http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/10/1375911_1417865711774761_1588026830_n.jpg

SztrassBurger oczami Qnia

Po tekście Piotra Gładczaka wiedziałem jedno – muszę kiedyś odwiedzić wrocławskiego Sztrass Burgera, zjeść tam frytki i nie zapomnieć posypać ich Vegetą :)

Po kilku latach nieobecności we Wrocławiu, w końcu udało mi się odwiedzić to miasto, które od zawsze fascynowało mnie swoją indywidualnością i wyjątkowością. Mam niewiele czasu, więc pospiesznie kieruję się do spożywczaka po Vegetę, a potem do polecanego Sztrass Burgera na ulicę Psie Budy 7/9, 300-500 m od pięknego wrocławskiego Rynku.

lokal z zewnątrz

Sam lokal jest uroczy, przestrzenny i czysty. Czuję się tu niezwykle dobrze. Czytelne menu, czyli wypisane kredą na ścianach, jak w większości tego typu miejscach. Fajny, duży bar, wiele dzieje się tu na oczach klienta. No i te przeurocze Panie w fartuszkach w krowie łaty. Rozglądam się uważnie i widzę, że ktoś włożył wiele serca w stworzenie tego miejsca, dbałość o detale pozytywnie poraża.

lokal 1 lokal 2 lokal 3 lokal 4 lokal 6 

Dochodzę do baru i zamawiam coś o intrygującej nazwie Dzikiburger (mięso z dzika, rukola, pasta z grzybów leśnych, chutney cebulowe, keczup z żurawiny i bekon) – 28 zł.

1375911_1417865711774761_1588026830_n 1098149_1417865645108101_2018961826_n

Do tego frytki i surówkę.

frytki 

Pani przyjmująca zamówienia miło się uśmiecha. Oprócz tego miłego uśmiechu nie da się nie zwrócić uwagi na jej zadbane paznokcie i pięknie trzepocące długie rzęsy :)

Oczekując na zamówienie, zaczyna do mnie docierać, dlaczego to tak popularne miejsce we Wrocławiu – tu po prostu przyjemnie jest i miło. Miejsce super, oby o jedzeniu było można powiedzieć to samo. Nagle zostaję wezwany po zamówienie. Jestem pełen nadziei, nie mogę się doczekać by skosztować tej dzikości. Siadam i zaczynam degustację.

1379376_1417865598441439_384816439_n

Hmmm….. Bułka dziwnie letnia, myślę sobie spoko, to detal i ochoczo się w nią wgryzam… i co się dzieje? Otóż, od razu pojawia się myśl: ciekawe jak smakują frytki :(

Skoro jedząc dziczyznę myślę o kawałkach ziemniaków, to coś tu jednak nie gra… Niestety w mojej ocenie, burger jest mocno przeciętny. Jest mdły i brakuje mu tego czegoś, co sprawia że delektujemy się smakiem, ewidentnie brak tzw. pazura. Gdybym jadł go z zawiązanymi oczami pomyślałbym, że jest wart 10 zł, a nie skandalicznie wysokie 28!

Biorę frytki, które są ok, ale nie potrafię się nimi zachwycać – wybaczcie, one powinny być dodatkiem, tłem do całości, takim aktorem drugiego planu, a tymczasem zepchnęły na to miejsce dzikiego burgera, by zagrać w tym przedstawieniu pierwsze skrzypce.

frytki2

Surówka/sałatka – tu znów coś nie gra. Niby wymieszana w jakimś sosie, ale sucha jakoś okropnie i dziwna smakowo. Chyba wzorowana na Coleslaw’ie, jeśli tak, to lekko nieudane odwzorowanie – totalnie nie moja bajka, takie pospolite „byleco”, nie tego szukam płacąc za jedzenie na mieście, a może po prostu trafiłem na tzw. „zły dzień” osoby, która ją przygotowywała.

surówka

Wracam do burgera. Ciągle trudno mi uwierzyć, że ludzie pozytywnie wypowiadają się na temat tego dzikiego, drogiego stwora. Za 28 zł naprawdę można by oczekiwać czegoś więcej. Siedzę i myślę, że może gdyby go przełamać jakimś ostrym serem, to może nie byłby taki mdły…. Hmmmmm… nie, sam już nie wiem, co mogłoby pomóc nadać choć trochę charakteru temu burgerowi. Widzę, że z każdą minutą zamiera we mnie życie, entuzjazm i nadzieja, które towarzyszyły mi zaraz po wejściu do lokalu… i nawet już kolorowe poduszeczki mnie nie cieszą, a cieszyły.

poduszki

Myślę, że jedzenie w tym pięknym miejscu zyskałoby dużo więcej na swojej wartości, gdyby ktoś, kto odpowiada tu za burgery włożył tyle samo serca w ich robienie ile włożono w wystój lokalu. Niestety to kolejny dowód na to, że pięknie nie oznacza smacznie (smutna buźka).

Wychodząc czuję spore rozczarowanie i niedosyt. W drzwiach przypominam sobie, że w tym całym oszołomieniu, nie posypałem frytek Vegetą, ale czy to by coś pomogło? Raczej nie.

Ps. Dalszy ciąg wrocławskiej, qlinarnej przygody nastąpi niebawem.

Tekst & zdjęcia Daniel „Qń” Konieczny