http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/06/IMG_4804-1050x788.jpg

Przewodnik po azjatyckim jedzeniu w Kielcach. Część 3

Zanim przejdę do recenzji, chcę coś wyjaśnić. Otóż zawsze, naprawdę zawsze cieszę się na wyjście na jedzenie. Należę do tych osób, którym jedzenie sprawia przyjemność i nie jedzą, żeby żyć, tylko żyją żeby jeść. Do każdej restauracji, food trucka, budy idę nastawiony pozytywnie. Niestety, czasami zdarza się, że to co dostaję na talerzu nie pozwala mi (mimo szukania pozytywnych stron, a zawsze ich szukam) napisać recenzji pozytywnej. I dzisiaj właśnie opiszę Wam dwa miejsca, w których wizytę muszę Wam odradzić.

RESTAURACJA ORIENTALNA ASEAN KIELCE, UL.RYNEK 14

Strona www: http://www.asean-kielce.pl

Płatność: gotówka i karta

Czynne: codziennie od 11:00 – 22:00, niedziela 12:00 – 22:00

Zakres cen: 7 zł (przystawka) do 115 zł (zestawy dla kilku osób), średnio poniżej 20 zł/danie z ryżem/makaronem i surówką

I tak oto dotarłem wreszcie na Rynek. Nie wiem, jak to się stało, ale nigdy dotąd nie jadłem w Aseanie. Postanowiłem to nadrobić. Wystrój fajny, zachęca do siedzenia, jest też duży ogródek przed wejściem na Rynku.

IMG_4800 IMG_4801 IMG_4802

Przechodzimy do menu. Jak to w takich miejscach, jest bardzo rozbudowane (jak zwykle wrzucam w pełnej rozdzielczości, żeby łatwiej było czytać):

IMG_4791 IMG_4792 IMG_4793 IMG_4794 IMG_4795 IMG_4796 IMG_4797 IMG_4798 IMG_4799

Zaczynamy od przystawek. Wybieramy sajgonki (3 sztuki za 8 zł) oraz paluszki krabowe w cieście z surówką (8 zł/4 szt.).

Sajgonki, jak się potem okazało, były najmocniejszym punktem naszego zamówienia. Usmażone idealnie, chrupiące, gorące, dobrze wypchane wyrazistym nadzieniem. Jedne z lepszych, jakie jadłem ostatnio. Warto.

IMG_4803 IMG_4804 IMG_4805 IMG_4806

Paluszki krabowe okazały się niezłe, ciekawym pomysłem było obtoczenie ich w ziarnach sezamu. Jeśli ktoś lubi chrupiącą otoczkę i galaretowate wnętrze – będzie zadowolony. Dla nas bez szału, ale także bez przykrości czy rozczarowania. Po prostu smaczna przystawka.

IMG_4809 IMG_4808 IMG_4807

Pora na zupy. Decydujemy się na rosołową zupę rybną z makaronem sojowym (6 zł) oraz zagęszczaną z krabem (7 zł). Porcje duże, zupy gorące, lecz… kompletnie bez smaku. Bliźniaczo do siebie podobne, przy czym jedna z nich miała nieco wyraźniejszy posmak ryby. Nie pomogło nawet doprawianie sosem chili (innych przypraw próżno oczekiwać), nie nadawała się do jedzenia. Ot, gorąca woda z kluskami i kilkoma kawałkami cienkiego fileta z ryby. Kraba nie wyczuliśmy. Wrzucam zdjęcia obu zup, może Wam uda się rozróżnić, która jest która :)

IMG_4810 IMG_4811 IMG_4812 IMG_4813 IMG_4814

Makaron sojowy z wołowiną (400 g/17 zł). Jak wyglądał, tak smakował. Tragedia.

IMG_4815 IMG_4816 IMG_4817

Lepiej wypadła kaczka po pekińsku na gorącym półmisku (25 zł). Lepiej nie znaczy dobrze. Kolejne danie, które było niedoprawione. Odrobina soli zdziałałaby cuda, może nieco sosu chili, ale gdzie tam. Nie ma. Kaczka wyglądała ładnie, była mięciusieńka – temu nie przeczę. Jednak smakowo plasuje się gdzieś na końcu mojej listy. Słabiutko, a szkoda. Poza tym, jeśli się przyjrzycie, stosunek mięsa do warzyw także nie jest zbyt korzystny. Z kaczką wiązałem największe nadzieje, tym większe było też rozczarowanie.

IMG_4818 IMG_4819

Co warto: Nie wiem, naprawdę nie wiem, co mógłbym Wam tam polecić. Sajgonki? W sumie tylko one wypadły dobrze, a nawet lepiej niż dobrze.

