http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/10/Tank-Burger-Limitowany-w-Burger-King-1050x788.jpg

Tank Burger i hot dogi w Burger Kingu

Żorż:

„Noc była czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra.” (Sergiusz Piasecki, Zapiski oficera Armii Czerwonej)

Czarny jak noc jest także nowy, sezonowy burger w Burger Kingu. Oprócz niego w trzech lokalizacjach Król testuje ofertę, która od wielu lat jest dobrze znana w Stanach – grilled dogs, czyli hot dogi. Hot dogów w Kielcach w ofercie testowej nie ma, ale jest Tank Burger.

Zaraz, zaraz – napisałem „nowy”? Tank Burger to po prostu Whopper w czarnej bułce. No dobra, leciutko podrasowany serem i sosem BBQ. Więc smakowo nie ma tutaj właściwie niczego nowego, co nie znaczy, że nie warto tego buksa zamówić. Warto, jeśli lubicie Whoppera.  Dodatkowy ser zawsze robi różnicę, a sos BBQ wzbogaca smak. Czarna bułka dobrze trzyma składniki, nie rozpada się, nie dominuje smaku, za to na pewno przyciąga wzrok. W tej ofercie istotne jest co innego – współpraca Burger Kinga i producenta gry World of Tanks. To pierwsza chyba na polskim rynku tak duża kolaboracja firmy technologicznej i spożywczej. Kupując Tank Burgera dostaniecie kartę z informacją o grze i dwa kody: dla tych, którzy dopiero chcą zagrać i dla tych, którzy już w WoT grają.

Jeśli więc macie chęć na czarnego Whoppera, a do tego gracie lub chcecie zacząć grać w WoT – pędźcie do Burger Kinga.

– Czołem tankisty!
– Cześć.
– Dowódca batalionu pyta, czy to wy strzelali.
– Nie.
Sierżant obwąchuje działo.
– Znaczy lufa sama z siebie prochem śmierdzi?
– Fiołkami ma woniać?

(Janusz Przymanowski, Czterej pancerni i pies)

Arek Tysiak:

Tanks 1990 na Pegasusa! To były czasy! Mała, szara konsola z dwoma padami, napędzana kartridżami w stylu „500 in 1”, a tan najprawdziwsze, niesamowite czołgi. Zanim przeszło się wszystkie poziomy, trzeba było posiedzieć dobre kilka godzin przez telewizorem. Frajda. Niesamowita frajda za dzieciaka. Pamiętasz? 256 kolorów czy nawet mniej, widok mapki z góry, bronienie orzełka, zbieranie bonusów? Nic Ci to nie mówi? Jeśli robisz wielkie oczy czytając powyższe słowa, musisz być z pokolenia urodzonego pod koniec lat 90 lub jeszcze później i zamiast 8 bitowej konsoli na kartridże, masz mocarnego PC, gdzie 8 też jest, ale giga pamięci RAM i to w dualu, do tego napakowany rdzeniami procek, karta graficzna, która brzmi jak suszarka oraz gamingowy osprzęt. Zapewne tniesz też w inne Tanks – World od Tanks. Nie ma orzełka, jest za to Twoja baza, choć i przeciwnik ma swoją. Nie ma kwadratowych murków, za to widzisz całe miasta. Durnych komputerowych przeciwników brak, zastąpili ich żywi gracze, którzy skóry tanio nie sprzedadzą. Nie jesteś jednak sam – ludzie z Twojego batalionu tylko czekają, by rozpocząć bitwę. Niech wygrają lepsi. Albo lepiej dofinansowani z czaderskim sprzętem. A może ty też chcesz dopalić swój hangar za cenę… burgera?

Nowa oferta Burger King wjechała do restauracji z siłą batalionu rozpędzonych czołgów. Również rozpędzony kurier wpadł do mej pracy i cisnął mi na biurko kopertę z rozkazami. Znaczy, z kuponami na odbiór nowego buksa i to w zestawie. Nie mogłem zawieść dowództwa. Rozkaz to rozkaz, a tych przyszło sporo.

