http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/02/3-1.jpg

Street Food Point, czyli burgery w Olsztynie

W Olsztynie wszystko startuje, jakby z opóźnionym zapłonem… Dopiero od niedawna stolica Warmii przeżywa wielki boom na oryginalne burgery, co można zauważyć chociażby przechadzając się ulicami Starego Miasta, gdzie co kilkanaście metrów powita nas szyld nowo otwartego lokalu serwującego wołowinę w bułce . Było co prawda kilka miejsc które wystartowały trochę za wcześnie z tą ideą, i przez to w niedługim czasie ze względu na niewielki ruch się zamknęły- można by tu wymienić chociażby franczyzowy 7 Street, Hamburger Factory, czy też pierwszy na olsztyńskich ulicach foodtruck Wartburger- którego odżałować nie mogę.

Ja jednak zawitałem z wizytą w kultowym już czerwonym busie, który jest równocześnie najdłużej działającą burgerownią w Olsztynie. Nie chcę przy recenzji zagłębiać się w konflikt znany zarówno większości warszawskich jak i olsztyńskich właścicieli mobilnej gastronomii dotyczący odejścia od franczyzy „Soul Food” na rzecz autorskiego„Street Food Point” i prowadzonej wokół tego batalii etc.

Koniec końców- punkt ma nowego właściciela, nieco zmienione receptury… i dalej ten sam Street Food’owy klimat. 

Zacznijmy od samego trucka.

Od większości foodtrucków w zasadzie niewiele go różni, uwagę mogą przykuć różnego rodzaju wlepki pozostawione przez klientów na podniesionej klapie… Sam punkt dość długo kolaborował z olsztyńskim podziemiem hip-hopowym  i Klubem sportowym Arachion- dlatego też ta tematyka przeważa wśród motywów umieszczonych pod daszkiem.

By nie przedłużać, przejdźmy do samego jedzenia. W zasadzie przez te kilka lat- każda z pozycji w menu jest mi znana, więc postanawiam wziąć coś nowego- czyli burger miesiąca. 

Nowy właściciel odszedł od tradycji nadawania poszczególnych nazw burgerom sezonowym, więc ten pospolicie zwie się „burgerem styczniowym”.
W jego skład wchodzą: boczek, ser, ziemniaczane talarki, cebulka duszona w piwie, sosy BBQ i czosnkowy, warzywa… i jak to mam w zwyczaju wybieram opcję w ciemnej bule, w wariancie z 250g wołowiny- całość biorę w zestawie z małymi frytkami.

I to od nich tu zacznę

Klasyczne grubo ciosane fryty znanej marki- smażone na tłuszczu wołowym (co niezwykle mnie cieszy, bo ostatnio zauważam, iż coraz więcej punktów postanawia używać go zamiast standardowej frytury).  Frytki- owszem chrupiące, jednak moim zdaniem kilka sekund za wcześnie wyjęte z frytkownicy. Narzekałem wyłącznie na podany mi do nich majonez(o który sam poprosiłem), który jakoś wybitnie mi nie podpasował i porcję zjadłem jednak na „sucho”.

Przechodzimy więc do meritum… czyli burgera.  Wizualnie prezentuje się całkiem nieźle:

Czas sprawdzić jak podziała na resztę zmysłów:

Mięsko wysmażone w punkt!
Czuć dobrze doprawioną wołowinę, sosy, słodkawą cebulkę, bekon… gdzieś w tym wszystkim giną ziemniaczane talarki- Ale generalnie dalej uważam, że czerwony busik dalej serwuje najlepsze burgery w Olsztynie.

Cena za takowe przyjemności w zestawie wyniosła mnie 22 Nowe Polskie Złote

Podsumowując:
Burgera z czystym sumieniem mogę polecić, chociaż po burgerze sezonowym spodziewałem się nieco więcej finezji. Ten chociaż bardzo dobry- był dość pospolity, jeżeli chodzi o zróżnicowanie smaków.

Doskwierał mi również brak „stolików” które z parkingu znikają poza sezonem.

Jednak każdy, kto chociażby przelotem bywa na olsztyńskich Jarotach powinien koniecznie odznaczyć to miejsce na swojej kulinarnej mapie.

Todesdamastah

Street Food Point-Wilczyńskiego 8 (pod „Sylwetką”), Olsztyn
FB: https://www.facebook.com/streetfoodpointolsztyn/




There are no comments

Add yours