystałem z limonki.

Podsumowując, spodziewałem się najlepszego posiłku podczas testu, biorąc pod uwagę uznaną markę i ceny. Dostałem posiłek którego nie dojadłem, bo żadne z dań mi nie smakowało. Zgodziłem się na opłatę za dostawę w wysokości 20 zł, choć to wcale nie mało. W zamian dostałem zaparzone danie i zupełnie średniego Pad Thaia. Nie będę powtarzał. Zwłaszcza w tej cenie.

Ceny:
Pad Thai – 28 zł
Bulgogi – 34 zł

A teraz czas na podsumowanie całego testu. Chciałem wybrać 3 lokale, z których na pewno zamówię ponownie jedzenie.

Na pierwszym miejscu, bezapelacyjnie znajdzie się Hurry Up Shrimp. Oba dania których próbowałem, były świeże, doskonałej jakości, idealnie przyprawione, po prostu pyszne. Najlepszy Pad Thai z tych które próbowałem, niebezpiecznie blisko Pad Thaia z food trucka Momo, do którego porównuję wszystkie inne których uda mi się spróbować. Żałuję jedynie, że nie zdecydowałem się na dodatek krewetek zamiast kurczaka. Do Wrapa absolutnie nie mogę się przyczepić, nawet z delikatnym sosem był pełen smaku, dojechał ciepły, zawinięty był tak, że nic z niego nie wyciekało, krewetki były obecne w każdym gryzie i smakowały wybornie. Do Hurry Up Shrimp na pewno będę wracał. Muszę spróbować ich krewetkowego burgera i innych pozycji z menu. Do tego są całkiem atrakcyjni cenowo.

Phoung Dong umieściłbym na drugim miejscu, oba dania oraz przekąski których próbowałem, trzymały poziom. Kurczak po wietnamsku był bardzo smaczny, makaronowi z kurczakiem również niczego nie brakowało. Bez wielkich rewelacji, ale smacznie.

Na trzecim miejscu umieściłbym restaurację Mekong. Kurczak po wietnamsku którego próbowałem, był jednym z najlepszych jakie jadłem w życiu, idealnie zbilansowany smak, pełne smaku mięso i duża ilość esencjonalego sosu w którym można moczyć ryż po wyjedzeniu mięsa. Miejsce trzecie, bo makaron z krewetkami był całkiem smaczny, gdyby nie bezsmakowe i najmniejsze z możliwych krewetki. Tego dania już na pewno nie zamówię ponownie.

Mam nadzieję, że zachęciłem Was do spróbowania dań z wybranych przeze mnie restauracji i do korzystania z Pizzaportal.pl. Pamiętajcie, że znajdziecie tam nie tylko pizze.

Michał Turecki

Tekst powstał we współpracy z PizzaPortal.pl

Część pierwsza testu TUTAJ




There are no comments

Add yours