close
Struś Burger na Gastro Fajer

Struś Burger na Gastro Fajer

0udostępnień

Ludzie, wszędzie siedzą ludzie. Zajęty każdy możliwy stolik, każdy murek, schodek, każde połacie trawy na pagórku. Katowice nocą tętnią przy piątku życiem, a tarasy pod Spodkiem napędzane konceptem Gastro Fajer żyją nawet bardziej. Gra muzyka, zewsząd uderza gwar, w powietrzu unosi się zapach jedzenia. Choć po całym dniu jesteśmy naszą ekipą już nieco zmęczeni, spędzamy tu miło wieczór chillując przy kraftach. „A mięso ze strusia kiedyś jadłeś?”, rzucił do mnie kumpel. No nie jadłem. Choć jestem napchany wielką zapiekanką, ciekawość bierze górę i idę za nim do stoiska serwującego żarcie tylko ze strusim mięsem. Na warcie w The StruśBurger Food Truck stoi jeden człowiek, lecz ogarnia za pięciu.

Wybieram pierwszego z brzegu burgera złożonego z buły, kotleta, sera cheddar, buraka, pikli, sałaty i autorskiego sosu. Kotlet trafia na grill, a Wojtek, bo tak w Strusiu ma na imię strażnik ognia, przekazuje nam ogrom informacji o tym rzadko goszczącym na naszych stołach mięsie. W ogóle wiedzieliście, że Polska jest największym w Europie producentem strusiny? Kotlet na drugą stronę, bułka się opieka. Słuchamy jeszcze o właściwościach strusiego mięsa, jak kładzie na głowę drób i wieprzowinę, czary mary, burger złożony, zapakowany w papier i asekuracyjnie talerzyk papierowy, plus wykałaczka.

Przyglądam się chwilę burgerowi. Buła nieco ciemniejsza, żadna tam pszeniczna dmuchanka, lecz jak się dowiedziałem, wypiekana przez miejscową piekarnię tylko na potrzeby StruśBurger, warzyw tak w sam raz, ser delikatnie rozpuszczony, sos jest, najważniejsze, czyli mięcho też się odhaczyło. Kotlet na oko mieści się w przedziale 150-200 g. Zanim ugryzę po raz pierwszy, nie wiem czego mogę się spodziewać, więc dla bezpieczeństwa, kasuję w sobie oczekiwania i z chłodną głową rozpoczynam atakować buksa zębami. 

Nie dowierzam, co tu się właśnie zaczęło dziać. Mięso ze strusia smakuje jak połączenie foie gras z dziczyzną i akcentami drobiowym. Jest absolutnie inne od jakiegokolwiek mięsa, które wcześniej jadłem. W konsystencji niezwykle kruche, soczyste. Dobrane warzywa nie przyćmiewają smaku strusiny, a wręcz go podbijają. Najbardziej bałem się o tego buraka i jak się okazało, niepotrzebnie. Nadał takiej aksamitności, kremowości. Sos przypominający delikatną musztardę jest chyba najlepszym połączeniem z mięsiwem. Buła, choć wilgotnych składników nie brak, wcale a wcale się nie rozpada, dając przy okazji nieco zbożowy smak, przypominający ciemny wiejski chleb. Burger jak szybko pojawił się w moich dłoniach, tak szybko zniknął. Gdybym nie poszedł tego wieczoru do The StruśBurger Food Truck i nie poznał smaku strusiny, byłbym po prostu frajerem. To było naprawdę świetne i wręcz przykro mi, że pewnie nie prędko trafię tutaj drugi raz. Ocena? Nie wystawiam. Jest to tak inne doznanie, szczególnie w świecie wylewającej się z food trucków wołowiny, że tu nie mam co oceniać, mogę Was tylko do Strusia wyganiać. Zobaczycie ich logo na jakimś festiwalu – gońcie w kolejkę ile sił. Póki co stoisko znajdziecie na Gastro Fajer przy scenie. 

Arek Tysiak

Yatta Ramen – ramenowy food porn.

European Street Food Awards Polska – wybierz z nami najlepszego food trucka!

Dodaj komentarz