http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/06/szałpiw.jpg

Szałpiw i jego Rojber

Dzisiaj kolejna recenzja piwa z Browaru Szałpiw. Tym razem Michał wziął na tapetę piwo Rojber (w gwarze poznańskiej słowo to oznacza łobuziaka, urwisa). Jak smakowało? O tym poniżej:

 

Mając ciągle jeszcze w pamięci dobre wspomnienie po Szczunie z poznańskiego browaru kontraktowego Szałpiw postanowiłem, że i tym razem sięgnę po jedno z jego piw. Oprócz Szczuna browar oferuje jeszcze dwa inne piwa, Rojber i Bździągwa. Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie tego pierwszego.

Rojber jest piwem opartym na stylu belgijskiego dubbla, ale autor piwa sam przyznaje wprost, że jest to jedynie jego interpretacja. Potwierdzeniem tego faktu zdaje się być jeden ze składników użytych przy produkcji tego piwa. Otóż na etykiecie można znaleźć informację, że w składzie piwa zawierają się rodzynki. Dla mnie to nowość bo nigdy wcześniej nie spotkałem się z tym składnikiem w piwie. Chociaż z drugiej strony może być to powodowane tym, że o piwie wciąż wiem raczej mało ;) W sieci doszukałem się gdzieś informacji, że te rodzynki nie są dodawane bezpośrednio, a w syropie kandyzowanym, który jest autorskim przepisem założycieli browaru. Piwo ma ekstrakt początkowy na poziomie 16 Blg i zawiera 6,8% alkoholu.

Z wyglądu piwo nie zachęca, zarówno gdy jest jeszcze w butelce, jak i już po jego przelaniu do szklanki czy pokala. Na butelce etykieta w takim samym stylu jak w przypadku Szczuna. Jest zatem szaro i nudno. Nad stroną wizualną zdecydowanie powinni się w browarze zastanowić. Po przelaniu piwa też raczej rozczarowanie chociaż tutaj to już jest kwestia bardzo indywidualna. Mi barwa tego piwa nie podoba się zupełnie, ale w końcu ja to ja. Ktoś inny może uznać, że barwa jest ciekawa. Piwo jest niby brązowe, ale ten brąz to tak nie do końca. Ja bym to opisał jako kolor brązowo-czerwony. Trochę można by to podciągnąć pod kolor rodzynek ;) Piana jest skromna i co istotne bardzo szybko opada pozostawiając jedynie obręcz. Zapach piwa w pierwszej chwili wydaje się bardzo orzeźwiający. Czuć tutaj przede wszystkim kwaskowość, coś jakby porzeczki, trochę goździków, a w tle bardzo przyjemny aromat wędzonych śliwek. Te śliwki były dla mnie zaskoczeniem, ale przyznać muszę, że ich aromat bardzo mi się podobał. Piwo pachnie więc nieźle, kwaskowo, ale nieźle. Podobna sytuacja jest w przypadku smaku. Od razu można napisać, że to piwo jest wyraźnie kwaskowate. Dominują smaki owocowe. Od pierwszych łyków chodziła mi po głowie myśl, że to piwo nie ma wiele wspólnego z dublem, ale za to bardzo przypominało mi flamandzkie czerwone ale. Piłem do tej pory tylko raz piwo w takim stylu, ale było to stosunkowo niedawno i jego smak zapadł mi w pamięć. Rojber oferuje podobnie winny smak i zapach. Taki zestaw smaków jest bardzo ciekawy, ale na dłuższą metę stosunkowo męczący. Wypicie pól litra takiego piwa było pod koniec już faktycznie nieco męczące.

Rojber jest więc piwem, nad którym z zachwytów nikt raczej piać nie będzie. Z drugiej jednak strony jest to też piwo, które po prostu warto wypić by zapoznać się z tym smakiem. Jest on niewątpliwie ciekawy, ale na dłuższą metę może być także nieco męczący.

Korea83 – beerloverblog – www.blb.blog.pl

 




There are no comments

Add yours