close
Qń odnajduje kolejną perełkę w Poznaniu. I zajada się w Yeżyce Kuchnia

Qń odnajduje kolejną perełkę w Poznaniu. I zajada się w Yeżyce Kuchnia

0udostępnień

Po tym jak opisałem swoje doznania smakowe w Kraszkebab na Jeżycach, oberwało mi się trochę od komentującego hejterstwa za to, że trochę inaczej widzę Jeżyce niż oni. Najbardziej zranił me serce (prawdę mówiąc bardziej rozbawił) zarzut, że skoro nie znam i nie qmam tej dzielnicy Poznania, to nie mam prawa pisać o jedzeniu tam serwowanym.

Szanowni i drodzy Hejterzy, uświadamiam wam, że mam prawo. Mam prawo opisać coś co widzę, swoimi słowami i w sposób jaki to odbieram. I nic na to nie poradzę, że różni nas poczucie estetyki, że Jeżyce, które swoją drogą UWIELBIAM, w wielu miejscach od lat są szare, nieprzyjemne i smutne, ale STRASZNIE CIESZY mnie fakt, że to się powoli zmienia, odnawia, że zmiany idą w fantastycznym kierunku.

Wbrew opiniom innych, lubię być na Jeżycach i chwytać ducha tej dzielnicy. Dzielnicy która, może nie jest urokliwa, ale ma swój ciekawy klimat i jak się okazuje coraz więcej „smacznych” zakątków :)

Dzisiaj na pewno też będzie tu niezwykle miło i klimatycznie. Zawsze tak jest, gdy odwiedzam Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego. Przedstawienie jest o godz. 19.30, ale nie chcąc doprowadzić żołądka do głośnego burczenia podczas sztuki, już od godz. 16.00 przechadzam się uliczkami Jeżyc w celu znalezienia godnego miejsca do konsumpcji, podziwiając i doceniając przy tym piękne secesyjne kamienice wokół (podobno na początku XX wieku to tu mieszkała elita poznańskiej inteligencji – lekarze, urzędnicy i architekci).

kamienice (2) kamienice

Spotykam młodego człowieka z aparatem fotograficznym, który pyta o drogę do Starego Zoo. Nie byłbym sobą, gdybym poprzestał tylko na wskazaniu drogi, więc z krótkiej rozmowy dowiaduję się, że przyjechał tu do pracy z Łodzi i zamieszkał na Jeżycach. Słyszał wcześniej od znajomych, że to właśnie tu wprowadzają się teraz młodzi ludzie, że to teraz bardzo modna, tętniąca życiem dzielnica. Mieszka tu zaledwie od 5 tygodni, a ja dostrzegam w nim już niezłego ambasadora tego miejsca :)

Nie wytrzymałem i poprosiłem o polecenie jakiegoś fajnego miejsca z jedzeniem. Mówi, że dziś był w Yeżyce Kuchnia i szczerze poleca to miejsce, więc idę tam. Pierwsze wrażenie nieciekawe – budynek, w której mieści się YK na pewno nie jest szczytem jakiejś myśli architektonicznej, ale na szczęście później okaże się, że to co widzimy z zewnątrz, nijak się ma do tego co zastaniemy w środku.

1236640_554051174648822_1954663556_n zewnątrz (2) zewnątrz

Wnętrze minimalistyczne. Stoły drewniane, które wykonano z desek odkupionych z rozbiórek tutejszych kamienic, lada, krzesła jak z komisu, miejsce dla dzieci, gdzie mogą malować kredą po tablicy (niezła frajda :)). Rozglądam się i wiem jedno, że mimo tej całej surowości, czuję się tu zaskakująco dobrze. Jest surowo, a jednak ciepło i z klimatem, który lubię.

wnetrze (2) wnetrze (3) wnetrze (4) wnetrze-1 wnetrze wnętrze wnetrze (2)

