http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/06/hight-tower.jpg

Potwór na konkursie i jego mniejsi bracia, czyli relacja z 7th Street w Zabrzu

Dzisiaj wpis Kasi Górskiej, która była na otwarciu nowego lokalu sieci 7th Street w Zabrzu. Oprócz relacji z niesamowitego konkursu nadesłała również recenzję dwóch serwowanych przez tę sieć burgerów. Zapraszam do lektury:

 

Moim marzeniem od dawna było przejechać USA wzdłuż i wszerz. Żeby było stylowo to podróż taka miała obejmować posiłki w przydrożnych barach dla kierowców ciężarówek Burgery, żeberka, skrzydełka z kurczaka… Marzenie moje do dziś pozostaje niespełnione tym niemniej amerykańskie jedzenie przywędrowało właśnie do mojego rodzinnego miasta. Dziś (piątek 28.06) o 17.00 uroczyście otwarto drugą na Śląsku restaurację sieci 7th Street.

[singlepic id=898 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=899 w=320 h=240 float=]

Postanowiłam zabrać ze sobą brata – znawcę i miłośnika hamburgerów. To był nasz cel na dziś – mięcho w bułce! Zamówiliśmy po najprostszym hamburgerze – brat wziął cheeseburgera z frytkami i colą, a ja małego classic burgera i lemoniadę. Brat zamawiając frytki mamrotał pod nosem „oby były cięte z ziemniaków”. I były! Porcja frytek dla jednej osoby była słusznej wielkości, podana w ładnym koszyczku. Same fryty były gorące, chrupiące z zewnątrz i puszyste w środku. Następnym razem zamówię do nich jakiś sos, bo z samą solą to jednak nie to… Lemoniada była prosta i przez to bardzo smaczna. Jest robiona na miejscu z dużej ilości świeżych cytryn. Wielki plus za dolewki. Burgery podano w klasycznych bułeczkach z sezamem. U brata bułka była fajnie przypieczona, u mnie niestety mniej. Mięsko w obu burgerach było dobrze przysmażone, ale soczyste i nie wysuszone. Następnym razem chciałabym aby kelnerka spytała mnie jak burger ma być wysmażony. Mój classic burger zawierał jeszcze pociętą sałatę lodową i sosy: majonezowy i barbecue. Szczerze mówiąc nie udało mi się zajrzeć do kanapki brata bo wgryzł się w nią od razu i symbolicznego gryza dał mi dopiero po chwili. Oba burgery były bardzo smaczne. Classic, mimo, że mały (są jeszcze duże – 250 gramowe) wydawał się w porównaniu z cheeseburgerem wielkim potworem .

[singlepic id=900 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=901 w=320 h=240 float=]

Ale gdy zobaczyłam specjalność lokalu – kilogramowego High Tower Combo Beef Burgera, który zawiera pół kilograma wołowiny to nogi ugięły się pode mną z wrażenia. Ten burger był 11 bohaterem konkursu, który restauracja 7th Street zorganizowała z okazji otwarcia lokalu – 10 śmiałków w jak najkrótszym czasie miało skonsumować wspomnianego High Tower’a.

[singlepic id=902 w=320 h=240 float=]

Konkurs był dużą atrakcją i ściągnął wielu widzów. Kibicujące zawodnikom rodziny i przyjaciele stworzyli przezabawną atmosferę. Doping był głośny i gorący. Zwycięzca konkursu popisał się niesamowitą techniką i skonsumował giganta w ciągu niecałych 4 minut!!!

[singlepic id=906 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=905 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=904 w=320 h=240 float=]

W międzyczasie z przytupem grał fajny młody zespół, którego nazwy niestety nie usłyszałam.

[singlepic id=903 w=320 h=240 float=]

Na koniec niestety szczypta dziegciu – co prawda przy składaniu zamówienia pani kelnerka uprzedziła nas, że niedługo zacznie się konkurs i na zamówienie trzeba będzie nieco poczekać jednakże napoje mogły być podane wcześniej. Dostaliśmy je dopiero z całym zamówieniem i po delikatnym przypomnieniu. Wcześniej dostaliśmy na koszt firmy po skrzydełku z kurczaka do spróbowania, ale szczerze mówiąc głowy mi ono nie urwało. Kurczak był delikatnie i smacznie doprawiony jednak panierka nieco oklapła, a całość była nie za ciepła. Chciałabym na koniec pochwalić wystrój lokalu. Trochę tam stylowego pomieszania z poplątaniem ale całość robi przytulne i przyjazne wrażenie. Podobają mi się zwłaszcza ładne neony na ścianach i obrusiki w czerwono-białą kratkę.

Brat (grafik komputerowy) skrytykował co prawda projekt menu twierdząc, że on by to lepiej… ale myślę, ze przesadza ;) Ogromny plus za dobrą wentylację w lokalu. Gdy wchodzi się do środka czuć jedynie bardzo delikatny zapach smacznego jedzenia. Wszechobecny w rozmaitych frytkowniach zapach przypalonego oleju potrafił mnie nieraz wygnać z tych lokali po chwili oddychania przesiąkniętym fryturą powietrzem. Ogólna ocena 7th Street jest bardzo pozytywna. Na pewno wrócę tam spróbować żeberek i steków, tym bardziej, że można będzie wybrać rodzaj wołowiny, stopień wysmażenia i dodatki. Dziś w lokalu panowało pewne zamieszanie, ale należy je złożyć na karb dużej ilości gości (prawie wszystkie stoliki były zajęte), konkursu i pewnego niedoświadczenia części załogi. Wielka pochwała dla pana, którego obserwowałam jak zwija się pomagając kelnerom – okazało się że to właściciel. Cały czas był na sali, pomagał załodze i dbał o gości. Myślę, ze jeśli tak dobry przykład idzie z góry to dla lokalu oznacza to sukces!

Autorką tekstu i zdjęć jest Kasia Górska

A tutaj film z otwarcia: Otwarcie restauracji 7th Street w Zabrzu 28.06.2013




There are no comments

Add yours