http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/08/kebab-5.jpg

Rewal, Trzęsacz, Pobierowo, czyli Simon tropi nadmorskie przysmaki

Dzisiaj kolejny gościnny wpis. Tym razem Simon zabierze Was w kulinarna podróż po nadmorskich miejscowościach. Zapraszam do lektury:

Angelika Skubikowska, napisała ostatnio fajne 2 teksty o jedzeniu w nadmorskim Łukęcinie. A że byłem na urlopie w pobliżu, mianowicie w Rewalu, Trzęsaczu i Pobierowie, pomyślałem, że warto by było pociągnąć ten wątek dalej :)

Przeczytałem, chyba gdzieś w komentarzach na FB, że nad polskim morzem jest kiepsko z fajnym jedzeniem. Od razu powiem, że zupełnie się z tym nie zgadzam. Jest naprawdę wiele ciekawych miejsc z rozsądnymi cenami i nawet nie trzeba ich zbyt mocno szukać, wystarczy rozejrzeć się dobrze dookoła, tym bardziej, że w takich miejscowościach przeważnie cała gastronomia skupiona jest przy głównej ulicy. No chyba, że ktoś liczy na to, że zje ciekawy, smaczny i świeży obiad np. za 7-11 zł, to rzeczywiście może być z tym ciężko.

Ja zacząłem od kebaba w Pobierowie, przy głównej ulicy. Punkt oblegany, baranina i kurczak do wyboru. Zamówiłem kebab w bułce z podwójnym mięsem (mieszanym) – cena 20 zł.

kebab kebab 2 kebab 3 kebab 5 kebab 6

Wyglądało w sumie, że jest nieźle. Przyznaję, że mięso było bardzo dobre, sos przyzwoity – nie pachniał sztucznymi aromacikami. Dość duży problem był jednak w surówkach. Miałem wrażenie, że były nieświeże, przesuszone, jakieś takie łykowate i w dodatku bez smaku. Popsuły to w miarę dobre danie zupełnie. Ja osobiście więcej tam nie zjadłem.

Następnego dnia, w jednym z punktów, których wiele, zamówiłem rybę. Poprosiłem o porcję dorsza do 300 gram (6,5 zł za 100 gr), mocno wysmażonego z frytkami (100 gr za 6 zł) Czekałem ok. 10 min. Nagle pani woła mnie i mówi, że mam zapłacić 41 zł!!! Pytam: „Ile?”, a ona ponownie, kładąc jednocześnie przede mną bladego dorsza, że 41 złotych. Nie zrozumiałem, dlaczego aż tyle miałem zapłacić. Pani wyjaśniła mi, że porcja jest większa i dlatego. Uśmiechnąłem się i rzekłem do pani z ogromnym spokojem: „Zawierałem z panią umowę na:

1) dorsza

2) do 300 gr

3) dobrze wysmażonego,

spełniła Pani tylko punkt 1. Przykro mi, nie zapłacę i nie będę tego jadł, nie będzie Pani ze mnie idioty robiła!” Odszedłem życząc pani wielu klientów i miłego dnia.

Postanowiłem spróbować szczęścia w pobliskim Rewalu. Usiadłem w ogródku lokalu z widokiem na morze http://www.californiaclub.pl/.

Zamówiłem Zupę borowikową pod francuskim kapeluszem (13 zł)

zupa 2 zupa 3 zupa 4 zupa 6 zupa 7 zupa

Bardzo smaczna, do tego fajnie podana i syta. Lokal uważam za godny polecenia. Chciałem zmówić piwo, ale ileż można ciągle, wszędzie piwo zamawiać :)  więc poprosiłem o Mojito.

zupa 5

Rewelacja! Fajne orzeźwienie. Widok na morze plus drink sprawiły, że wreszcie się poczułem jak na wakacjach.

W drodze powrotnej wpadłem na niewielką budkę, gdzie zaciekawił mnie napis „Bubble Tea”. Słyszałem gdzieś o tym, ale nigdy jeszcze nie próbowałem.

tea

Poprosiłem miłą, jak się później okazało, panią Anię, by mi trochę o tym opowiedziała, wytłumaczyła co, z czym i jak.

Dowiedziałem się, że ta bąbelkowa (ale niegazowana) herbata to wynalazek Tajwańczyków. To połączenie:

  • mrożonej herbaty (czarnej Ceylon, zielonej jaśminowej lub czerwonej Oolong),

  • syropów owocowych,

  • owoców,

  • słodkich kuleczek tapioki i

  • żelków.