Na stoliku obok zauważam danie, którego nie jada się byle gdzie, a najlepiej tylko w domu, bo wtedy mamy pewność, że wiemy co jemy. Ale ten tatar, bo o nim mowa, wygląda mega wiarygodnie! No dobra, ale doświadczony mężczyzna wie, że przecież wygląd to nie wszystko :) Więc zamawiam go w celu bliższego poznania – kosztuje 17 zł, a gdyby zamówić go z wódką Baczewski to 26 zł.

tatar tatar (2) tatar (4) tatar (7)

REWELACJA! Nie ma rozczarowania. Odpłynąłem :) Muszę dopytać o szczegóły, bo widzę, że nie tylko smak, ale i forma podania to delikatne dzieło sztuki. Okazuje się, że tatar jest przygotowywany na świeżo. Dodatkowo, co daje się zauważyć, jest mielony „na grubo”, aby uzyskać efekt siekania, a nie mielenia.

Patrząc na formę podania tego dania i tych na innych stolikach dookoła, zaczyna mnie też zżerać ciekawość i mocno zastanawiać kto tu gotuje, bo takiego dania nie mógł stworzyć ktoś zupełnie przypadkowy. Dowiaduję się, że dania przygotowują ludzie, którzy pracowali w bardzo dobrych, znanych, poznańskich restauracjach, takich jak Le Palais du Jairdin, czy Blow Up Hall 5050. Nie mam pytań! Dla mnie wszystko staje się już jasne i zrozumiałe. Uwielbiam to wewnętrzne uczucie spokoju i bezpieczeństwa, które pojawia się, gdy wszystko zaczyna układać się w rozsądną całość, kiedy czuję, że nie ma tu udawania, silenia się na coś czego się nie potrafi – to są zdecydowanie fachowcy znający się na swojej pracy.

Zamawiam jeszcze Gęsią wątróbkę z puree z selera oraz młodą cukinią i kurkami + kasza pęczak (24 zł).

wątroba wątróbka 3 wątróbka

Często „jadam oczami”, więc na widok tej cudowności zaczynam się mocno uśmiechać. Ale to nie muzeum i nie będziemy się przyglądać dłużej, więc powoli zaczynam dewastować to arcydzieło. Jest bardzo smacznie. Troszkę zaczynam się obawiać, że jak na gabaryty mojego żołądka to danie może być lekko za małe, ale póki co spróbuję o tym nie myśleć, a skupić się bardziej na walorach smakowych. Mam na talerzu całkiem ciekawie skomponowane smaki. Tu wszystko jest na swoim miejscu jak w Royal Concertgebouw Orchestra. Każdy element ma swoje miejsce i doskonale spełnia swoją rolę w uzupełnieniu całości. Wątróbka smakuje lepiej niż wygląda. Ogromny plus za poziom wysmażenia – jak dla mnie idealny. Nie jest krwista, ale też nie za mocno wysmażona, czuć rękę fachowca. I te przysmażone brzegi… gdyby nie to, że jestem w miejscu publicznym, mruczałbym z rozkoszy.

Dodatkowo zamawiam Sałatkę z kurczakiem w białym winie (17 zł)

sałatka salatka (2)

Powiem tak: najsmaczniejsza sałatka jaką jadłem od dobrych kilku lat. Rewelacja! Chyba znudził/obył mi się już trochę ocet balsamiczny dodawany do większości sałatek, a tu, to wyczuwalne białe wino, to istny strzał w dziesiątkę. A jeśli mowa o strzelaniu, to mnie najbardziej w tym daniu podkręciły (jeśli dobrze rozpoznałem) strzelające między zębami, pestki granatu, które oprócz smaku dodały też fajnego ubarwienia całości.