Klasyka gatunku  w moim wykonaniu – restauracja Burger King w łódzkiej Sukcesji. Atakuję już w sobotę z rana, by mieć siły na cały dzień po sytym posiłku. Witam, oto kupon, dejta mnie jeść. Dali. Rozsiadłem się wygodnie przy stoliku. Chrupnąłem fryty, siorbnąłem Coli w wydaniu zero. Apetyt się zaostrzył. Rzut okiem na zapakowanego buksa i małe zaskoczenie.

Limitowane burgery zawsze były pakowane w dedykowany im papier. Tu widzę napis Whopper. Hmmm. Odpakowuję. Jest skubaniec. Buła czarna jak porządne espresso, na niej kontrastujący kolorystycznie sezam. Robi wrażenie. Nie na darmo nazwali go Tank Burger. Szybkie badanie wnętrza – kotlet wołowy jest, na nim roztopiony plaster sera, ulubiony pomidorek Żorża, pikle, krążki świeżej cebuli, majonez, sos BBQ, sałaty też nie żałowali to i ja żałował burgera nie będę. Gryzę go mocno, przedzierając się zębami przez wszystkie warstwy, niczym pocisk przeciwpancerny przez burtę czołgu. Potem dokładam mu kolejne i kolejne gryzy. Czuję wołowinę, słonawy posmak roztopionego sera oraz pikli, świeżość pozostałej kompozycji warzyw, delikatną kwaskowość majonezu i mocno dymny sos BBQ. Cieszę się, że ten ostatni nie zdominował kompozycji, za co brawa dla twórcy burgera. Zjadam kilka frytek, łyk Coli na przepitę, dobijam dziada , oblizuję się ukontentowany i opuszczam galerię z gracją czołgu KW-2. Pojadłem.

Limitowanego Tank Burgera oceniam na… trrrrrrr (werble)… 7/10. Realnie jest to podrasowany czarną bułą Whopper z dodatkowym plastrem sera oraz sosem BBQ w zastępstwie za ketchup. Warto go jednak dopaść i skonsumować, a konsumpcję najbardziej docenią gracze World of Tanks. Tak, wstęp nie był przypadkowy. Każdy zakup Tank Burgera, tak solo, jak i w batalionie, fru, w zestawie, premiowany jest kartą zdrapką z dwoma kodami. Jeden jest dedykowany graczom zaczynającym przygodę z grą, a drugi dla stałych wymiataczy. Nowi dostają premkę na 3 dni oraz czołg ekstra, weterani mogą dopalić konto czołgami, złotem, bonusami do PD czy wypasioną załogą. Akcja jest mocno limitowana w czasie. Trwa tylko do 10 listopada, by zniknąć po tym czasie jak T-34 trafiony pociskiem przez Tygrysa.

Michał Turecki:

Burger King po raz kolejny zaprosił nas do przetestowania swojej najnowszej oferty. Tym razem u Króla pojawił się burger w czarnej bułce, połączony z atrakcyjną ofertą dla nowych i aktywnych graczy popularnego World of Tanks. Oprócz tego w Krakowie, Węgrzcach i Bielsku-Białej Burger King testuje obecnie zupełnie nową pozycję w menu, czyli grillowane hot dogi. I to od nich zacznę moją opowieść.

Informacji o nich próżno szukać na stronie internetowej sieci, jedyna informacja do jakiej udało mi się dotrzeć, to post na Facebooku informujący o ofercie. Postanowiłem przy okazji testowania Tank Burgera sprawdzić jak smakują. Do wyboru mamy cztery pozycje, Classic Dog, Angry Dog, Texas BBQ Dog i King Dog.

Rozpoczynam od wersji najprostszej, Classic Dog to grillowana wołowa parówka zamknięta w lekko chrupiącej z wierzchu i miękkiej w środku bułce. Jako dodatki otrzymujemy pikle, musztardę i ketchup. Na pierwszy plan zdecydowanie wybija się tutaj parówka, ma charakterystyczny smak i podejrzewam, że można ją albo z miejsca pokochać albo znienawidzić. Jest intensywna i zdecydowanie dominuje nad smakiem pikli i sosów. Na osobne wspomnienie zasługuje pieczywo, które wprawdzie nie wybija się specjalnie smakiem ale dzielnie utrzymuje całość w ryzach do ostatniego gryza.

