close
Smutek na Wesołej, czyli baranina to nie wszystko

Smutek na Wesołej, czyli baranina to nie wszystko

0udostępnień
27 sierpnia 2011275Przeglądy2Comments

No i stało się. Pech opuścił Marikę, a przyplątał się do mnie. No cóż, takie życie street foodowca, że trafia w różne miejsca. Wracając późnym wieczorem z wódeczki, jak zwykle poczułem głód i jak zwykle pomyślałem, że jest okazja przetestować jakieś nowe miejsce. Na ulicy Wesołej, w bramie między fryzjerem a pubem Atmosfera, jakiś czas temu otwarto kebabownię. Zapachy szły piękne, więc wstąpiłem. Jest baranina! Ale jako, że ostrożny jestem pytam w czym. Oczywiście wiecie, że mam jobla na punkcie tureckich przaśnych chlebków. Niestety, człowiek za kontuarem uczciwie mówi, że ma tylko te klasyczne pół-połówki pszenne. Rezygnuję i wychodzę. Kierunek Saray. Ale… nie, myślę sobie, co z ciebie za street foodowiec! Jest okazja przetestować nowe miejsce, a z ciebie wyłazi konformista! No to wróciłem. Zamawiam dużego, płacę 10 zł, czyli raczej standardowo, otrzymuję puszkę darmowej pepsi i patrzę. No i tu się zaczęły schody. Bułka, owszem trafiła na elektryczny grill, ale mięso… Po kolei. Opieczona bułka została odłożona na bok, nie przykryta niczym szybko sobie stygła. W tym czasie baranina trafiła na grill. Tak, tak. Mięso już było wcześniej skrojone i zimne. Do tego sałatki i sosy. I znowu nasuwa mi się myśl, że w kieleckich kebabach celowo umieszcza się sosy w butelkach „no name”, żeby uchodziły za własnej roboty. Te nie były. Całośc do tego zimna i o ile w większości kebabowni taka buła jest podawana z tzw. górką, to tu nie była. To znaczy duża była bułka, wsad nie. Mięso też jakoś inaczej doprawiane niż w Sarayu. Ujmę to tak: prawdopodobnie bardzo dobrze zakomponowałoby się z frytkami, ale w bułce … No po prostu nie smakowało mi to jako całość. Dobrze, że kieleckie kebabownie idą w kierunku baraniny, ale baranina to nie wszystko. Być może, gdybym dostał to naprawdę gorące, a nie letnie, efekt byłby lepszy. A tak… mały, fajny lokalik w dobrym punkcie, ale tak jak pisałem wcześniej, zamawianie tam kebaba w bułce to porażka, raczej spróbujcie tego mięsa na frytkach, myślę, że będzie to lepszy wybór.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Zaprawdę powiadam Wam, że orgazm w środku miasta to nie grzech

Znów prawie mi było dobrze. Jednak prawie, a różnica była zasadnicza.

2 komentarze

Dodaj komentarz