http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/09/P1010386.jpg

Tego nam brakowało, czyli wizyta w Fabryce Zapiekanek

Dziwiłem się, że nikt w Kielcach na to nie wpadł. Fakt, zapiekanki sprzedawane są w wielu punktach z fast foodem. Ale tylko jako uzupełnienie oferty, brak natomiast było czegoś takiego, jak łódzka Zapiekarnia & Plackolandia, legendarne zapiekanki na krakowskim Kazimierzu, warszawskie Zapiexy Luxusowe czy Zapiekanka Snack Bus. Miejsca, w którym są tylko zapiekanki, za to w dużym wyborze. I nagle – BUM. Czytam na Facebooku, że rusza w Kielcach Fabryka Zapiekanek. 

 

Choroba nie pozwoliła mi być na otwarciu, ale pomyślałem, że w sumie to nawet lepiej, wiadomo, że w tym dniu zawsze wszyscy się starają. Odczekałem tydzień, poczytałem opinie na Facebooku (bardzo pozytywne) i na spokojnie wybrałem się wczoraj w godzinach obiadowych by samemu sprawdzić, jak owe zapiekanki smakują. Po mojej wizycie na zapiekankę skusił się również Paweł Kotwica, więc dzisiejsza recenzja znowu będzie „na 4 ręce”.

 

Paweł Kotwica:

Przyznam, że nie jestem fanem kupnych zapiekanek. Pierwsze, które pamiętam (początek lat 80-tych), sprzedawano w Kielcach na ulicy Sienkiewicza, w budce obok hotelu Centralnego. Była to bułka typu paluch, nacięta odgórnie wzdłuż, napchana „tradycyjnym polskim farszem”, czyli twardymi pieczarkami i rozpaćkaną cebulą, na wierzchu był gruby na centymetr i nie do końca roztopiony plaster sera podlaskiego (pani w okienku pytała, „czy ma być bez sera, czy ze srem” – powaga!), a wszystko było utaplane w ohydnym keczupie. Żeby było śmieszniej, cały ten interes nazywał się, uwaga panie i panowie: „PIZZA NEAPOLITAŃSKA”. Tadaaaam!

Drugie wspomnienie to wczesne lata 90-te i wakacyjna praca w pewnej chłodni, gdzie brałem udział w produkcji, o ile pamiętam nazwę, „zapiekanki tradycyjnej”. Dodatki porównywalne, spód a la pizza, ale towarzystwo insektów, szczurów i ogólne warunki sanitarno-epidemiologiczne skutecznie odstręczyły mnie od konsumpcji tego rodzaju paszy do dziś. Jak to przeczytałem w nieistniejącym już przewodniku po czeskiej Pradze: „Sanepid tu nie zagląda z obawy przed zarazkami”. Do tej pory na dźwięk słowa „zapiekanka” mnie mroziło.

Od tego czasu zapiekanki robię sam, używając podczerstwiałej, społemowskiej bułki wrocławskiej, prawdziwego masła, porządnej szynki, porządnego sera mozarella (nie: typu mozarella) i natki pietruszki. 15 minut w piekarniku. Proste? Proste.

Na wyprawę do „Fabryki Zapiekanek” byłem namawiamy od kilku dni. Z różnych przyczyn nie mogłem być na otwarciu, a jak się w końcu wybrałem, to miałem niewiele czasu. Wchodząc, usłyszałem na ulicy rozmowę dwóch starszych pań, jedna mówiła do drugiej „Patrz, tutaj jest ta Fabryka Zapiekanek”, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że lokal, mimo że otwarty niedawno, ma już swoją renomę.

Na szczęście trafiłem na moment bezkolejkowy, były tylko trzy osoby. Żorż zeznał wcześniej, do jakich zapiekanek się dobrał, więc żeby go nie dublować, zamówiłem dużą Kierownika (50 cm, 11 zł): pieczarki, ser, boczek, kiełbasa, kiszony ogórek, świeża czerwona cebula, sos czosnkowy, posypka ze szczypiorku, i mój dodatek – papryczki jalapeno. Wszystko robione pod czujnym okiem klienta, ze świeżych produktów. Podczas kilkuminutowego oczekiwania na zapieczenie, z właścicielem – Danielem, pogadaliśmy trochę o tzw. procesie technologicznym. Okazuje się, że bagietki trzeba sprowadzać aż ze Skarżyska, bo żadna (!) z kieleckich piekarni nie podjęła się pieczenia bułek o odpowiedniej długości i szerokości. Stąd, jeśli ich zabraknie, produkcja w Fabryce ustaje. Można by robić kilkudniowe zapasy, ale odbiłoby się to na jakości. Coś kosztem czegoś.

Do rzeczy. Bułka jest warta wożenia ze Skarżyska, świeżość, smak, zapieczenie dodatków absolutnie w porządku, miła obsługa (pozdrowienia dla Mamy Daniela), ceny umiarkowane. Nie będę się tu rozwodził nad przenikaniem smaków, dominacją jednych nad drugimi, bo nie o to w zapiekance chodzi, to nie ostrygi z czatnejem porowo-imbirowym i winegretem z sherry. Ma być szybko, prosto, niedrogo i syto. I jest. Mimo że zapiekankę potraktowałem jak obiad, byłem najedzony.

