http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/04/IMG_0218.jpg

Street Food sensu stricte – wypad do poznańskiego „FOOD PATROL”

Wycieczkę do Food Patrol planowałem od dawna, a mój apetyt na wizytę w tym miejscu skutecznie wzmagały pozytywne komentarze ich klientów na facebooku. Za każdym razem musiałem jednak zmieniać plany ze względu na kiepską pogodę. Trzeba zaznaczyć, iż Food Patrol to street food pełną gębą i nie oferuje miejsc siedzących. Ba, nie jest to nawet lokal. Dwóch poznańskich zapaleńców postanowiło bowiem zaopatrzyć się w wóz z przyczepą i z niej oferować ludziom hamburgery, hot-dogi i frytki na wzór Soul Food Bus, które oceniał Żorż. Zatem gdy tylko zaczęło robić się cieplej, postanowiłem nie odwlekać więcej mojej wizyty i popędziłem na róg Św. Marcin i Piekary, gdzie zazwyczaj można FP spotkać. No i zjadłem, i to nawet dwa razy.

Podczas pierwszej wizyty ponownie byłem zmuszony zamówić na wynos z racji padającego deszczu. Jak się jednak okazało, nie miało to większego wpływu na moją ocenę. Zamawiam więc burgera o wdzięcznej nazwie Mimol (14 PLN). Burger o tyle nietypowy, że w ciemnej bułce. Jako dodatki ser Mimolette, duże krążki czerwonej cebuli, roszponka i własnej roboty sos miodowo-musztardowy. Miły pan z FP zadał mi następnie pytanie, które wywołało uśmiech na mej twarzy. Pytanie to brzmiało: „jak wysmażony?”. Bez wahania odpowiadam: „Średnio”. Parę minut później biorę zawiniętego w papier burgera i proszę o zawinięcie w folię. Spiesznie wracam do mieszkania, gdzie odwijam, kładę na talerzu, a moim oczom ukazuje się piękny widok. Ale nie samym widokiem człowiek żyje, więc gryzę.

Pierwsze wrażenie nie pozostawia wątpliwości. Mięso wysmażone idealnie, z zewnątrz przypieczone, wnętrze różowe i miękkie, soczyste. Sos bardzo dobry. Czuć, że jest on połączeniem miodu i musztardy, a nie sztucznym tworem. Idealne połączenie goryczki i słodyczy. Roszponka jak to sałata, przewija się gdzieś w tle, a uwielbiana przeze mnie czerwona cebula łamie łagodne smaki i nadaje charakteru całości. Najbardziej bałem się bułki, chyba z przyzwyczajenia do jasnego pieczywa w burgerach. Ta była zwarta, przypieczona wewnątrz, ale miękka w środku. Nie była zła, ale ja chyba pozostanę entuzjastą tradycyjnych bułek hamburgerowych. Ogólnie burger bardzo smaczny, polecam jako miłą odmianę od tradycyjnych smaków.

 

[singlepic id=198 w=320 h=240 float=]

 

Zachęcony eksperymentalną kanapką postanowiłem odwiedzić FP po raz drugi, aby tym razem spróbować klasyki. Dosłownie, albowiem zamówiony przeze mnie burger to Klasyk (10 PLN) i oprócz 150g wołowiny zawierał sałatę lodową, ogórka kiszonego, pomidora, karmelizowaną czerwoną cebulę i plasterek sera. Sosy też tradycyjne: musztarda i ketchup. Tym razem na skosztowanie udało mi się namówić moją J. żeby pomogła mi wydać wyrok ostateczny. Tym razem nie czekałem, dzień był ładny więc po paru chwilach wgryzłem się w burgera. Na usta cisnęło się tylko jedno słowo: „Pycha!”. Mięso ponownie idealnie wysmażone, dodatki komponują się świetnie, szczególnie kwaśny ogórek i słodkawa, delikatna karmelizowana cebula. Drobny minus za użycie gotowej bułki, ale była tak fajnie podpieczona (z obu stron), że w ogóle mi to nie przeszkadzało. Moją opinię podzieliła J. , oświadczając po prostu: „Jeden z najlepszych jakie jadłam”.

 

[singlepic id=199 w=320 h=240 float=]

 

Wizyty w Food Patrol potwierdziły to, iż sekretem każdego dobrego burgera powinien być kotlet. Dodatki to kwestia gustu. I takie jest właśnie FP. Idealnie zrobiony, soczysty burger jest sercem, a dodatki dobrze współgrają. Do tego w niewygórowanej cenie (najdroższy burger kosztuje 14 PLN), więc jeśli najdzie was ochota na burgera w Poznaniu, to biegiem do Food Patrol. Może sobie nie posiedzicie, ale zjecie bardzo dobrze.

Autorem recenzji i zdjęć jest Kamil Rudzki.

Food Patrol Św.Marcin/Piekary 1, Poznań




There is 1 comment

Add yours

Post a new comment