http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/07/toskania-pizza1-1050x787.jpg

Słoneczna, wakacyjna recenzja z wizyty w „Toskanii”

W powszechnej świadomości społeczeństwa tzw. „dworcowe żarcie” to śmieci. I w większości przypadków to się potwierdza. Półprodukty zamrożone „bezterminowo”, następnie odgrzane w mikrofali, a na drugi dzień (lub i jeszcze tego samego dnia) żołądkowe komplikacje u konsumującego… Jak usłyszałem od pewnej Pani w jednej z budek (po udzieleniu jej moich kilku uwag) – „nie wybrzydzaj pan, podróżny jak głodny, to wszystko zeżre”. Wydawałoby się, że jedynym plusem dworcowych budek, barów czy knajp jest przystępna cena, ale… Czy przystępna cena jest warta spożycia czegoś, co nie tylko nie smakuje, jest niewiadomego pochodzenia, nieznanego terminu ważności, a do tego nasz organizm nie czuje się potem zbyt dobrze (mówiąc delikatnie)?

Od zasady zdarzają się odstępstwa. „Dworcowe żarcie” to nie tylko budy z hot-dogami, zapiekankami, czy kebabem. Jeżeli ktoś był na dworcu PKS w Jaśle, to – założę się – nie logo dworca przykuło jego uwagę – a właśnie ogromny, krzykliwy, górujący nad dworcem szyld restauracji „TOSKANIA”.

toskania1 toskania2 toskania3 toskania4

Sam lokal urządzony jest bardzo schludnie i jest całkiem przestronny; do tego w naszej dyspozycji mamy ogródek piwny. Lokal sąsiaduje z Centrum Zdrowia i (w związku z tym?) chwali się sloganem „restauracja na zdrowie” oraz winami z Toskanii i pizzą z pieca. Jakoś za specjalnie nigdy tam nie zaglądałem, a wyjaśnienie tego jest bardzo proste – widząc napis „restauracja” w naszym umyśle kłębią się astronomiczne ceny i nasze kroki kierują się ku budce z kebabem, co z resztą jest całkiem racjonalne – oczekujący na autobus nie ma czasu „zabawiać się” przy stoliczku popijając winko, czekając na swoje danie ponad pół godziny, w dodatku płacąc grube pieniądze. Czy ceny są faktycznie tak astronomiczne jak w regularnej restauracji? Nic bardziej mylnego. Zostawmy ceny, bo astronomiczne wcale nie są – oceńmy za to jakość jedzenia.

PLACEK ZIEMNIACZANY PO ZBÓJNICKU (16 zł)

Jako (od niedawna) oddany fan placków po węgiersku, upatrzyłem sobie placek po zbójnicku. Ktoś może powiedzieć – „restauracja się Toskania nazywa , a ty chłopie placek zamawiasz?!” – a tak. Menu jest bardzo rozbudowane i mamy do czynienia nie tylko i wyłącznie z kuchnią włoską – postanowiłem więc zacząć od placuszka – miałem na niego mówiąc krótko cholerną ochotę, a i zmysł recenzenta się odezwał („jak zrobią dobry placek po węgiersku, to inne potrawy muszą być jeszcze lepsze, skoro firmują się Toskanią”).

W zasadzie, wszystko byłoby w porządku… Gdyby nie kilka irytujących pomyłek. Sam placek jest prawidłowo doprawiony i wysmażony, ciemny gulasz bardzo smaczny, sosik i pieczarki również, ale… Ale kawałki mięsa wołowego w gulaszu są tak grubo ścięte, że trudno je przełknąć razem z fragmentem placka. Pieczarki zamknięte w placku są skrojone w podobny sposób – moim zdaniem zbyt grubo. I ostatnie „ale” co do samego placka – przydałaby się jakaś śmietanka na wierzchu lub chociaż jogurt naturalny – dodałoby to trochę nawilżenia. Pod względem smaku jak najbardziej ok; występują tylko drobne błędy w sztuce.

toskania-placek1 toskania-placek3 toskania-placek5

Skonsumowanie surówki odpuściłem sobie całkowicie, a przy mojej kolejnej wizycie zasugerowałem Pani obsługującej, że to surówka do schabowego albo sznycla czy innego, polskiego domowego dania (nieco zawstydzona przyznała mi rację). Surówki nie tknąłem, bo po prostu do placka po węgiersku (czy tam zbójnicku) zupełnie nie pasuje. Oczekiwałem kawałków świeżych warzyw, jak papryka, ogórek, pomidor, etc. Tymczasem dostałem mix startej czerwonej kapuchy, marchewki i innych warzyw, które być może dobrze komponowałyby się z mielonym – do placka niestety nie pasowały zupełnie. Jedyne co przyznać muszę – wyglądały na świeże.