Dostrzegam wyjątkowość tego miejsca. Bardzo podoba mi się to, że dwie ściany lokalu są w całości przeszklone, dzięki czemu widać jak tętni życie Jeżyc (dzięki właśnie takim nowym, „kolorowym” miejscom, pomysłom, doceniam klimat tej dzielnicy jeszcze bardziej). Pomyślałem, że muszę tu koniecznie przywieźć za dwa tygodnie koleżankę Agę, gdy przyjedzie po 8 latach nieobecności w Polsce i pokazać jak bardzo się tu zmieniło i jak smacznie potrafi tu być. Niezwykle cieszę się, że miasto Poznań to nie tylko oklepany, choć zawsze nadal piękny, Stary Rynek czy Plac Wolności.

Chcąc zdążyć na sztukę, wypadałoby się zacząć zbierać, ale nie ukrywam, że jakoś ciężko mi stąd wyjść :), tym bardziej, że już od dłuższego czasu z lady, gdzie zawsze są wystawione ciasta, uśmiecha się do mnie sernik z malinami, gruszkami i białą czekoladą (12 zł). Wygląda tak, że nie ma opcji, by wyjść stąd nie poddając się degustacji tego deseru, do tego oczywiście obowiązkowo kawa.

sernik kawa

Fajne jest to, że ciasto jest autorskie i nie można o nim napisać, że smakowało podobnie do tego, które jadłem w kawiarence X czy Y.

Przy okazji, zobaczcie jakie rarytasy można tu jeszcze dostać:

co mozna zjesc co mozna zjesc (2) co mozna zjesc co mozna zjesc

Jestem usatysfakcjonowany. Wiem, że jeszcze tu wrócę, ale póki co, czas najwyższy już iść, bo przecież w teatrze nie puszczają reklam przed spektaklem :) Żałuję tylko, że z tego pośpiechu nie napisałem na dziecięcej tablicy: QŃ bardzo się cieszy, że tacy ludzie jak WY tworzą takie miejsca jak TO.

Może nie jest to jeszcze miłość, ale to miejsce zauroczyło mnie dość mocno, więc z wielką ochotą udaję się ponownie do YK. Tym razem nie mam za wiele czasu i nie jestem sam. To będzie szybka wizyta na posiłek regeneracyjny. Zamawiamy soki: Czerwony (arbuz, malina, limonka, lawenda), Żółty (ananas, pomarańcze, kiwi, mięta) oraz KRÓLA w tej kategorii, czyli ZIELONY (trawa pszeniczna, jabłko, ogórki, imbir, limonka).

sok soki (3) soki

Te soki, to coś o czym słyszałem na mieście. Np. moja przyjaciółka przyjeżdża na nie z Sołacza rowerem. Soki na bazie trawy pszenicznej, wyciskane metodą wolnoobrotową poza tym, że mają grono stałych fanów, to wzbudzają również duże zainteresowanie wśród osób, które są tu po raz pierwszy. To kolejna pozycja w menu, która wskazuje na wyjątkowość i oryginalność tego miejsca.

Do tego zamawiamy na szybko Krem z pieczonego czosnku (10 zł).

krem czosnkowy (2) krem czosnkowy

Krem ma fajną, ciekawą konsystencję, choć jak dla mnie troszkę za mało przyprawiony, brakuje jakby trochę ostrości. Rozumiem, że nie wszyscy lubią na ostro, więc w ogóle nie biorę tego za złą monetę tego dania, dodaję pieprzu i od razu robi się dobrze. Jestem fanem czosnku w każdej postaci, więc zupę oceniam jako smaczną. I choć nie jest to jakiś szczyt szału, to mimo wszystko jest to ciekawa odskocznia od powszechnych kremów pomidorowych i zup cebulowych.

Pojawia się drugie danie: Filet z kurczaka z brokułami w sosie tymiankowym z ziemniakami (22 zł)

filet z kurczka ziemniaki

Danie estetycznie i apetycznie podane. Można by ponarzekać, że nie jest szczególnie zaskakujące, ale jeśli mam być szczery, to chwilami mam dość tych przeróżnych fantazji i ciągłej chęci zaskakiwania jakimiś efektami specjalnymi. Szukałem solidnego, smacznego, nieudawanego dania i takie otrzymałem.

