close
Pita picie nierówna, czyli Grillroom Jaffa po raz trzeci

Pita picie nierówna, czyli Grillroom Jaffa po raz trzeci

0udostępnień
8 września 2011199Przeglądy2Comments

Przedwczoraj, nocną porą, udałem się z sąsiadem na Rynek celem spożycia. Nie alkoholu, tylko shoarmy. Sąsiad jeszcze tam nie jadł, więc zaprosiłem go pełen dobrych chęci, by zapoznał się z kielecką kuchnią arabską. Zamówilim duże – on w picie, ja w tortilli, bo choć nie przepadam, to postanowiłem się zmierzyć z reklamowaną przez Marikę mega porcją. I tu… zonk. Jak poprzednio zamówiłem pitę, to porcja była ogromna. Tym razem była… średnio-duża. Tortilla natomiast była solidna, ale chyba nie aż tak, jak Marika pisała. Poradziłem z nią sobie do końca, a 3 godziny wcześniej zjadłem w Gildii potężną porcję tatara. To tyle o wielkości. Co do smaku i zawartości: tu na szczęście nie kombinują. Mięso dobre, jak poprzednio (choć kolega sąsiad krzywił się nieco, że za mocno przypieczone), surówki również OK, sosy po dawnemu smaczne i dawkuje się je samemu. Kolega sąsiad stał się zaprzysięgłym miłośnikiem Saray Kebab, więc najpierw swoją pitę porównał do sarayowych pit i był na nie. Dopiero wyjaśnienie różnicy między kebabem a shoarmą nastawiło go nieco łaskawiej, aczkolwiek zdania nie zmienił i pozostaje monogamicznie zakochany w sarayowych pitach. Ja podsumuję tak: Jaffa smakowo po raz kolejny dała radę, chociaż wielkość nieco nadszarpnęła ich wizerunek w moich oczach. Za jakiś czas wybiorę się tam ponownie i zobaczymy. Na dzień dzisiejszy na pewno tortillą najecie się bardziej niż pitą.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Kulinarne Swingers Party w Kielcach

O tym, jak mnie Diablo dobra zapiekanka uwiodła

2 komentarze

Dodaj komentarz