close
Omami – nowe miejsce z ramenem i nie tylko

Omami – nowe miejsce z ramenem i nie tylko

0udostępnień

Marcin:

Coraz więcej mamy w Warszawie miejsc serwujących ramen. I tak chyba najpopularniejszym miejscem ostatnich tygodni stała się Ramen Girl Waraw Luizy Trisno. Byliśmy, jedliśmy, ale poczytać o tym możecie na wszystkich popularnych jedzeniowych blogach. Nie ma co Was za bardzo znowu zanudzać. Razem z Mateuszem postanowiliśmy za to odwiedzić otwartą w sobotę 14 listopada restaurację Omami. Ramen kochamy, dlatego zjawiamy się tam już dwa dni po otwarciu.

omW dalszych planach mieliśmy jeszcze przed sobą górę jedzenia, dlatego na pierwszy ogień zamawiamy białe kichmi (7 zł), pikle (7 zł), Hirata Buns z kaczą (15 zł) oraz wieprzowy Shoryu Ramen (25 zł). Poprosiliśmy najpierw o przystawki i buny, a na deser ramen. Zacznijmy od kimchi i pikli – oba zdecydowanie do poprawy. Tak jak kichmi miało w sobie przynajmniej kwaskowatość, tak pikle były całkowicie bezsmakowe. Niestety potwierdza się, że kimchi Bitosa, którego czasem możecie spotkać w WawPho, jest absolutnie najlepszym kimchi w Warszawie.

om2 om3Na szczęście od tego momentu było już tylko lepiej. Buny z kaczką były jak najbardziej poprawne – Mati oczywiście swoim zboczeniem kucharskim chciał się do czegoś przyczepić, ale o ile nie robicie sami takich bułek na śniadanie, obiad i kolację – powinniście być zadowoleni. Zabrakło tam może jakiegoś delikatnego przełamania – może czymś kwaśnym, może ostrym. Ale w ogólnym rozrachunku naprawdę nam smakowały.

om5 om6Na koniec deser w postaci ramenu. I muszę Wam powiedzieć, że jest naprawdę nieźle. Dosyć esencjonalny bulion ( fakt, że mógłby być jeszcze troszkę bardziej ) z naprawdę świetnym makaronem. Naprawdę – lekko twardawym, ale nadal sprężystym. Do tego dodatki w postaci boczku, zrobionego w punkt jajka, fasoli edamame, szpinaku oraz marchewki. Jest smacznie!

om4

Mateusz:

Cały czas szukam tego kleistego uczucia na ustach, jakie spotykało mnie po zjedzeniu ramenu w Londynie czy Berlinie i powiem Wam, że prawie odnalazłem go w Omami. Nie jest to może do końca to, czegoś brakuje, wciąż jest zbyt delikatnie, ale idzie to w dobrym kierunku. Sam właściciel również przyznał nam się na stronie, że chciałby robić ramen o kilka procent tłustszy niż ten, który jest teraz, jednakże martwi go opinia gości – to dziwne.

Makaron póki co bije na głowę resztę warszawskich knajp i wypada naprawdę dobrze. Toppingi są dobrane odpowiednio, a samo jajko było niesamowicie pyszne (serio, jestem w stanie przypomnieć sobie smak żółtka zmieszanego z wywarem i było to naprawdę mocne). Shoryu Ramen bez kłopotu wygrywa z Warszawskim Czarnym Graalem. I wiem, że tymi słowami wysoko stawiam poprzeczkę.

om9 om10

Wracając do początku kiszonki nie zdały naszego testu, to już kolejne miejsce w którym przeżywamy rozczarowanie, bez wyrazu, bez smaku. Cholera, naprawdę w Warszawie ciężko o dobre kimchi, które tu również było przeciętne.

om13 om14Ogromny plus za parowane bułki, które były dobre. Konsystencja trudna do uzyskania, tutaj była bliska ideału. Dostaliśmy do nich coś ostrego, tak więc jakoś ten smak łamaliśmy, jednak Omami powinno o to zadbać w standardzie. Sos również jest odrobinę mdły i warto nad nim popracować.

om8

Poczekamy jeszcze kilka dni, może pozbędą się tych mankamentów, a przy okazji dostaną koncesję, której lokalowi jeszcze brakuje. Wrócimy w większym gronie, żeby spróbować wszystkiego. Póki co Krucza staje się bardzo mocna w tak autentycznym wydaniu azjatyckiej kuchni. I jeszcze jedno – Omami nie nadwyręża portfela, a karmi naprawdę smacznie!

OMAMI – Mokotowska 49 (wejście od ul. Kruczej), Warszawa

OMAMI na Facebook: https://www.facebook.com/omamiramenbar

Dobry fast food? To możliwe!

Czemu KFC nie smakuje mi tak jak kiedyś.

Dodaj komentarz