close
Praga – piwnym szlakiem. Mini przewodnik kulinarno – piwny, część 1

Praga – piwnym szlakiem. Mini przewodnik kulinarno – piwny, część 1

0udostępnień

Po mojej zeszłorocznej wizycie w Pradze obiecałem sobie, że jeszcze do tego pięknego miasta wrócę. Okazja nadarzyła się szybko i nie wypadało wręcz z niej nie skorzystać. Dzięki nowemu przewoźnikowi, który otworzył kombinowane połączenie autobusowo-kolejowe, z Krakowa do Pragi można dostać się w 6 i pół godziny, co uważam jest wynikiem więcej niż dobrym.

Stawiliśmy się rano na krakowskim dworcu autobusowym i wsiedliśmy do nowego, ale nie specjalnie przestronnego autokaru marki Scania, żeby po 2 godzinach i 20 minutach i jednym przystanku w Katowicach znaleźć się w czeskim Bohuminie, skąd zabrać nas miał pociąg do Pragi. Mimo kilkuminutowego spóźnienia już na starcie, spowodowanego gruntownym czyszczeniem wnętrza składu, po kursie z Pragi ruszyliśmy w trasę. Moją uwagę od razu przykuło menu, z którego możemy wybrać przekąski i napoje, które zjemy na pokładzie pociągu. Mimo, że nie byłem specjalnie głodny, to niemal natychmiast wybór padł na zestaw hokejowy. Nasi południowy sąsiedzi organizują właśnie mistrzostwa świata pierwszej dywizji w sporcie, który jest dla nich jak religia. Z okazji imprezy na pokładzie pociągów Leo Express w cenie 58 koron czeskich możemy zjeść bagietkę z pieczoną szynką i popić ją półlitrowym Radegastem, a na dodatek dostaniemy sylikonową opaskę w czeskich barwach. Kanapka podana w foliowym opakowaniu z zewnątrz wygląda całkiem zachęcająco. Po ugryzieniu czujemy smak szynki i ostrego sosu, miękkie pieczywo jest całkiem smaczne i dobrze przytrzymuje wszystkie składniki jednocześnie nie powodując uczucia zamulenia. Przekąska bardzo smaczna, zachęcająca wręcz do spróbowania czegoś jeszcze z menu. Przemieszczanie się z prędkością 160km/h z plastikową szklaneczką pełną Radegasta w dłoni to doświadczenie niezwykle przyjemne. Tak naprawdę można podróżować. Tutaj wspomnienie należy się również kilkuosobowej załodze obsługującej pasażerów w pociągu. Bardzo profesjonalna, sprawna i niezmiennie z uśmiechem na twarzy. Nawet jeśli nie po angielsku to na migi też można się z nimi dogadać.

leo express kanapka w poci•gu leoexpress paragon leoexpress wn©trze kanapki

Po przyjeździe do czeskiej stolicy i odebraniu kluczy od właściciela mieszkania które na czas pobytu wynajęliśmy ruszyliśmy do miasta. Po wyjściu ze stacji metra Namesti Republiki w okolicy Bramy Prochowej naszym oczom ukazał się niewielki targ, a pośród stoisk z przeróżnym asortymentem pan sprzedający hot dogi. Ale nie takie o jakich właśnie pomyśleliście. Chodzi o hot doga z wielką smażoną kiełbasą. Do wyboru biała i wędzona. Sosy dawkujemy sobie sami w ilościach, które nam odpowiadają. Świeże pieczywo i gorąca, grubo zmielona i tłusta kiełbasa, mocno pachnąca wędzeniem. Nie mogliśmy chyba zacząć lepiej. Cena – 60 koron.