Czego nie warto: właściwie … wszystkiego, co zamówiliśmy.

Ocena końcowa: duże rozczarowanie. Za wszystko co zjedliśmy plus napój aloesowy zapłaciliśmy 78 zł.  Niby nie jest to jakaś kosmiczna kwota na dwie osoby, biorąc pod uwagę ilość jedzenia. Jednak patrząc na jakość i smak można było te pieniądze wydać zdecydowanie lepiej. W innym miejscu.

Bar Azjatycki Sao Mai – ul. Orkana 14 A, Kielce

Strona www: brak

Płatność: gotówka

Czynne: poniedziałek – sobota od 1o:00 – 21:00, niedziela nieczynne

Zakres cen: 5 zł (przystawka) do 16 zł (dania Ha Noi), średnio poniżej 15 zł/danie z ryżem/makaronem i surówką

Ostatni raz byłem tam 3 lata temu i wypadli wtedy całkiem nieźle. Tym bardziej byłem ciekaw, czy teraz, kiedy przejadłem hektolitry azjatyckich zup, przerobiłem dziesiątki gorących półmisków, nadal będzie mi tam smakować.

IMG_5649

Entuzjam opadł szybciutko, kiedy na próbę zamówienia pho padła odpowiedź – nie ma. W takim razie kaczka. Nie ma. Ale żadnej? Żadnej. A w menu jest 8 wersji.  Z 10 zup odstępne są 3. Tu nasuwa się pytanie – po jaką cholerę tworzyć menu ze 180 pozycjami, skoro większości i tak nie ma? No nic. Próbujemy dalej. Zupa z makaronem sojowym i kurczakiem jest, więc zamawiamy. Jest także ostro – kwaśna, więc korzystamy. Na chrupko dostępny jest tylko kurczak w cieście. Do tego domawiam wołowine Ha Noi i colę. Rachunek 45 zł.

IMG_5650

Pierwsze wjeżdżają sajgonki z surówką (5 zł).

IMG_5656 IMG_5657 IMG_5659

Sajgonki są suche i słone. I właściwie tyle można o nich powiedzieć. Surówki nie próbowałem.

Zupa z makaronem sojowym i kurczakiem (5 zł):

IMG_5654 IMG_5655

Kompletnie bez smaku. Dopiero dodanie ostrego sosu sprawia, że da się to jeść. Tania i gorąca – to jej jedyne zalety.

Zupa ostro – kwaśna (5 zł):

IMG_5652 IMG_5653

Kwaśna była, ale ostrość trzeba było z niej wydobyć dodając (znowu) sosu ostrego. Klasyczny kisiel z warzywami i dwoma kawałkami kurczaka. Zjeść i zapomnieć.

Kurczak  chrupiący (11 zł):

IMG_5660 IMG_5662 IMG_5663

Klasyka kuchni polsko-azjatyckiej, czyli kule z żelem :) W tym wypadku bez żelu. Ciasto niespecjalnie chrupało, całość słona. Tanie i można się najeść.

Wołowina Ha Noi (16 zł):

IMG_5665 IMG_5666

Miałem nadzieję, że to danie uratuje nieco sytuację. Niestety. Ujmę to tak: gdybyście za 11 zł kupili kebab z takim stosunkiem kapusty do mięsa, to rzucilibyście nim w sprzedającego. Troszkę twardej wołowiny na wierzchu, 80% to kapusta pekińska, 5% marchewka, a wszystko to pływające w tłuszczu. Masakra. I do tego niesmaczna. Chyba, że lubicie słony tłuszcz.

Co warto: no sorry, ale nic.

Czego nie warto: właściwie … wszystkiego, co zamówiliśmy. A już na pewno nie wołowiny Ha Noi, bo za 16 zł można naprawdę zjeść o niebo lepiej. Na przykład w Elefancie, jeśli macie ochotę na niewysublimowaną azjatycką kuchnię.

Ocena końcowa: duże rozczarowanie. W porównaniu do tego, co było tam 3 lata temu, obecnie Sao Mai jawi się jako synonim „typowego chińczyka” z całym pejoratywnym znaczeniem. Jest tanio, ale paskudnie.

Na koniec dla porównania wrzucam kosztującą 12 zł zupę rybną z Wasabi Sushi na Klonowej. Naprawdę lepiej zapłacić nieco drożej, a zjeść zdecydowanie lepiej. Bo różnicę widać gołym okiem, prawda?

IMG_5668 IMG_5669