Generalnie koncept Yeżyce Kuchnia w skrócie polega na codziennie innej/zmiennej, krótkiej karcie dań, opartej na świeżych, sezonowych, głównie lokalnych produktach, które podawane są na różne sposoby (zawsze menu danego dnia jest pokazane na facebook’owym profilu YK https://www.facebook.com/pages/Ye%C5%BCyce-Kuchnia/135063049999922 ).

tablica

Jednak po kilku miesiącach od otwarcia, ekipa z YK wyszła naprzeciw klientom i na ich prośbę kilka dań pojawia się cyklicznie. Jednym z nich na pewno jest Risotto na pęczaku z sezonowymi warzywami (23 zł). Kasza pęczak podawana jest tu zresztą opcjonalnie do dań głównych i też zbiera wiele pochwał, mówi się też o niej na mieście.

risotto

Drugim popularnym daniem są Żeberka Yeżyckie – marynowane, pieczone i podawane z warzywami (28 zł). No i tatar, który na stałe zagościł już w tutejszym menu (Huuurrra!).

żeberka

Warto wspomnieć, że są tu również serwowane śniadania, w godz. 10.00 – 15.00, m.in.: twarożek z olejem lnianym, chleby na zakwasie, domowa granola, zestawy z warzywami, sałatami, kiełbaskami plus jajka w każdej postaci (np. omlet czy jajecznica z kurkami). Są też kanapki, np. z hummusem lub rostbefem i ogórkiem.

śniadanie 2 śniadanie

Podsumowując. Zapamiętam to miejsce z naprawdę wysokiej jakości jedzenia, ale na szczęście bez tego całego powszechnego restauracyjnego zadęcia i sztywniactwa. Dużą zaletą jest to, że można się tu poczuć naprawdę swobodnie. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto ceni dobry smak i prawdziwość w kuchni.

Na mapie Poznania, stworzono lokal, w którym chce się spędzać czas. Ekipa YK, nie zdefiniowała żadnej grupy docelowej, a wręcz przeciwnie, mówią i daje się to zauważyć, że działają intuicyjnie, proponując jedzenie z nieprzetworzonych lokalnych produktów, wiadomego pewnego pochodzenia – nieprzekombinowane aczkolwiek przyrządzone przez świetnych kucharzy w kreatywny sposób. Okazuje się, że przychodzą tu ludzie bez względu na wiek czy też status społeczny. Można tu spotkać studentów, osoby z dziećmi, z psami, pracowników wpadających na lunch w czasie pracy, ale i całe rodziny na niedzielnych obiadach. Pozytywnie też zaskakują ceny – w innych, popularniejszych restauracjach te same dania kosztowałyby znacznie więcej.

Warto zauważyć i docenić fakt, że Poznań bardzo się zmienia na lepsze, że rynek restauracyjny też się rozwija i to w dobrym kierunku. A zmienia się, bo pojawiają się ludzie, którzy nie tylko mają fajne, ciekawe pomysły, ale też po prostu na ten temat pojęcie.

Wizytę w Yeżyce Kuchnia można trochę porównać do wizyty w teatrze. Nie ma tu widowiskowych efektów specjalnych, ale na pierwszym planie widzimy kunszt i solidną „grę” całego zespołu, biorącego udział w przedstawieniu pt. „Yeżyce Kuchnia”. To wysokiej klasy sztuka.

Zjadł to wszystko, zdjęcia zrobił i opisał Daniel „Qń” Konieczny (lokal z góry oraz ciasta – zdjęcia z fan page Yeżyce Kuchnia).

Yeżyce Kuchnia, ul. Szamarzewskiego 17, Poznań

Warszawska inwazja, czyli Mateusz w Soul Food Olsztyn

Świetne na cienkim, czyli pizze Tuscani w Pizza Hut

Dodaj komentarz