http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/10/64538_711185475577754_732609628_n1.jpg

Tatary, golonka, flaki i stek, czyli obiady na wyjeździe

Dzisiaj znowu restauracyjnie. Zielona Weranda w Wieluniu i Art Hotel we Wrocławiu. W pierwszej jadłem typowo po polsku, w drugiej bardziej wyrafinowanie.

 

Zielona WerandaLokal z wystrojem w drewnie. Meble stylizowane na stare, przestronne wnętrze, dobra obsługa i niewygórowane ceny. Na przystawkę poszedł tatar, na obiad flaczki i polecana tego dnia golonka.

 

Tatar z polędwicy wołowej, z grzybkiem i jajkiem przepiórczym (22 zł). Pierwsze co rzuca się w oczy to sposób podania. Nie ma co kryć, robi wrażenie:

 

64538_711185475577754_732609628_n 1380391_711185528911082_813866485_n

 

Nasyciwszy oczy doprawiamy oliwą, musztardą, maggi i świeżo mielonym pieprzem:

 

994020_711185618911073_1189904433_n

Usuwamy dekorację z rukoli i mieszamy:

 

1385925_711185548911080_1014021374_n 1375850_711185508911084_577608304_n

Nieco problemu przysparza grubo cięty grzybek i kapary podane w całości, ale udaje mi się jakoś wkomponować je w całość. Mięso może trochę za chłodne w momencie podania, ale czuć wyraźnie smak polędwicy. Smakowało.Bardzo.

 

1385067_711185442244424_2093608243_n

 

Flaki obficie doprawione imbirem (8 zł). Podane elegancko w kociołku z podgrzewaczem.

 

1186683_711185628911072_1416705093_n 1381473_711185555577746_811660515_n 1379537_711185988911036_1566110447_n

 

Zawodzą jednak smakiem. Są tylko poprawne. Dodatkowo nieco za rzadkie. Nie ma co się rozpisywać, lepiej przejść do następnego dania, którym była

Golonka na kapuście z ziemniakami (25 zł). Tego dnia danie polecane przez Szefa Kuchni, a przez kelnera zachwalane jako najlepsza golonka w okolicy. Przywędrowało na stół w kamionkowym naczyniu, elegancko nakryte „czapką” stanowiąca drugą cześć michy. Góra została od razu zabrana do kuchni, więc zdjęcia nie mam. Mam za to foty golonki:

 

996010_711186052244363_568009561_n 1381351_711186108911024_1457759596_n 1385493_711186112244357_791439693_n

 

Golonka okazała się bardzo dobra. Miękka, ale zwarta, soczysta, dobrze doprawiona. Skórka soczysta, lekko przypieczona. Kapusta dobrze nakminkowana, ziemniaki mięciutkie. Naprawdę zacna goloneczka, warto się skusić.

 

Lokal robi przyjemne wrażenie, można tam wpaść na niezobowiązujący obiad z rodziną, ale doskonale sprawdzi się również na imprezy o bardziej oficjalnym charakterze. Jest sala z projektorem, więc i niewielką konferencję można zwołać, ale równie dobrze można przy tatarze i golonce obejrzeć mecz. Obsługa kompetentna i przyjazna, chętnie udzieli wszelkich informacji. Warto wpaść. Na górze znajduje się hotel, nie korzystałem z niego jednak, więc nie wiem jaki poziom prezentuje.

 

Restauracja w Art Hotel we Wrocławiu. Z zewnątrz zwykła kamienica, jednak po przestąpieniu progu widać, że to miejsce z klasą. O pokoju hotelowym opowiem w osobnym wpisie, dziś skupię się na kuchni. Wybrałem tylko dwie potrawy (nie licząc śniadania), ale myślę, że doskonale pokażą poziom lokalu.

 

Jako starter wybrałem tatar z sandacza z jajkiem przepiórczym (28 zł). Sandacz to jedna z moich ulubionych ryb, jednak do tej pory nie jadłem jej jeszcze na surowo. Tym bardziej ciekaw byłem jak wypadnie w postaci tatara. Przyznać muszę, że podany został bardzo artystycznie:

 

IMAG0035 IMAG0036 IMAG0037

 

Jajko przepiórcze podane zostało inaczej niż do klasycznego tatara – nie surowe, a ugotowane. Pomieszałem i spróbowałem. Pychota. Najbardziej zaskoczyło mnie, że nie czuć ani zapachu ani wyraźnego smaku surowej ryby. Tatr był kapitalnie doprawiony, moja robota ograniczała się do wymieszania i jedzenia. Bardzo mnie to danie zaskoczyło – myślę, że nawet osoby, które właśnie rybny aromat odstręcza, tutaj byłyby zadowolone. Przegryzałem sobie ogórkiem dla odświeżenia smaku i rzodkiewką dla zaostrzenia. Przystawka bardzo delikatna i zaskakująca. No i pyszna, co tu dużo mówić.

 

Jako danie główne wybrałem  stek z polędwicy wołowej z sosem z gorgonzoli z szafranem podany z fasolką szparagową i gotowanymi ziemniakami (68 zł). Stek poprosiłem oczywiście krwisty, serce mi się kraje, kiedy słyszę, jak ktoś morduje tak zacny kawałek mięsa przez wysmażenie (kolega wie, że o nim mówię? ;) )

 

IMAG0040 IMAG0042 IMAG0043

 

Kolejne świetnie danie. Polędwica świeżutka jak  żona w noc poślubną i mięciutka jak łóżko w pokoju po dwóch tygodniach spania pod namiotem. Zaskoczył mnie sos – żółciutki dzięki szafranowi okazał się aksamitny i delikatny. Gorgonzola to ser dość mocny w smaku i aromacie, tutaj została ta ostrość czymś złagodzona do minimum, natomiast aromat został zachowany, choć też nie tak mocny, jaki towarzyszy serowi po odwinięciu z opakowania. Fasolka i ziemniaki ugotowane dobrze – miękkie, lecz nie rozpadające się. Bardzo dobre danie warte swej ceny.

Byłem bardzo zadowolony, potrawy przez mnie zamówione stały na najwyższym poziomie, zarówno smakowo jak i wizualnie.

 

I jeszcze na koniec – śniadanie. Podane, jak to w hotelach, w formie szwedzkiego stołu, tutaj kusiło ogromnym wyborem wysokiej jakości produktów. Mleko, jogurt, musli, świeże owoce, wędliny, sery białe i dojrzewające, jajecznica, bekon i 3 rodzaje cielęcych kiełbasek – biała, czerwona i parówki. Nabiału i owoców nie jadłem, skupiłem się na kiełbaskach, jajecznicy i wędzonych rybach – łososiu i sumie. Wszystko pyszne, choć sum nieco za za delikatny mi się wydawał. Miejsce zdecydowanie warte polecenia, nada się na biznesowy lunch i romantyczną kolację we dwoje.

 

Zdjęcia: SFP, Tomek Mędrek, Jakub Wątor