close
Piwa rodem z Poznania, czyli nie tylko Kompania Piwowarska – Browar Szałpiw i jego Szczun

Piwa rodem z Poznania, czyli nie tylko Kompania Piwowarska – Browar Szałpiw i jego Szczun

0udostępnień

Dzisiaj na blogu debiut. Ku mojej nieskrywanej radości, Michał, cygarowym aficonado znany pod nickiem korea83, zgodził się od czasu do czasu skrobnąć dla nas coś o piwie. A więc zapraszam do czytania, a także do odwiedzania bloga Michała dostępnego pod adresem www.blb.blog.pl.

 

Jeśli zapytać kogoś o Poznań i piwo to jestem przekonany, że znakomita większość ludzi odpowie, Kompania Piwowarska, Lech. Słysząc taką odpowiedź dziwić się w zasadzie nie można, wszak Lech jest piwem znanym w całej Polsce. Ja jednak nie zamierzam zajmować się tutaj piwem rodem z wielkiego koncernu. Swoją uwagę skupić zamierzam na piwie, z którym wspomniany Lech równać się nie może. Poznań poszczycić się bowiem może nowym browarem, a ściślej nowym browarem kontraktowym (browar, który warzy swoje piwa korzystając z linii produkcyjnej innych, istniejących już wcześniej browarów). Mam tu na myśli nową inicjatywę piwowarską, a mianowicie browar Szałpiw. Jest to browar założony przez Jana i Wojciecha Szałów oraz ich znajomego. Od razu warto wspomnieć, że Jan Szała jest znaną już postacią w piwnym świecie za sprawą wygrania konkursu podczas Festiwalu Birofila i zdobycia tytułu Grand Championa 2011 za piwo w stylu Kölsch. Panowie swoje piwa produkują w pleszewskim browarze Bartek skąd też pochodzą ich trzy pierwsze propozycje. Na pierwszy ogień poszły piwa interpretujące style piw belgijskich, ale co warte zaznaczenia, otrzymały one nazwy jednoznacznie kojarzące się z Poznaniem. Zaprezentowane piwa to Szczun, Rojber i Bździągwa. W skupię się dzisiaj na tym pierwszym. Wybór tego akurat piwa podyktowany jest tym, iż jest to piwo łączące w sobie cechy charakterystyczne dla piw belgijskich oraz amerykańskie chmiele. Szczun jest połączeniem piwa w stylu tripel z IPA (India Pale Ale). Jestem wielkim fanem piw w stylu IPA więc nie musiałem się długo zastanawiać, które z piw wybrać.

Szczun jestem piwem mocnym, zawiera bowiem aż 8,1% alkoholu, a ekstrakt początkowy to 19Blg. Wartości te uzyskano dzięki wykorzystaniu słodu pilzneńskiego, cukru, chmieli Zaus, Amarillo oraz Saaz. Informacja dotycząca drożdży jest tylko taka, że użyto drożdży belgijskich.

IMG_4099

Biorąc do ręki butelkę Szczuna można się nieco rozczarować bowiem etykieta zwyczajnie nie zachwyca. Całość utrzymana jest w szarych barwach. Widoczna postać na tle mostu św. Rocha i to w zasadzie tyle. Jednak to nie etykieta świadczy o wartości piwa. To swoją jakość pokazuje już dosłownie chwilę po otwarciu butelki gdy do nosa dociera wyraźny chmielowy aromat. Przelanie piwa do szklanki skutkuje powstaniem obfitej piany, która jest gęsta i trwała. Pozostaje do samego końca picia oblepiając przy tym szkło. Piwo jest ciemniejsze niż klasyczny tripel, jest przyjemnie mętne i przede wszystkim bardzo aromatyczne. Zapach jest intensywny od samego początku. Pierwsze nuty zapachowe jakie docierają do nosa to cytrusy, owoce tropikalne oraz po chwili aromaty sosnowe/żywiczne. Te aromaty to bez wątpienia pochodne zastosowanych chmieli, ale jest także coś co zawdzięczamy pracy drożdży. Od nich pochodzi aromat, który ujawnia się dopiero po chwili. Wyrazisty, lekko kwaskowy zapach, który określany jest jako fenolowy/goździkowy. Strona zapachowa jest bez wątpienia najmocniejszą stroną tego piwa, można by je wąchać bez końca. Sądząc po tym co rejestruje zmysł powonienia to piwo kieruje się bardziej w stronę IPA niż belgijskiego tripla. Sytuacja zdaje się odwracać w momencie gdy wypijemy pierwsze łyki. Początkowo piwo odbieram jako dość treściwe, może nawet nieco słodkie, ale jest to wrażenie pozytywne. Mimo pojawiającej się słodyczy nie mam wrażenia, że piwo jest zbyt ciężkie. Ma ono tyle ciała ile trzeba. Słodycz szybko jednak znika by zrobić miejsce dla cytrusów, żywiczności oraz fenolowej kwaskowości. Całość spina goryczka, która mimo, że nie jest jakoś szczególnie mocna to jednak jest dość długa, zalegająca. Posmak w ustach odczuwa się przez dłuższą chwilę i muszę przyznać, że jest to odczucie przyjemne. Co ciekawe wysoka zawartość alkoholu jest dobrze ukryta, w smaku nie jest on zbytnio wyczuwalny. Jedynie w zapachu w pewnym stopniu ujawnia się jego obecność. Piwo choć mocne to stosunkowo szybko znika ze szklanki, jego pijalność jest więc dobra, ale na piwo sesyjne Szczun się raczej nie nadaje. Ponad 8% alkoholu robi jednak swoje.

Byłem bardzo ciekaw tego piwo bo początkowe recenzje w sieci były bardzo pozytywne. Sugerowano nawet, że Szczun jest najlepszym z trójki zaprezentowanych piw. Czy faktycznie jest najlepszy tego nie wiem, ale na pewno mogę powiedzieć, że mi osobiście to piwo bardzo smakowało. Połączenie cech belgijskiego tripla z IPA zostało tu przedstawione w taki sposób, że każdy z tych stylów wnosi coś dobrego. Treściwość tripla i świeży, orzeźwiający charakter IPA to coś co naprawdę może się podobać. Niniejszym pierwszą odsłonę piw z browaru Szałpiw uważam za bardzo udaną i szczerze polecam.

korea83 – beerloverblog – www.blb.blog.pl

Pizza z pieca i wino z beczki, czyli Pieprz i Bazylia

McDonald’s po królewsku, czyli krewetki i konkurs

Dodaj komentarz