close
Omlet dla narciarza, czyli Magia Sabatu w Krajnie

Omlet dla narciarza, czyli Magia Sabatu w Krajnie

0udostępnień

Pogoda za oknem taka, że dzisiejszy wpis bardzo ładnie się w nią wkomponowuje. LoveSnow podesłał relację z wyjazdu na narty, a właściwie z jedzenia, jakie miłośnicy białego szaleństwa mogą w Sabacie zjeść.

Biorąc pod uwagę aurę za oknem wybrałem się ze znajomymi na narty. Wybór padł na Sabat w Krajnie. Już w drodze na stok wiedziałem, że muszę zacząć od porządnego śniadania :) Jednak czy jest możliwe zjeść coś porządnego przy stoku narciarskim ? Postanowiłem to sprawdzić.
Po dojechaniu na miejsce od razu zaatakowałem restaurację która mieści się tuż obok wyciągu. Zaglądam do menu i oprócz fastfoodów widzę wiele ciekawych pozycji, w tym również dania regionalne. Skupiam się jednak na opcji śniadaniowej i z kilku propozycji wybieram omlet, którego nazwałem full opcja. A to dla tego że w skład jego wchodzi boczek, cebulka, 3 jajka, świeży pomidorek, sałata, sos śmietanowy zdecydowanie coś dla mnie tego dnia :) Płacę 16 zł, dostaję paragon z numerkiem i czekam. Po około 20 minutach wywołują mój numerek. Odbieram coś, co przeszło wizualnie moje oczekiwania:
Zaczynam jeść i szok!! Pozytywny szok!! Wszystko aż razi świeżością, smak jest idealny, wręcz niebiański, składniki świetnie ze sobą współgrają tworząc ciekawą harmonię smaku. Sam omlet świetnie doprawiony, naprawdę smaczny i ogromny!!!
Przygoda w Krajnie nabrała nowego znaczenia, gdyż odwiedzam wiele stacji narciarskich i wszędzie maksymalnie na co można liczyć to przypalona kiełbaska lub zimny hamburger. W Krajnie jest inaczej, danie było na wysokim poziomie, wręcz nie pasującym do klimatu stoków narciarskich jaki znamy :) Duży plus odwiedzę to miejsce jeszcze nie raz gdyż już wiem na czym polega nazwa tego miejsca Magia Sabatu :)
Autorem wpisu i zdjęcia jest LoveSnow.

Wstęp

Mateusz hamburgery tropi, czyli Ravioli w Olsztynie

Dodaj komentarz