close
Podgórski Salon Degustacyjny czyli poszukiwań budżetowych burgerów w Krakowie część kolejna – nieostatnia.

Podgórski Salon Degustacyjny czyli poszukiwań budżetowych burgerów w Krakowie część kolejna – nieostatnia.

0udostępnień

Tak tak, jakiś czas temu mówiłem, że burgery mi się po raz kolejny przejadły. Są jednak takie momenty kiedy trzeba się przemóc i iść do burgerowni po raz kolejny. Zwłaszcza kiedy otwiera się niedaleko miejsc gdzie spędziłeś połowę swojego dzieciństwa. Nazwa lokalu jest co najmniej dziwna, kojarzy się bardziej z kuchnią fusion albo podobnymi wynalazkami a nie z wołowym kotletem wsadzonym w bułkę. Może dziwna, ale chwytliwa, wzbudzająca zainteresowanie. Jeszcze bardziej zainteresowanie wzbudza fanpage na Facebooku gdzie praktycznie codziennie pojawiają się jakieś promocje. Mnie osobiście mocno zainteresowało również zdjęcie lodówki wypełnionej nietypowymi piwami, których to piw stałem się fanem ostatnimi czasy.

W pewien ponury dzień byłem głodny, wybór padł właśnie na lokal zlokalizowany przy ulicy Kalwaryjskiej na krakowskim Podgórzu.

psd

W najbliższym towarzystwie znaleźć możemy całodobowy sklep z alkoholami i lokal serwujący makarony pod nazwą Spaghetteria 24, wbrew pozorom nie działający przez całą dobę. Mam takie podejrzenie że PSD również należy do tego samego właściciela. Lokal jest duży, dość jasny, oszczędnie ale schludnie urządzony, podoba mi się brak jakichkolwiek udziwnień. Menu jest nieco skomplikowane, oprócz tradycyjnych burgerów możemy znaleźć również burgery z grillowanym schabem, czy grillowanym filetem z kurczaka. Dodatkowo do każdego burgera możemy sobie dobrać autorski sos. Kombinacji jest wiele. Kolejną zaletą jest jedno z moich ulubionych piw lane z beczki w cenie 5,5zł za pół litra.

Zamawiam, siadam i czekam, po kilku minutach pojawiają się burgery. I już na starcie PSD ma u mnie minusa. Choć żaden z wybranych przeze mnie burgerów nie jest wysoki jak dziesięciopiętrowy blok, to oba przebite są patykami do szaszłyków. Jezu jak ja tego nie trawię. Czy oni nie wiedzą, że burgery to boli? Średnica całkiem sympatycznie wyglądającej bułki to około 9cm. Nie jest to wielki burger ale za to w niewielkiej cenie. Wygląd całkiem zachęcający. Pierwszy gryz, mięso pokrywa całą powierzchnie bułki, obstawiam, że to około 120 gramowy kotlet. Jedyny problem to gumowata skórka na bułce która powoduje że zanim się przez nią przegryziemy to część wnętrza ląduje na wiklinowym koszyczku przykrytym papierowymi serwetkami w którym burgery zostały podane. Oprócz tego zastrzeżeń nie mam, dobrze przyprawione, niezbyt suche mięso, świeże dodatki, smakowite sosy.

Osobiście bardziej smakował mi burger Kopiec Krakusa z trzema rodzajami sera i dobrze komponującym się sosem podgórskim. Eksplozja intensywnych smaków.

kopiec krakusa

Magistrat z sosem barbecue też był w porządku ale dobrany przeze mnie sos barbecue o bardzo mocnym, dymnym aromacie lekko tłumił smak mięsa. Frytek których również chciałem spróbować, jednak tego dnia akurat ich nie było.

magistrat

Cóż mogę powiedzieć, PSD to kolejne ciekawe miejsce na kulinarnej mapie Podgórza. Jest jeszcze parę rzeczy do poprawy, ale jak na start lokalu, jest całkiem nieźle. Pewnie wrócę, zwłaszcza że lokal pokazuje wydarzenia sportowe i ma alkohol w dobrej cenie. Czy zjem ponownie burgera? Może, choć bardzo jestem ciekaw frytek które podobno trafiają do lokalu prosto z Belgii.

PS. Przepraszam za jakość zdjęcia lokalu z ulicy, nie było możliwości zrobienia lepszego ujęcia.

Podgórski Salon Degustacyjny – ul. Kalwaryjska 26, Kraków

Ceny:

Magistrat – 9zł

Kopiec Krakusa – 10zł

Piwo Miłosław Pilzner – 5,50zł

Strona na Facebooku – https://www.facebook.com/pages/Podg%C3%B3rski-Salon-Degustacyjny/272408549632023?sk=timeline

Rodzaje burgerów – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=298780983661446&id=272408549632023

Autorskie sosy (kliknij zobacz więcej) – https://www.facebook.com/272408549632023/photos/a.272667412939470.1073741828.272408549632023/294199360786275/?type=1

Michał Turecki

 

Kurczak, kaczka i sajgonki, czyli wizyta w Hanoi

Pstrąg, kaczka i zupa, czyli wizyta w A-Dong-Quan

Dodaj komentarz