http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/07/20140726_1932351-1050x787.jpg

Sajgonki, zupa, sałata i makaron, czyli kolejna wizyta w Toan Pho

Tak, wiem, że już 3 recenzje tego miejsca były na blogu, ale dla mnie to lokal szczególny. Tutaj zaczęła się moja miłość do wietnamskiej kuchni i tutaj zjadłem pierwszą w życiu pho. Kiedy więc w sobotni wieczór ruszyliśmy pospacerować po Chmielnej, jakoś tak odruchowo weszliśmy do Toan Pho. A skoro weszliśmy, to zasiedliśmy i kartę zaczęliśmy studiować. Nie chcieliśmy powtarzać dań, które na blogu były opisane, poza tym odkrywanie nowych smaków to coś, co tygryski lubią najbardziej. Nie obeszło się oczywiście bez Nem, czyli sajgonek, ale pozostałe 3 dania to już rezultat dłuższych przemyśleń. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Bun oc, Bun ca kho i Mien xao. Spokojnie, zaraz wyjaśnię co zamówiliśmy.

20140726_193235Sajgonki ( 5 szt. 11 zł): usmażone w głębokim tłuszczu chrupiące krokiety z ciasta ryżowego, cieniuteńkie, nadziane farszem z wieprzowiny, cebuli, marchewki, grzybów mun i shitake, jajkiem, kiełkami fasoli mung oraz makaronem sojowym. Kawałki (w sam raz na jeden kęs) maczaliśmy obficie w sosie (to ta bladożółta ciecz w miseczce). Smaczne, gorące, chrupiące, ale nie smakowały nam już tak, jak przy pierwszej wizycie. Ciągle jednak uważam je za jedne z najlepszych.

20140726_193300Bun oc (16 zł za 800 ml): zupa z tofu i ślimakami. W misce oprócz esencjonalnego rosołu i składników głównych pływają jeszcze: cienki makaron ryżowy (dużo!), pomidor i to co najlepsze, czyli zioła. O ile nie jestem specjalnym fanem zieleniny, o tyle nie wyobrażam sobie wietnamskich dań bez dużej ilości świeżej kolendry. Tutaj kolendra występuje w ilości idealnej, podkreśla smak zupy i nadaje jej świeżości. Oprócz kolendry znajdziemy w misce jeszcze sałatę, miętę (całe, duże liście) oraz prażoną cebulkę.

20140726_193255Zupa pyszna i bardzo nasycająca, choć fanem tofu nigdy nie byłem i już raczej nie zostanę. Za to ślimaki bardzo mi podeszły i wolałbym zobaczyć ich więcej. Smak zupy podkręciłem chili i sosem ze stolika:

20140726_193001Bun ca kho (16 zł/400 g) to sałata z rybą w sosie. Cienki makaron ryżowy, smażony na chrupko z sosem rybnym karp, mięta, kolendra, prażona cebula, prażone orzechy ziemne i sałata to skład Bun ca kho. Smażony na chrupko karp nie chrupał, bo panierka nieco zawilgła zanim skończyłem zupę. Było go jednak dużo i dobrze komponował się z resztą składników. Sałatę należy jeść od spodu, bo tam zebrał się cały, rzadki sos. Danie rześkie i lekkie, a przy tym sycące.

20140726_193249Mien xao (16 zł/400 g) to klasyczne danie w takich miejscach. Smażony makaron sojowy z wieprzowiną (można wybrać też tofu, kurczaka, krewetki, rybę lub wołowinę), marchewką, kiełkami, jajkiem, kolendrą, dymką, kapustą pekińską i prażoną cebulką.

20140726_193241Solidna porcja, która spokojnie zaspokoi nawet większy głód. A przy tym smaczna. Choć dania ze smażonego makaronu nigdy nie wyglądają fotogenicznie, to praktyka nauczyła mnie, że w większości przypadków są smaczne i sycące. Tak było i tym razem. Na plus odnotowuję zioła i sporą ilość mięsa, do smaku także się nie przyczepię, choć za makaronami nie przepadam.

Podsumowując: Toan Pho to doskonałe miejsce dla kogoś kto chce bezpiecznie i bez szaleństw rozpocząć swoją przygodę w kuchnią wietnamską. Duże porcje, świeże składniki i świetne ceny sprawiają, że nie naruszysz za bardzo budżetu, a wyjdziesz najedzony. Mnie ta wizyta natomiast uświadomiła jedną rzecz. Po odwiedzeniu baru MEN’s w Wólce Kosowskiej ciężko będzie mi teraz znaleźć lokal z kuchnią wietnamską, który rzuci mnie na kolana. Było smacznie, ale to już nie to…

Toan Pho, Warszawa, ul. Chmielna 5.




There are no comments

Add yours