http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/01/Q1-_n.jpg

Płać raz, jedz ile chcesz – Festiwal Pizzy w Pizza Hut

22 lata temu, jako licealista pojechałem na sympozjum do Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Wówczas nie przyszło mi na myśl, że zdanie wypowiedziane przez moją panią polonistkę zmieni całe moje życie!

– Macie 2 godziny wolnego! Uważajcie na siebie i spotykamy się przy budynku Pałacu Kultury.

Zupełnym przypadkiem trafiliśmy w okolice hotelu Marriott, gdzie dopiero co otwarto PIZZA HUT .

Dziś może trudno to zrozumieć, ale dla mnie wtedy zamówienie i sQŃsumowanie Pizzy Pepperoni było jak lot w kosmos! Albo podróż w czasie! Poziom wyprzedzający o kilka lub nawet kilkanaście lat konkurencję. Przez te 22 lata wiele się na gastronomicznej mapie Polski zmieniło. Mimo wszystko, jedna rzecz mnie zaskakuje od lat – to jakość Pizzy Hut. Ona pozostaje niezmiennie wysoka i nigdy nie wyszedłem rozczarowany z tego lokalu…

Z życiowej przekory napisałem do właścicieli Pizzy Hut:
– Chciałbym zobaczyć jak jest przygotowywana państwa pizza od kuchni.
Byłem pewien negatywnej odpowiedzi.

A tu po 63 minutach przyszedł email z zaproszeniem:
– Chętnie pokażemy Tobie cały proces krok po kroku w naszym lokalu!

Poszedłem tam z kucharzem i doznałem prawdziwego szoku!

Ale o tym za chwilę, bo Marcin do lokalu udał się pierwszy

Marcin

Festiwal powrócił!

Q1 _n

Co innego nam zostało, niż sprawdzić jak to wygląda w tym roku? Qń sprawdza lokal w Poznaniu, także mi pozostało sprawdzić Warszawę. Padło na lokal w Galerii Mokotów. Pierwsze miłe zaskoczenie spotkało mnie już przy wejściu, ponieważ byłem z koleżanką i kelnerzy szybko zorganizowali nam stolik na uboczu, nota bene, przy samej kuchni, więc wszystkie kawałki, które dostawaliśmy były jeszcze gorące. Krótka rozmowa z kelnerem, bierzemy oczywiście Festiwal, do tego Pepsi, herbatę mrożoną oraz trzy sosy – miodowo musztardowy, słodki chilli i barbecue

IMG_1194[1]

Miałem pewne obawy jak ten festiwal będzie przebiegał, natomiast kelnerzy oraz kelnerki oczywiście, szybko je rozwiali – wszystko przebiegało bardzo sprawnie i co najważniejsze, z uśmiechem na ustach. Zacząłem jeść około 19:30 i przez prawie półtorej godziny co chwilkę dostawałem nowy kawałek. Parę razy wręcz było tak, że obsługa sama z siebie pytała jakiej pizzy jeszcze nie jedliśmy i starali się donieść mi, to czego nie udało mi się jeszcze spróbować. Niestety przed 21 prędkość podawania pizzy spadła najpierw do jednego kawałka na 20 minut, a następnie przez kolejne 20 nie dostaliśmy już ani jednego kawałka, dlatego w sumie i tak już najedzeni, postanowiliśmy zakończyć zabawę. Parę słów o sosach: mi, podobnie jak mojej towarzyszce najbardziej podpasował sos miodowo – musztardowy, ten sos pasował w zasadzie do każdej pizzy, sos barbecue ładnie podkreślał smak pizz typowo mięsnych, natomiast słodki chilli fajnie łagodził pizze ostrzejsze w smaku.  Udało mi się udokumentować 12 zjedzonych kawałków, o których nie będę się zbytnio rozpisywał, ponieważ są to smaki znane wszystkim. Parę słów tylko o dwóch pozycjach, które mnie zachwyciły, chociaż zawsze kojarzyłem Pizzę Hut tylko i wyłącznie z grubym ciastem:

Prosciutto e Rucola

IMG_1203[1]

na bardzo cienkim cieście ( ser mozzarella, pomidorki koktajlowe, włoska sezonowa szynka, rucola, parmezan ), świetny smak lekko słonego parmezanu oraz szynki, przełamany świeżym smakiem rucoli oraz

Quattro Formagii

IMG_1197[1]

 

tym razem na cieście klasycznym ( mozzarella, cheddar, camembert, lazur, pomidory, zioła prowansalskie ), to pozycja dla fanów sera, w szczególności sera pleśniowego, którego było naprawdę sporo. Kawałek pizzy z mnóstwem ilości sera.