namesti republiki hot dog wn©trze namesti republiki hot dog

Po spokojnym spacerze po praskim Starym Mieście ruszyliśmy w stronę słynnego U Zlateho Tygra. Niestety nie sprawdziliśmy wcześniej i właśnie odbywał się mecz miejscowej reprezentacji hokeja. O wejściu do wypełnionego po brzegi stałymi klientami Złotego Tygrysa nie było mowy. Zupełnie przypadkiem, zaraz obok znaleźliśmy jeden z lokali który brałem pod uwagę podczas przygotowywania się do wyjazdu. Pivovar u Tri Ruzy to spory lokal połączony z mini browarem. Na miejscu możemy spróbować 6 piw warzonych tylko i wyłącznie na potrzeby lokalu. My zdecydowaliśmy się na Specjalny Svetly Leżak czyli coś czemu jest stosunkowo blisko do polskich lagerów dostępnych w każdym sklepie i Specjalne Tmave. Ciemne piwo okazało się bardzo smaczne, niesłodkie, czego się obawiałem, gdyż u nas w kraju wciąż zamiast używać ciemnego palonego słodu, piwa barwi się karmelem co powoduje, że stają się totalnie niepijalne. Svetly Leżak był orzeźwiający i odpowiednio, acz nieprzesadnie gorzki. Idealny na ciepłą pogodę.

tri ruzy ciemne i jasne piwo tri ruzy menu tri ruzy menu1 tri ruzy piana na ciemnym piwie

Po chwili przyglądając się karcie piw zauważyłem coś obok czego nie mogłem przejść obojętnie – Simcoe Amber Ale. Chmielony jedną odmianą chmielu – Simcoe, bursztynowy Ale był przedsmakiem tego, co miało nas spotkać w Pradze. Gorzki, a jednocześnie lekki i orzeźwiający, o pięknym kolorze i cudownym cytrusowym aromacie. Żałowałem, że zdecydowałem się na małe.

tri ruzy simcoe alePo zaspokojeniu pragnienia ruszyliśmy spacerem przez miasto, aby w końcu trafić do lokalu znajdującego się niedaleko stacji metra Palmovka i naszego miejsca zamieszkania. U Jagusky to coś co w naszym kraju jest niemal niespotykane, miejsce nastawione jest głównie na piwoszy, ale oferuje pełne menu tradycyjnych czeskich potraw i wybranych, najpopularniejszych dań z kuchni całego świata. Znajdziecie tam nawet zestawy śniadaniowe, bo lokal działa od 11 rano. Nas skusiły dwie rzeczy. Czeska tradycyjna kuchnia i Pilsner Urqell, dowożony do lokalu prosto z browaru cysternami. Jeśli chodzi o piwo muszę przyznać, że się mocno zawiedliśmy. Nie wiem czy to wpływ wcześniejszej wizyty w Tri Ruzy, czy po prostu piwo którego dane było nam spróbować było tak słabe. Lekko kwaśna i mocno gazowana woda w ładnym kolorze. Pamiętałem Pilsnera jako piwo mocno gorzkie, wyraziste. To zdecydowanie takim nie było. Po kilku łykach piwa i pomyleniu przez kelnerów połowy zamówienia, otrzymaliśmy wcześniej zamówione potrawy. Nie mogłem rozpocząć inaczej niż Svickova, obok kaczki najbardziej tradycyjna potrawa czeska. Delikatna i rozpływająca się w ustach wołowina w klasycznym mięsnym sosie zabielonym śmietaną, a do tego bułczane knedliki. Drugą zamówioną przez nas potrawą były Strapacki z kapustą kiszoną i mięsem kaczki. Bardzo smaczne kluseczki ze sporymi kawałkami pieczonej kaczki i kapustą kiszoną. Przyjemne ale nie porywające danie.

