http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/05/20140517_123807-1050x787.jpg

Szerdelek – food truck z charakterem

Jak tylko dostałem cynk na fejsbuniu, że wyjeżdża taki food truck, od razu pomyślałem: oho, będzie ciekawie! No bo pytam się szanownej ferajny: jakże w obliczu wszechobecnych burgerów nie dostrzec tak zacnej inicjatywy? Mowa o nowym warszawskim food trucku Szerdelek – Cymes z Charakterem. Począwszy od nazwy poprzez menu po sposób komunikacji z fanami na Facebooku – wszystko to odbiega od tego, do czego byliśmy przyzwyczajeni. No tak, powiecie, ale przecież w Warszawie pełno jest knajp, gdzie można zjeść pyzy czy tatara, flaki cz po warszawsku czy kiełbasę z bułką. I rację macie, ale jednak Szerdelek jest pierwszym truckiem, który warszawską kulturę gastronomiczną krzewi jadąc w lud.

Kiedy zajechali na Żarcie na Kółkach i zaczęli unosić boczną klapę, od razu podbiegliśmy by zwęszyć co dziś u nich kupimy. Im bardziej węszyliśmy, tym bardziej wiedzieliśmy, że na jednej rzeczy się nie skończy. Kusił Szerdelek w bułce, kusiła Biała Gięta, uwodził Wędzony Półgęsek i pchało się na talerz Kolanko Blondynki, Kawior Praski przekomarzał się z charakternym Polikiem wołowym…

20140517_120306

Najchętniej wzięlibyśmy wszystko, ale wtedy nie moglibyśmy spróbować już niczego w innych truckach. Więc tym razem zwyciężył pragmatyzm i zaczęliśmy od Szerdelka w bułce (12 zł):

20140517_123106

Marcin Malinowski:

Następnym miejscem, które było dla nas „must-eat”, był nowo powstały food truck „Szerdelek”. Mi udało się spróbować tam dwóch potraw – Szerdelek w bułce i Półgęsek wędzony. Zacznę od Szerdelka w bułce. Znakomite, idealne w swojej prostocie połączenie. Bułka, serdelek, chrzan i ogórek kiszony. Przede wszystkim pierwsze skrzypce gra tu pyszny serdelek, brany prosto od rzeźnika, co naprawdę czuć w smaku. Delikatne zastrzeżenia można mieć jedynie do bułki, która była dość nijaka. Smak serdelka jednak w pełni rekompensuje nam to małe niedociągnięcie.

Żorż Ponimirski:

Nie sposób nie zgodzić się z Marcinem. Serdelek gites, soczysty, dobrze doprawiony i smaczny. Dodanie chrzanu i cebulki rewelacyjnie podbija smak, a ogórek to miły dodatek. I tylko bułka… Nie, nie była zła, ale mnie po prostu nie pasowała do serdelka po warszawsku. Sprawdziłaby się klasycznym hot dogu albo kanapce grillowanej. Tutaj natomiast aż prosiło się o bułkę z jakiejś lokalnej piekarni z tradycjami.

20140517_123109

Marcin Malinowski:

Drugą rzeczą, której udało nam się spróbować był Półgęsek wędzony (16 zł). Tą kanapką byłem naprawdę zachwycony. Pachnąca wędzeniem gęś była wyjątkowo smaczna, krucha i soczysta. Do tego –  tym razem smacz, mączna bułka i świeże warzywa. Jedno małe zastrzeżenie mam do sosu porzeczkowego, z którym podawana jest kanapka – mógłby być bardziej wyrazisty, w obecnej formie troszkę ginie w ogromie ilości mięsa w kanapce.

20140517_123802 20140517_123805

Żorż Ponimirski:

Półgęsek to nieco niestety zapomniany rarytas z kuchni staropolskiej. Pierś gęsia bez kości, ale ze skórą, peklowana, następnie podwędzana i skrojona w plasterki, podgrillowana i wsadzona do bułki, której ścianki obłożono konfiturą porzeczkową. Do tego trochę sałaty i pomidorów. Mięso przepyszne. Naprawdę – wyraźnie czuć wędzonkę, ale nie na tyle, by przeszkadzało, soczyste, wyczuwamy skórkę i tłuszczyk (miejscami), przyprawione odpowiednio. Kapitalnie komponuje się z konfiturą, której mogłoby być więcej oraz świeżymi warzywami (których na pewno więcej nie potrzeba).  Mnie zabrakło troszkę jakiegoś ostrzejszego akcentu, ale to już taka moja fanaberia, bo kwaskowata konfitura naprawdę dobrze tutaj zagrała. I znowu na koniec – bułka. Dużo lepsza i smaczniejsza niż w serdelku, ale bardziej pasowałaby mi do hambuksa. Półgęsek jako szlachetne mięso wymaga nieco bardziej ekskluzywnego anturażu. Postawiłbym na grillowaną bagietkę (bo półgęsek szybko zdobył popularność we Francji) albo solidną bułkę z miejscowej piekarni, nie lekką, a taką treściwą, z dużym miąższem.

20140517_123807

Kaszpir skusił się na Białą Giętą (12 zł), reklamowaną jako hand made.

Kaszpir: 

Sianowne Państwo wybaczy, że nie gwarowo i jak na warsiawiaka przystało, ale lud robotniczy naszy piękny Polski skumaś o czem biega, musi. A zatem na warsztat wzielim białą kiełbasę za dwanaście złociszy. Doprawiona idealnie, przekrojona na pół i dobrze zgrillowana w zasadzie nie potrzebuje żadnych dodatków, choś klyent ma prawo wybraś, co chce. Ja poprosiłem o drobno pokrojonego pomidora z cebulą i gęstą śmietaną. Przyznam, że i mięso i dodatki świetnie się uzupełniały, smak kiełbaski był bardzo dobrze wyczuwalny, mięso pierwszej jakości. Jedyny mankament to bułka, która bułką nie jest i wprowadziła mnie w lekką konsternację. Jeśli nie chcecie dintojry ferajny ze Szmulek, zmieńcie to na jakiś dobry warsiawski produkt piekarniczy i będzie git.

20140517_125047

Żorż Ponimirski:

Kiełbasa świetna. W przeciwieństwie do Szerdelka nie została wsadzona w bułkę w całości, a w dwóch zgrillowanych połówkach. Mocno mięsna, wyraziście doprawiona, gra główną rolę. Dodatki są dla niej tłem, nie narzucają się, nawilżają całość, ale to ciągle biała gięta jest bohaterką. I tylko ta bułka…

20140517_125050

Podsumowując jak na debiut jest lepiej niż dobrze. Ze swojej strony polecam i życzę Szerdelkowej ferajnie powodzenia. Jeśli zmienicie bułki na takie, które do tak zacnych mięs pasować będą, naklejkę SFP Poleca macie w kieszeni.




Post a new comment