toskania-placek4

PIZZA (18 zł)

Na drugi ogień koniecznie musiała pójść pizza. Nie miałem zbytnio czasu na studiowanie karteczki, którą otrzymałem przy pierwszej wizycie, więc „palnąłem” ostatnie dwie pozycje, gdyż najbardziej odpowiadały moim gustom. Dwie różne połówki; rozmiar, rzecz jasna, duży.

toskania-pizza1

RAMAZZOTTI

Czyli sos, mozzarella, papryczki ostre, salami, czosnek, zielony pieprz. Ciasto – poezja. Cieniutkie i „przesiąknięte” zapachem pieca opalanego drewnem. Doskonałość. Składniki oczywiście wystąpiły wszystkie (wizualnie może i wygląda, że jest ich trochę za mało), ale to jedna z najostrzejszych wariantów pizzy, jaki kiedykolwiek próbowałem. Zielony pieprz i ostre papryczki to mieszanka wybuchowa – jeżeli ktoś jest miłośnikiem pizzy „z pazurem” (chyba zbyt delikatnie napisane… piekielnie ostrej) – nie widzę lepszej opcji.

toskania-pizza2 toskania-pizza5 toskania-pizza6

PARMA

Jej składniki to: sos, mozzarella, szynka parmeńska oraz świeża rukola. To zdecydowanie o wiele łagodniejsza pizza, a powiedziałbym nawet – zbyt łagodna. W zasadzie pierwsze skrzypce gra rukola, za którą niezbyt przepadam, jeżeli dawkowana jest w zbyt dużych ilościach, gdyż „zabija” smak pozostałych składników. Na temat szynki trudno mi się wypowiedzieć – nie była wyczuwalna. Mogę podkreślić tylko to, że mozzarella ciągnęła się pięknie, a ciasto jest po prostu idealne. Z pewnością na pizzę tam jeszcze wrócę; ale na spokojnie i wybiorę może inną opcję. A może sam jakąś skomponuję?

toskania-pizza3 toskania-pizza4

RAVIOLI AL FUNGHI (25zł)

Na koniec postanowiłem spróbować czegoś typowo włoskiego – mianowicie pierożki z grzybami w sosie borowikowym. Brzmi nieźle, a że ja i pierożki i grzybki lubię – jestem zdecydowany. Poza tym, to chyba najdroższe danie w ich menu, więc musi być dobre (pomyślałem).

Jak dla mnie, potrawa ta jest kompletną nowością. Oczywiście pierogi z grzybami są mi dobrze znane, ale czegoś takiego nie próbowałem nigdy. Pierogi sklejone są w całkowicie inny sposób, ciasto w nich cieniutkie jak papier, poza tym są o wiele mniejsze od „naszego” standardu.

Ale przyznać muszę, że było całkiem smacznie – najbardziej w zasadzie smakował mi sos borowikowy, z kawałkami grzybów. Szczerze mówiąc, miałem pewne obawy czy nie czekają mnie sensacje żołądkowe (zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania), ale nic takiego nie miało miejsca. Jeżeli ktoś lubi dania grzybowe – zdecydowanie mógłbym mu to polecić, bo danie to jest naprawdę MOCNO grzybowe. Jedynie chyba cena lekko przesadzona.

toskania-ravioli1 toskania-ravioli2 toskania-ravioli3 toskania-ravioli4

Podsumowując: czy w restauracji na jasielskim dworcu naprawdę czuć Toskanię? Powiem szczerze – Włoch nie miałem niestety w swym życiu przyjemności jeszcze odwiedzić, więc porównania nie mam. Ale gdy ktoś ma więcej czasu oczekiwania na swój środek transportu lub nawet wyląduje na dworcu PKS w Jaśle przypadkiem – zamiast hamburgera czy kebabu na szybko, lepiej odwiedzić „Toskanię”.

TOSKANIAStaszica 17 A, Jasło

Recenzował Kazeknasz człowiek na Podkarpaciu

toskania5 toskania6