u jagusky piwo u jagusky svickova u jagusky szyld u jagusky

Dzień drugi rozpoczęliśmy od wizyty na Vaclavskym Namesti. Powód był oczywisty. I wcale nie chodziło o pasaż Rokoko i wiszący w nim pomnik przedstawiający konia odwróconego do góry nogami ani wieńczący tę reprezentacyjną aleję budynek Muzeum Narodowego. Powodem był smażak. Bułka ze smażonym serem i sosem tatarskim. Budek oferujących ten przysmak jest na całym deptaku wiele, nie byliśmy specjalnie wybredni i po kilku chwilach i zapłaceniu 40 koron za sztukę otrzymaliśmy w swoje ręce kanapkę. Gorący ser, zimna bułka (nie pierwszej świeżości swoją drogą, ale zapewne dlatego że w ten dzień przypadało czeskie święto narodowe i piekarnie były zamknięte) i dużo sosu tatarskiego. Brzmi mało zachęcająco zapewne, ale uwierzcie mi, że dla mnie jest to niebo w gębie. Nawet w starej bułce. Ser ciągnie się absurdalnie, sos tatarski który dawkujemy sobie sami z pięciolitrowego wiadra dodaje jeszcze smaku. Dla mnie rewelacja. Nie jestem fanem zmuszania ludzi do czegokolwiek ale być w Pradze i nie zjeść smażaka na Vaclavskim Namesti to wstyd.

smaĺak na vaclavskym namesti

Po spacerze, który wyszedł nam, przypadkiem zupełnie, dużo dłuższy niż się spodziewaliśmy, trafiliśmy do malutkiej piwiarni na Zizkovie. Niepasteryzowany Gambrinus za 25 koron to było to czego potrzebowaliśmy. Dwa przystanki autobusem i już byliśmy w okolicach stacji metra Florenc, jednego z trzech największych punktów przesiadkowych w mieście. Ale to nie Muzeum Miasta Pragi znajdujące się nieopodal interesowało nas najbardziej, przynajmniej nie tego dnia. Nasze kroki skierowaliśmy do Pivovarskiego Klubu. Lokal posiadający 6 kranów, z których leją się tylko piwa z małych czeskich browarów, a do tego sklep w którym można znaleźć piwa z całego świata.

pivovarsky klub z zewn•trz pivovarsky klub wn©trze pivovarsky klub barpivovarsky klub1 pivovarsky klub2 pivovarsky klub3 pivovarsky klub4 pivovarsky klub5 pivovarsky klub6 pivovarsky klub7 pivovarsky klub8 pivovarsky klub9 pivovarsky klub10Po zamówieniu piw, Lipana czyli niefiltrowanego tmavego z browaru Drazic i Golema czyli chmielonego na zimno Pale Ale z rodzinnego minibrovaru Pacov, zauważyliśmy na stoliku informację, że w godzinach od 11 do 15 obowiązuje menu lunchowe. Porcje są mniejsze od tych podawanych tradycyjnie – i dobrze, a kosztują szokująco niewielkie pieniądze – 105 koron. Bez zbędnej zwłoki zamówiliśmy dwa dania. Dla mnie gulasz na ciemnym piwie z knedlikami, a dla mojej towarzyszki wędzone rozmaitości ze świnki podane z sosem, szpinakiem i a jakże, knedlikami. Kiedy nasze dania pojawiły się na stole przyszedł czas na zamówienie kolejnych piw. Ja wybrałem piwo z całkiem sporego koncernu, ale w moim ulubionym stylu – Primator Stout. Okazało się ono być doskonałym towarzyszem mojego dania obiadowego. Niezwykle miękkie mięso wołowe w zawiesistym, wyrazistym w smaku sosie, którego było dokładnie tyle, aby wymaczać w nim knedliki do ostatniego kęsa. I po co komu sałatka kiedy jest piwo do popicia. Świnki nie próbowałem, ale zniknęła z talerza w tempie ekspresowym więc domyślam się, że była bardzo smaczna i spełniła oczekiwania. Podobnie jak IPA z Primatora, która została wybrana jako towarzystwo dla dania obiadowego. Pachnąca cytrusami i przyjemnie gorzka musiała się idealnie komponować z daniem z wieprzowiny. Na deser zdecydowałem się na coś specjalnego. Od dawna myślałem o spróbowaniu czeskiego RISa. RISy to jedne z najmocniejszych piw jakie można uzyskać w tradycyjnym procesie warzenia bez dodatków spirytusowych. RIS z Brevnovskyego Klasternego Pivovaru spełnił w stu procentach moje oczekiwania. Zawiesisty, nieprzejrzyście czarny, pachnący ciemnymi słodami i smakujący delikatnie alkoholowo. Niezwykle przyjemnie wyklejał wnętrze ust. Wypiłem go z wielkim smakiem, a butelkę udało mi się po skonsultowaniu z obsługą lokalu zachować. Przy okazji zupełnie, okazał się on nieco droższy od naszych dań obiadowych. Ale był warty tych pieniędzy. Pivovarsky Klub to miejsce obowiązkowe dla każdego, kto interesuje się piwem, a do Pragi jedzie żeby spróbować czegoś nowego, a nie tylko wlewać w siebie litry zacnego, acz wciąż mało bogatego w smak jasnego czeskiego piwa.