Może być podana też z dodatkiem mleka. Poprosiłem o nr 4, czyli CYTRYNOWO-MIĘTOWĄ (półwytrawną). Przeurocza pani Ania wlała wszystkie składniki, elektryczny shaker wszystko razem wytrząsł i po chwili dostałem mój kubek.

tea 1 tea 2 tea 4 (2) tea 4 tea 5 tea 6 tea 7

Genialne i orzeźwiające, a zabawne, pękające kuleczki (które się wciąga przez słomkę) sprawiły, że nie odszedłem zbyt daleko, bo wiedziałem, że będzie powtóreczka i zamówię jeszcze jedno Bubble Tea :)

Drugi kubek o smaku arbuzowym (półsłodki) wydał mi się jeszcze smaczniejszy. Jeżeli nie piłaś(eś), koniecznie spróbuj – idealna sprawa na lato.

tea 3

Kolejny dzień, więc kolejny posiłek. Tym razem w Pobierowie, w fajnym lokalu, z fajną muzyką http://www.sabat-restauracje.pl/.

sabat sabat (2)

Zamówiłem „Stek amerykański” (grillowany schab przekładany bekonem i cebulą, podawany z tzatzikami – 33 zł)

sabat schab

 

Rewelacja!!! Można by to danie, bez wstydu i zażenowania, podać w porządnej restauracji w Warszawie, Krakowie czy we Wrocławiu. Sabat Cafe & Restaurant to lokal, który na pewno warto odwiedzić. Następnego dnia też tam zjadłem, bo bałem się eksperymentować w innym miejscu, a zakładając, że dzień wcześniej było super, to powtórzyłem wizytę, tylko zmieniłem potrawę. Zamówiłem „Kurczaka na ostro w słodko-pikantnym sosie” (grillowane paski kurczaka zapiekane z ćwiartkami ziemniaków, świeżymi warzywami, ananasem i żółtym serem – 26 zł)

sabat kurczak

 

Ku mojej uciesze – porcja przeogromna. Genialne danie; duże, smaczne, podane tak, że je się je już oczami. Kiedy zobaczyłem talerz przede mną, pojawiła się we mnie radość dziecka, które dostało wymarzona zabawkę, byłem szczęśliwy, że danie to stało się moją własnością :) Było dokładnie tak jak napisano. Kurczak był ostry i wyrazisty, a sos i słodkawy i pikantny jednocześnie. Ogólnie, bardzo dobra kompozycja smaków.

Nie mogę o tym nie wspomnieć. Ogólnie za lodami nie przepadam, ale namówiony przez współtowarzyszy podróży, kupiłem na odczepnego małego, kręconego. Najlepsze lody jakie w życiu jadłem! Napisałem „lody”, bo na tym małym, na odczepnego oczywiście się nie skończyło :)

lody lody 4 lody 6 lody 7 (2) lody 7

 

Do tej pory wszędzie widziałem tylko te amerykańskie biało – czarne (śmietankowo-czekoladowe). Natomiast w tym miejscu, było mnóstwo innych smaków, np: snickers, dolce latte czy mango. Gęste, wydają się naturalne w smaku, czuć w środku świeże owoce, po prostu genialne. Niestety trzeba trochę za nimi postać, bo kolejka zawsze jest tam długa. Szkoda, że nie ma takiego punktu w moim rodzinnym mieście. Polecam! – „Lody Kręcone Szkolnicki”, Pobierowo, skrzyżowanie ulicy Grunwaldzkiej z Mickiewicza.

Kolejne, świetne miejsce godne polecenia to „Deserland”http://www.deserland.pl/. To istny kolorowy zawrót głowy. Bardzo przyjemne, barwne, miejsce. Serwują lody w przeróżnych aranżacjach, mrożone jogurty, w różnoraki sposób podaną kawę, koktajle, smoothies itd. Zdjęcia mówią same za siebie http://www.deserland.pl/galeria.html.

koktail 1 koktail 2 koktail 3 koktail 4 koktail

Normalnie świat stanął na głowie. Angelika opisywała golonki, żurki i karczki, a ja deserki, lody i herbatki z drugiego końca świata :) Angeliko, jeśli to czytasz, to wiedz, że przeciwności się podobno przyciągają :)

Na koniec chcę Wam powiedzieć, że poziom gastronomii nad polskim morzem wyraźnie się poprawił. Choć zdarzają się jeszcze punkty, które traktują klienta jak idiotę, to mam wrażenie, że jest ich coraz mniej. Ja każdą wydaną złotówkę wydałem właściwie i rozsądnie, bo czasami lepiej dodać kilka, a nawet kilkanaście zł więcej, ale zjeść godniej i smaczniej niż byle co taniej.

Autorem wpisu i zdjęć jest Simon.