close
Przesiąknięci burgerem, czyli wizyta w Aioli by Mini

Przesiąknięci burgerem, czyli wizyta w Aioli by Mini

0udostępnień

Twardo dążę do zjedzenia wszystkich burgerów w Warszawie. Ale kiedy mi się to uda? Tego nie wiem, ale na pewno odwiedzenie kolejnego miejsca zbliży mnie chociaż troszkę do upragnionego celu. Tym razem padło na nowo otwarte AïOLI inspired by MINI.

Standardowo na początek wybieram najprostszego Aïoli Burgera (25,9 zł) w składzie z: bekonem, serem Bursztyn, pomidorem, cebulą, sałatą, korniszonami oraz sosem aioli. Wszystko to podanie w wypiekanej na miejscu bułce, frytkami oraz małą sałatką. W zestawie znajdziemy również sos aioli do frytek.

10933327_924942804205386_895176241_n

Zaczynam od końca. Frytki raczej takie sobie, jak dla mnie zdecydowanie za tłuste. Może i były chrupkie z zewnątrz i miękkie w środku, ale lejący się po palcach tłuszcz, to raczej nie jest to, czego oczekuję od frytek. I w sumie to jedyna wada tego całego dania. Tym akcentem przechodzę do burgera. Bułka smaczna, mocno pszenna, ładnie trzymała całość, dzielnie wytrzymując ilość dodatków w środku. Mogłaby być ciut bardziej chrupiąca, ale ogólnie raczej na plus. Bekonu wbrew temu co widać na zdjęciu było całkiem sporo – dziwnie mi się ukrył pod sałatą. Bekon również jak najbardziej w porządku, zdjęli go z grilla w takim momencie, że już się nie ciągnął, ale jeszcze zbytnio nie chrupał. Dodatki również bez zarzutu, korniszony raczej stylizowane na amerykańskie pikle, a sałata to właściwie miks różnych sałat. Delikatnie czosnkowy sos aioli również fajnie komponuje się z całością. Na koniec kilka słów o mięsie. Nie ważyłem go, w karcie również nie znalazłem informacji o jego ilości, ale strzelałbym w mocne 150, podchodzące po 200 g wołowiny. Dobrej, dobrze przyprawionej wołowiny. O stopień wysmażenia mięsa nikt mnie nie pytał, ale kucharz stanął na wysokości zadania i mięso było ładnie różowe w środku. Tutaj jeszcze raz sorry za brak zdjęcia, ale siedzieliśmy przy oknie, pogoda była bardzo kiepska, a ja zdjęcia robiłem iPhonem, który demonem zdjęć niestety nie jest.

10933070_924942810872052_795357980_n 10934639_924942824205384_1251872588_nPonieważ byliśmy we dwójkę mieliśmy okazję spróbować czegoś jeszcze. Decydujemy się na pizzę Tallegio (34,9 zł) w składzie z: mozzarellą, serem Tallegio, konfiturą z czerwonej cebuli oraz gruszką. Spód wypieczony był jak najbardziej prawidłowo. Kawałki utrzymywały poziom, nie wyglądały jak uszy Kłapoucha, a parchy odpowiednio chrupały. Dodatków, a szczególnie sera było na tej pizzy naprawdę dużo. I to mi się bardzo podobało, ponieważ uwielbiam ser. A szczególnie ser wyrazisty jak Tallegio. Bez problemu wyczuwalny w każdym gryzie. Gruszki i konfitury również było sporo, jednak to mi się akurat troszkę mniej podobało. Dla mnie całość była po prostu za słodka. Ale to tylko i wyłącznie moja opinia, ponieważ jak ktoś lubi słodkie smaki na pizzy, to wydaje mi się, że powinien być zadowolony. Moja koleżanka, która tą pizzę wybrała była. Ja na pewno pizzy jeszcze tam spróbuję, tylko tym razem bardziej trafiającej w moje gusta.

10934559_924942814205385_1966006439_n 10934682_924942820872051_140049914_n

Podsumowując, oba dania były naprawdę smaczne, jedynie z frytkami zadziała się tam jakaś dziwna sytuacja. Na sam koniec koniec jedno zdanie o największym minusie tego wyjścia. O ile w aspekcie kulinarnym było dobrze, o tyle jeżeli po zjedzeniu chcemy gdzieś dalej pójść, to najpierw musimy wrócić do domu i zmienić ubranie. Po godzinnej wizycie w lokalu ubrania pachną jak wyprane…we fryturze. Wentylacja zdecydowanie do poprawy.

AïOLI inspired by MINI, Plac Konstytucji 5, Warszawa

Facebook: AïOLI inspired by MINI

Menu: http://aioliinspiredbymini.pl/assets/docs/aiolipl-MENU.pdf

WWW: http://aioliinspiredbymini.pl

Marcin Malinowski

Smaki Wschodu w dowozie

Nowa Zelandia w Kielcach, czyli John Burg

Dodaj komentarz