pivovarsky klub brevnovsky benedict ris1 pivovarsky klub ciemne i jasne piwo pivovarsky klub gulasz na ciemnym piwie z knedlikami pivovarsky klub kawaąki ėwinki w sosie z knedlikami i szpinakiem pivovarsky klub primator ipa pivovarsky klub primator ipa1 pivovarsky klub primator stout

Tego samego dnia wieczorem, kiedy znowu zgłodnieliśmy, wybraliśmy piwnicę piwną znajdującą się bardzo blisko naszego miejsca zamieszkania. Malutki lokalik z ogródkiem na dwa stoliki, ciemny, duszny i zadymiony, ale posiadający aż 6 kranów z czeskim rzemieślniczym piwem i bardzo przyjemne krótkie menu z ‘przekąskami do piwa’. Na start wybraliśmy Stalker IPĘ z minibrovaru Falkon i Vidensky Special z browaru Harrach. IPA była świeża, gorzka i bardzo orzeźwiająca i jak się chwilę później okazało bardzo pobudzająca apetyt, Vidensky Special był delikatny ale również bardzo smaczny i pełny w smaku. Będąc w okolicach połowy mojego piwa postanowiłem zamówić grillowaną kiełbasę, ale akurat jej zabrakło, więc wybór padł na pikantne debreczynki z wody. Powiem tak, gdyby można było u nas kupić tak smakujące parówki, jadłbym je dwa razy dziennie. Mocno uwędzone, intensywnie, ale nieprzesadnie ostre, grubo zmielone mięso z odrobiną tłuszczu, który jeszcze wzbogacał smak. Nawet nie użyłem musztardy. Gruszkówka znajdująca się na zdjęciu niestety nie wchodziła w skład zestawu. Następnym piwem, którego spróbowałem był Raptor z browaru Matuska, jednego z najbardziej znanych browarów rzemieślniczych w Czechach. I muszę powiedzieć, że piwo zrobiło na mnie naprawdę dobre wrażenie. Tak dobre, że aż zamówiliśmy kolejne przekąski. Czeski ser Hermelin w dwóch wersjach, na ciepło i tradycyjny marynowany. O ile ten marynowany był bardzo smaczny, to ten gorący i rozpuszczony był prawdziwą rewelacją. Jeśli nie odrzuciłby Was zapach i spróbowalibyście ciągnącego się, kremowego i delikatnego sera osiągnęlibyście serowe niebo. Przestało nas dziwić dlaczego przy każde,j nawet najmniejszej piwniczce są kuchnie, skoro przygotowywane w nich dania to takie proste, a jednocześnie w swej prostocie doskonałe smaki. W ten sposób zakończyliśmy dzień drugi wycieczki do Pragi.

bar napalme menu bar napalme piwa bar napalme piwa1 bar napalme wn©trze bar napalme debreczynki wn©trze bar napalme debreczynki bar napalme falkon stalker ipa i Vydensky Special bar napalme hermelin na ciepąo bar napalme hermelin wn©trze bar napalme hermelin bar napalme matuska ipa

C.D.N.

Michał Turecki

Amerykańska uczta w 7 Street Bar & Grill

Galeria Kazimierz wybiera sport!

Dodaj komentarz