http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/06/20140428_070517948_iOS-1050x787.jpg

Śniadania warszawskie część 1

Uwielbiam śniadania. Ale nie lubię przepłacać. To śniadanie jest zrobione z czegoś innego… Nie wnikam w szczegóły, wiem tylko, że dzięki niemu odkryłem zupełnie nowe doznania. I słyszałem, że dziewięćdziesiąt siedem procent osób które je wypróbowały, poleca je znajomym. Więc warto je wypróbować, jeśli lubicie śniadania. A lubicie, prawda? :-)

Zaczynamy. Tym magicznym szczegółem będzie cena śniadania. Założyłem, że spożywając je regularnie muszę przyjąć pewną kwotę, którą mogę przeznaczyć na ten najważniejszy posiłek dnia. Po pierwsze dlatego, że uważam, że nawet w Warszawie powinno się dać zjeść za 10 złotych, po drugie – bo ma to być zachęta do wizyty w restauracji czy barze a nie główne źródło dochodu takiego miejsca. Cykl „Śniadanie za dychę” ma przybliżyć najfajniejsze miejsca w Polsce, w których można zjeść w godzinach porannych coś dobrego – z reguły na ciepło.

Jako pierwszy lokal wybrałem Galerię Wypieków – sieciówkę Piotra Lubaszki, która w pierwszej kolejności jest piekarnią i sklepem, zaś w niektórych lokalizacjach oferuje dodatkowo szybką kuchnię przygotowywaną na miejscu – między innymi śniadania. Wybrałem się zatem na Nowy Świat w Warszawie, gdzie znajduje się jeden z malutkich lokali tej sieci z długą ladą i kilkoma hokerami przy wąziutkim blacie oraz kilkoma stolikami na zewnątrz.

Śniadania mają tu swoje nazwy, ja wybieram „Śniadanie Ewy” za 9 złotych. Taką cenę mają tu również inne wersje. Co dostaję po kilku minutach?

20140512_084246280_iOSPo pierwsze – pyszny koszyk z świeżo pieczonym pieczywem (bułka pełnoziarnista i kajzerka). Do tego dwie porcje masła. A na ładnym talerzu i z elegancką zastawą pojawia się jajecznica z trzech jaj, pokrojony pomidor (w innych miejscach ze świeżą cebulą) oraz plasterek sera i dwa – dobrej jakościowo szynki. Porcja w sam raz – nawet dla faceta każdej Ewy.

Dla mnie – idealne rozpoczęcie dnia. Gdyby było mi mało, mógłbym jeszcze dokupić kanapkę, coś słodkiego lub zamówić jeden z kilku rodzajów naleśników również przygotowywanych na miejscu w równie niskich cenach.

Drugim z regularnie odwiedzanych przeze mnie miejsc w Warszawie jest niegdyś kultowy, teraz nieco hipsterski i lewicujący Bar Prasowy przy Marszałkowskiej. Jego oldskulowość to przede wszystkim lokalna klientela, związana z miejscem i okolicą, również poprzez fakt że na tym odcinku reprezentacyjnej warszawskiej ulicy zlikwidowano parę lat temu wszystkie linie autobusowe i do baru trzeba teraz chodzić na piechotę, bowiem nawet przystanek autobsowy przed barem to teraz zatoka parkingowa dla nielicznych samochodów.

Menu śniadaniowe przedstawia się dość atrakcyjnie. Mamy do wyboru dwa zestawy – oba w cenie 9 złotych. Jeden z omletem, drugi który jadam najczęściej to spora porcja jajecznicy z dodatkami. Otóż na talerzu dostajemy dwie duże łyżki twarożku – mocno i ostro przyprawionego (Żorż by nie marudził), kilka plasterków pomidora, plasterek żółtego sera dobrej jakości a wszystko obficie posypane szczypiorkiem. Oprócz tego zawsze świeża kajzerka i prawdziwe masło. Dodatkową bułkę można dokupić za złotówkę a masło za 50 groszy. Do zestawu gratis herbata, kompot, kakao lub (z dopłatą 1 zł) także kawa z ekspresu. Ja polecam kakao – w wysokiej szklance – to chyba największa pojemność w Warszawie :-)

Śniadania podawane są od 9 do 12. Oprócz zestawów można zjeść kilka rodzajów jajecznic (od 3 złotych), twarożku z dodatkami (od 3,50 zł) i na przykład zupę mleczną z makaronem lub ryżem za 1,50. Naleśniki od 6 złotych, czasem bywają świeże kanapki (od 2,50).

Hitem obiadowym jest pomidorówka w stałej cenie 1,50. Ale o tym przy innej okazji, bo obiady – jak na hipsterię – do najtańszych nie należą a i wybór niewielki ;-)

20140428_070517948_iOS

Trzeci przybytek serwujący śniadania godzien umieszczenia w tej odsłonie to Bar (dla wszystkich) Kercelak przy ulicy Chłodnej, nieopodal najwyższego warszawskiego biurowca tuż przy zagłębiu białych kołnierzyków. Tu zestawu śniadaniowego brak, ale można sobie skomponować jajecznicę, omlet albo sadzone (od 6 złotych), paróweczki (3 sztuki) lub kiełbasę smażoną we fryturze a wszystko to poniżej 10 złociszy. Bułka (50 groszy) i masło (50 groszy) to oczywista oczywistość, więc spokojnie mieścimy się w założonym budżecie choć niestety bez napoju :-( Ja wybrałem smażoną kiełbasę i jej wielkość w zupełności wystarcza na śniadanie i lunch w jednym. Obsługa miła, gramatura pełna a wszystkie lewe koniaki do Wisły – czyli tak jak być powinno w szanującym się przybytku gastronomicznem.

20140429_072339541_iOS

Jeśli mój cykl się Wam spodoba to podrzucajcie proszę własne propozycje lokali oraz swoje recenzje. Chętnie zresztą pójdę z Wami testować nowe miejsca, bo samemu słabo się jada śniadania no i gęby nie ma do kogo otworzyć. Poza tym uważam, że ma nic piękniejszego niż dobra rekomendacja na pierwszy poranny posiłek w obcym mieście.

Kaszpir zaczął śniadać i nic tego już nie zmieni. Do czego i Was zachęca. A potem do roboty!

Galeria Wypieków (lokal sieciowy) – Nowy Świat 48
Bar Prasowy – Marszałkowska 10/16 przy Litewskiej
Bar dla wszystkich Kercelak – Chłodna 34 przy Żelaznej

 




There are no comments

Add yours