http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/12/WP_20131218_001.jpg

Solidna porcja cukru na dobry początek dnia… czyli poranne słodkości Anki.

Od dzieciństwa mama z babcią powtarzały, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Ja jednak zmodyfikowałam nieco tę teorię i stworzyłam własną: „SŁODKIE śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia”. Cukier daje przecież poranną energię, no i kawa oczywiście. I żyjąc w zgodzie z tą ideą, pochłaniam na śniadanie tyle cukru, ile było na planie filmu ‘Charlie i fabryka czekolady’. Będąc w tej kwestii kompletnym przeciwieństwem Qnia, który opisywał już śniadania wielkiego Poznania , ja również o świcie odwiedziłam dwie knajpki, aby spróbować w nich tej najsłodszej pozycji z menu.

Na początek tygodnia Republika Róż. Bywam tam czasem na lunchu, ale kilka razy zdarzyło mi się być niezadowoloną z podanych mi dań (nie, nie, nie jestem marudna ani wybredna, ale prawie surowy spód tarty wytrawnej to lekka przesada). Za to śniadania mają świetne. Po sobotniej imprezie i spożytych procentach pikantne kanapki (polecam z łososiem i chrzanem za 13zł), omlet czy smażone kiełbaski sprawdzają się świetnie, ale na co dzień słodka opcja – to jest to! Przychodzę około 9:00 (otwarte już od 8:00) i zamawiam kawkę, bo to już czas się zbudzić. Lubię klimat tego miejsca, wnętrze w stylu retro, kwiatowe poduchy, dźwięk ekspresu do kawy i jeszcze ciepłe ciasta w witrynce. Jeśli jesteś kobietą i chcesz wybrać się z koleżankami na plotki – to zdecydowanie tam. Ale nie polecaj tego miejsca swojemu bratu na spotkanie z kumplami, bo chłopaki wezmą go za mocno zniewieściałego.

Do kawki biorę owsiankę zimową (9zł) z bananem i żurawiną. Oprócz tego mus słoneczny z mango i brzoskwiniami (13zł). Owsianka naprawdę smaczna – kremowa, gęsta, słodka. To nie mleko z dodatkiem płatków, tam wszystkiego jest „na bogato”, duże kawałki banana i suszona żurawina. Niby mała miseczka, ale jakże sycące śniadanie. Mus owocowy z brzoskwiniami (co prawda puszkowe, ale gdzie tu teraz świeże znaleźć?), na bazie kremowego jogurtu, z dodatkiem mango, delikatne i idealne dla tych, co lubią być ‘fit’. Spróbowałam też domowej granoli z jogurtem i owocami (15zł). Na muesli jestem wyczulona, nie lubię tego kupnego bo sama sobie w domu piekę, więc uważam się za eksperta w tej dziedzinie, a jak! (każdy musi przecież być w czymś dobry :) Jak widzę „domowe” to takiego też się spodziewam. I się nie zawiodłam. Kompozycja płatków, orzechów, rodzynek i to wszystko zapieczone z miodem, chrupiące i po prostu rewelacyjne! Oni naprawdę robią granolę sami własnoręcznie na miejscu. Gdybym mogła to kupiłabym z kilogram do domu, oszczędziłabym sobie pracy (bo, jak to mawiała wspomniana babcia – jestem zdolna, ale leniwa). Szczerze polecam Republikę o poranku i na pewno będę czasem zaglądać wraz ze wschodzącym słońcem.

 

WP_20131216_003 WP_20131216_004

 

W środę znowu trafiła się szansa na słodkie śniadanie w centrum, więc Manekin. Naleśnikarnia, którą lubię, ze względu na sympatyczne wizerunki światowego teatru, lustra, maski, cała ta oprawa, no i jedzenie tam podawane. To nie są tylko naleśniki – to całe danie, z mięsem, warzywami, sosem i aromatem, który ukryty jest pod idealnie przyrządzonym naleśnikowym ciastem. Jakiś czas temu natknęłam się na informację, że od rana można tam również zjeść śniadanie. Jajecznica w szczypiorkowym naleśniku (8zł), parówki w naleśnikowym cieście (9zł) i tosty na naleśniku (6zł). Fajnie, że połączyli danie śniadaniowe z tematyką całego lokalu. Idę więc! Tosty z twarożkiem i miodem raz! Do tego kakao (3zł), a później biała kawka (4zł). Przychodzi kakao – dobre, chociaż ja bym zrobiła mocniejsze, bardziej wyraziste. Tosty gorące, chrupiące, nasączone miodem, z fajnym serkiem waniliowym. Też dobre, ale także jest małe „ale” bo dla mnie tego serka było zdecydowanie za mało. Najadłam i opiłam się do syta, bo tego chleba była ogromna porcja, a to wszystko tylko za 9zł. W domu więcej prądu bym zużyła na zapieczenie tostów, choć podałabym sobie więcej serka do nich :) Mimo to również polecam o poranku.

 

WP_20131218_001 WP_20131218_004 WP_20131218_005

 

Podsumowując, jeśli zapomnicie zjeść w domu przed wyjściem lub myślicie sobie, że przecież nie jesteście jeszcze głodni, ale po pół godzinie biegania za tramwajem jednak zaczyna was skręcać w żołądku, to wpadnijcie na małe co nieco do kwiatowej bądź teatralnej knajpki, posilcie się śniadaniem i rozgrzejcie filiżanką kawy. Gwarantuję, że po takim nasyconym cukrem śniadaniu starczy Wam energii do końca dnia!

Republika Róż – Plac Kolegiacki 2a, Poznań. MAPA

Manekin – Kwiatowa 3, Poznań. MAPA.

Jadła i fotografowała Anka Poznanianka.

 




There are no comments

Add yours