Oprócz tego zjadłem:

Europejska na cienkim cieście

IMG_1195[2]

Texas na grubym cieście

IMG_1196[1]

Hot pepperoni na grubym cieście

IMG_1198[1]

Chorizo e Spinaci bardzo cienkie ciasto

IMG_1199[1]

Farmerska na cieście klasycznym

IMG_1200[1]

Super supreme na cieście grubym

IMG_1201[1]

Europejska na cieście grubym

IMG_1202[1]

Capriciosa na cieście cienkim

IMG_1204[1]

Hawajska na cieście grubym

IMG_1206[1]

oraz Hot Bacon na cieście grubym

IMG_1207[1]

Uważam, że Festiwal Pizzy w Pizzy Hut to świetna okazja, żeby za niewielkie pieniądze (24,90zł) spróbować większości dostępnych w tej sieci pizz oraz najeść się naprawdę do syta. Jedyne moje zastrzeżenie to napoje, w teorii jest to wielka dolewka i tak jak jeszcze herbatę mrożoną dało się wypić, tak Pepsi w ich wydaniu jest po prostu fatalna – smakuje jak rozgazowana, ciepła Pepsi, dodatkowo wymieszana z wodą

 

Qń udał się do Poznań City Center – nowo otwartej galerii, przy dworcu PKP w Poznaniu.

Q2

 

W mojej ocenie sama idea festiwalu pizzy to najciekawsza i najbardziej ekonomiczna promocja związana z jedzeniem. Udział w promocji pozwala wyrwać się z przyzwyczajeń i poszukać nowych smaków. Płacąc raz jesz do aż Ci sił zabraknie. Ja od lat mam swoje ulubione smaki w Pizzy Hut. A tu nagle wdarło się nowe i zupełnie nieoczywiste połączenie sosu pomidorowego, beszamelowego, sera mozzarella, sera koziego, lazura, gruszki, żurawiny i rukoli.

Q3

 

Uważam ją za najsmaczniejszą pizzę jaką jadłem od kilku lat.

Zanim opiszę jedzenie, muszę wspomnieć kilka słów o ludziach tam pracujących.

Tak profesjonalnej obsługi nie spotkałem w żadnym z lokali w Poznaniu !

Wchodząc do pizzerii, która mieścisię w centrum handlowym, otrzymujesz obsługę jak w porządnej restauracji. Przemiła i przeurocza kelnerka proponowała sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy i grejpfrutów

Q 4

 

Po podaniu jedzenia, dbała o nas i o całą resztę gości jakbyśmy byli co najmniej Magdą Gessler. Niesamowite! Płacisz pieniądze zbliżone jak w osiedlowej pizzerii, a obsługiwany jesteś na poziomie restauracji.

 

No to do rzeczy! Pizze pojawiają się na stole.

Ja z każdym kawałkiem czuje się coraz szczęśliwszy.

4 rodzaje ciast, różne dodatki…

Q6Q5Q7Q8

W połowie festiwalowej zabawy wchodzimy na kuchnię i mamy wszędzie dostęp.

Widzimy dokładnie cały proces powstawania pizzy. Teraz potrafię odpowiedzieć na pytania jednego z blogerów, piszącego o jedzeniu.

Ciasto nie przyjeżdża mrożone do nich! Jest codziennie wyrabiane na miejscu, garowane i według standardów nigdy nie zostaje do następnego dnia – widziałem to na własne oczy! Warzywa pochodzą od lokalnego dostawcy a zupy gotowane są w lokalu. Większość warzyw dodawana do nich też jest krojona.

 

Widząc jak przygotowywana jest pizza, mogę śmiało powiedzieć, że będę wracał bardzo często. Swoim podejściem mnie przekonaliście. Jak dla mnie Pizza Hut bije na głowę 95% lokali z pizzą w Poznaniu!

O całym procesie powstawania pizzy napiszę wkrótce.
Jeżeli jeszcze nie byłeś na festiwalu i ciągle zamawiasz pizze z osiedlowego blaszaka, żałuj.

Uwierz mi na słowo, warto wydać 24,90 zł i najeść się do syta, próbując najróżniejszych QŃbinacji

Q9 Q 10 Q 11 Q 13 Q 14 Q 15 Q 16

 

Po 22 latach Pizza Hut znów mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie!

P.S. Marcin następnym razem zamów zamiast pepsi, lemoniadę jest robiona na miejscu i jest genialna w smaku!

Relację przygotowali Marcin Malinowski  i Qlinarny Qń .




There are no comments

Add yours