Jako drugiego spróbowałem Angry Doga. Nie przepadam za przesadnie ostrym jedzeniem a w tym hot dogu, oprócz parówki oczywiście, znajdziemy ostry sos serowy, oraz plasterki papryczki jalapeno. Trzeba przyznać, że w tym przypadku dodatki równoważą idealnie intensywny smak parówki. Ten hot dog, mimo, że był dość pikantny, smakował mi zdecydowanie bardziej.

Trzeci w kolejce był Texas BBQ Dog. Duża ilość prażonej cebulki i sos barbecue którego zapach dotarł do moich nozdrzy kiedy podniosłem hot doga do ust, zapowiadał, że będzie dobrze. I faktycznie, uprzedzając fakty, ta kompozycja smakowała mi najbardziej. Parówka w zestawie z sosem i chrupiącą cebulką to będzie mój pierwszy wybór, jeśli Król zdecyduje się wprowadzić hot dogi do stałej oferty. Nieskomplikowane, dobrze znane połączenie, które sprawdza się idealnie.

Na sam koniec zostawiłem sobie najdroższego King Doga. Tutaj oprócz pieczywa i parówki znajdziemy sałatę, świeżą cebulę, pomidora, ketchup i majonez. Hot dog może nie prezentuje się specjalnie spektakularnie ale smakuje całkiem nieźle. Podoba mi się dodanie majonezu który uwielbiam i który wybitnie pasuje mi do parówek. Świeża cebula zaostrza smak i dodaje nową fakturę do dość miękkiej całości. I nawet obecność pomidora mi nie przeszkadzała. Zjadłem ze smakiem.

Podsumowując, przez intensywność smaku wołowej parówki, najsłabszy moim zdaniem był hot dog klasyczny. Bardzo mi za to smakował zarówno King Dog, jak i Texas BBQ Dog. W tych kompozycjach zachowany jest przyjemny balans smakowy między główną bohaterką a dodatkami. Chętnie zobaczyłbym hot dogi w stałej ofercie Burger Kinga.

Przejdźmy więc do Tank Burgera. Od razu możemy zauważyć, że jest to Whopper z dodatkiem plasterka sera, zamknięty w czarnej bułce. Dokładnie te same dodatki, mięso, pomidor, sałata, świeża cebula, pikle, majonez i sos BBQ zamiast keczupu.  Klasyczny Whopper to jedna z moich ulubionych kanapek w ogóle, więc dodatek plasterka sera mógł zadziałać tylko na jego korzyść. I tak faktycznie jest, w tej kanapce wszystko do siebie pasuje, majonez do pomidora, BBQ do cebuli, ser do mięsa a pikle do sałaty. Czy bułka robi tutaj aż tak wielką różnicę? Nie wydaje mi się. Owszem, wygląda to całkiem fajnie, powoduje też dziwne zawahanie w mózgu, kiedy gryziemy kanapkę po raz pierwszy. W końcu czarny kolor pieczywa kojarzy nam się automatycznie z tym, że jest ono spalone i powinno być twarde i niezjadliwe. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Bułka jest miękka, dość zwarta i radzi sobie doskonale z utrzymaniem wszystkich składników kanapki w ryzach. Dodatki są świeże, pomidor jest miękki, sałata i cebula chrupiące, ser przyjemnie rozpuszczony. Mięso ma charakterystyczny dla Burger Kinga smak, który bardzo mi odpowiada. Całość to naprawdę bardzo smaczna kanapka i jeśli uda nam się wygrać z własnymi wątpliwościami, to będziemy z posiłku bardzo zadowoleni. A dodatkowo możemy sami wykorzystać, lub przekazać komuś bliskiemu kody promocyjne do World of Tanks.