W czasie mojej konsumpcji ustawiła się kilkuosobowa kolejka, która, ze względu na szczupłość miejsca, kończyła się już za drzwiami. Głównie studenci, którzy świetnie sobie poradzili z brakiem miejsca – wciągali zapiekanki siedząc na schodach.

Podsumowanie. Wielkim fanem zapiekanek i tak nie zostanę, ale Fabrykę będę odwiedzał, bo to kolejne, po Literatce i Monte Carlo miejsce w Kielcach, gdzie się robi coś z sercem.

 

Żorż Ponimirski:

Fabryka Zapiekanek mieści się w kamienicy na rogu ulic Leśna/Mała. Wejście od ulicy Leśnej, na wprost Urzędu Miasta. Malutki punkcik z „parapetem” na max 3 osoby. Ale za to 19 różnych zapiekanek do wyboru plus możliwość skomponowania własnej. Zapiekanki w dwóch rozmiarach: mała 25 cm (5,50 zł – 11 zł), duża 50 cm (7,50 zł – 14 zł).

 

Plan miałem taki, że zjem sobie małą zapiekankę i polecę dalej, jeśli będzie dobra to wpadnę za kilka dni na inną. Mój wybór padł na małą Zapiekankę Kontrolera (9,50 zł) w skład której wchodzą: pieczarki, cebula, ser, salami, boczek, tabasco i papryczki jalapeno. Z racji tego, że lokal malutki cała „produkcja” odbywa się na naszych oczach. I co mnie uwiodło: zapiekanki nie są robione na „gotowcach”, czyli bagietce z pieczarkami i serem, tylko (podobnie jak w Kebab na Paderewskiego) bagietka jest przecinana, smarowana grzybami, na to idzie duża ilość tartego sera i reszta składników. W przypadku Kontrolera najpierw bułka została pociągnięta obficie Tabasco. Po zapieczeniu w piecu pada jeszcze pytanie o sos i szczypiorek lub prażona cebulkę. Zdecydowałem się na tę ostatnią, zaś sos wybrałem na bazie sambala. Jak ostre to ostre!

 

P1010383 P1010384 P1010385

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jak na tę cenę to zapiekanka jest mała. Ale w miarę jedzenia przekonujemy się, że potrafi nasycić. Tutaj nie ma wyliczania, składniki mają pokryć bułkę w takiej ilości, żeby nie spadały, ale jednocześnie ma ich nie brakować. Bułka świetna – mięciutka i chrupiąca. Mięsne dodatki zapieczone akuratnie, czyli nie tracą swojej soczystości, czuć je wyraźnie. Ostrość jak najbardziej odpowiednia, choć sos nieco zbyt intensywny, momentami „przykrywał” smak składników, lepszym wyborem byłby tutaj ostry keczup. No ale tak chciałem, tak dostałem. Jalapeno wyraźnie wyczuwalne, pieką w język, tak jak lubię, ich ostrość lekko łagodzi czerwona cebula. Całość bardzo smaczna i warta polecenia, szczególnie, jeśli ktoś lubi pikantność.

 

P1010386

 

Miałem poprzestać na jednej, ale tak mi posmakowało, że… wróciłem po drugą. Tym razem poprosiłem o Zapiekankę Księgowej (mała 10,50 zł). Przemówiła do mnie kompozycja pieczarek, sera, szpinaku z czosnkiem i kurczaka. Szpinak liściasty, nie rozdrobniony, kurczak krojony w plasterki, własnej „produkcji”.

 

P1010387 P1010388 P1010389 P1010390

 

Do tej zapiekanki wybrałem sos czosnkowy. Smak? Rewelacja. Uwielbiam szpinak z czosnkiem, a tutaj dodatkowo nasze wrażenia ubogaca soczysty, dobrze doprawiony kurczak. Sos czosnkowy doskonale się komponował, a pieczarki były lepiej wyczuwalne niż w Kontrolerze, gdzie dominowały ostre dodatki. Zapiekanka zdecydowanie warta swej ceny i godna polecenia. Jeśli ktoś nie jada mięsa, a lubi szpinak – dostępna jest wersja bez kurczaka.

 

Podsumowując: wróżę sukces. Po pierwsze nie było dotąd takiego miejsca, a kielczanie ostatnio chętnie podchwytują ciekawe inicjatywy kulinarne. Po drugie świetna atmosfera, miałem okazję przegadać kilka minut z przesympatycznym Właścicielem i jego Mamą i powiadam Wam – to ludzie z pasją. Po trzecie jakość – fakt, że zapiekanki robione są od podstaw, na doskonałym pieczywie, a pozostałe składniki również dobrej jakości. Jeśli miałbym szukać słabego punktu to doczepiłbym się do jednego: tak pyszne zapiekanki powinny być potraktowane sosami własnej produkcji, albo jak w Zapiexach, dobrymi markowymi gotowcami. Ale myślę, że z czasem tego się doczekamy, w końcu to dopiero pierwszy tydzień działalności, a ludzie już walą drzwiami i oknami. I oby tak dalej!

P.S. W uznaniu jakości, smaku i atmosfery przyznajemy Fabryce Zapiekanek naklejkę Street Food Polska Poleca.

 

 




There are no comments

Add yours