ElPolakoKrk:

Sieciówki. Miejsca których w Polsce w każdym większym mieście jest przynajmniej jeden lokal. Ten sam wystrój z plastiku, to samo menu. Choć nie do końca. W Krakowie, Węgrzcach i Bielsku Białej, Burger King testuje swoje hot dogi. Ale nie tylko. Jest jeszcze nowa kanapka, koło której ja, wielbiciel e-sportu, gracz i fan gry World Of Tanks nie mógł przejść obojętnie. Tank Burger. Wargaming.net dogadał się z siecią Burger King i można kupić kanapkę czołgisty. Oprócz tego można tez otrzymać dwa kody do gry World Of Tanks. Ale my nie o tym. Przejdźmy do sedna sprawy. W Burger Kingu, w galerii handlowej Bonarka znalazłem się dopiero we wtorek. Podszedłem do prawie pustej lady i złożyłem zamówienie opiewające na wszystkie cztery hot dogi czyli Classic, Angry, Texas i King oraz wziąłem Tank Burgera w zestawie.

Po odczekaniu około dziesięciu minut, na ladzie przede mną stała tacka z moim zamówieniem z którym to powędrowałem do jednego z wielu wolnych stolików. Zaczynam od hot dogów. Rozczarowałem się strasznie. Za 5,95 dostajecie słoną w diabli parówkę, która smakiem zalatuje, tak ZALATUJE wołowiną. Bo pierwsze co czujesz to sól. Dużo soli. Mam wrażenie że generalnie ta parówka składa się tylko z soli. W wersji Classic pierwsze co czuję to sól, podobnie jest w wersji Angry i Texas. Pomimo tego że w Angry mamy doczynienia z jalapeno, dalej wybija się sól. Jedynym miłym zaskoczeniem jest King. Tu oprócz soli, parówki, bułki i sosów są warzywa, które skutecznie te sól niwelują i kanapka jest jadalna. Do tego smaczna. Reszta generalnie gdyby nie to że naprawdę byłem głodny i żal by mi było wydanych pieniędzy, na serio wylądowała by w koszu. Bardziej opłacało by mi się wyjść z tej galerii i podejść jakieś 300 – 400 metrów do stacji BP która jest nie daleko i tam zamówić hot doga. Pomimo że bez dodatków, ale większego i z parówką, która smakuje mięsem a nie solą. Serio.

Jedynie z całej tej oferty King Dog zasługuje na polecenie. Kosztuje on 6,95 i jest naprawdę smaczny. Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat bułki, sosów czy warzyw. Rozpiszę się natomiast w temacie wyszkolenia pracowników przyrządzających te parówki. Nie wnikam czy są one solone na grillu. Ale dam małego tipa osobom, które pracują na grillu w tymże przybytku gastronomii. Jeśli parówka robi się czarna i pęka to oznacza to nic innego, że ci się PRZYPALA i należy z tym coś jak najszybciej zrobić. Na jednym ze zdjęć powyżej możecie zaobserwować czarne ślady na parówkach. A nie oszukujmy się – jeśli to leży na prawdziwym ogniu to powinien stać tam również wóz straży pożarnej. Tak więc jeśli liczycie na dobre hot dogi to nie znajdziecie ich na pewno w Burger Kingu. Chyba że wybierzecie droższą wersję królewską. Przejdźmy do przyjemniejszej części czyli burgera. Tank Burger to tak naprawdę Whopper tylko w czarnej bułce wzbogacony o ser. Smak ten sam co zawsze. Mięso zgrillowane do well done. Całość ratują świeże warzywa, które sprawiają, że nie trzeba za każdym kęsem sięgać po napój. Jak oceniam moją wizytę w Burger Kingu?  Ta oferta to bardziej gratka dla fanów gry, którzy mogą mieć cos więcej od dewelopera. Nic poza tym. Hot dogi skwituję jednym zdaniem: totalnie nie dla mnie.

Tutaj przeczytacie więcej o dostępnych bonusach w grze World of Tanks: https://worldoftanks.eu/pl/news/general-news/burger-king-offer-pl/




There are no comments

Add yours