close
Oda do ziemniaka, wieprzowiny i buraka – Warsztat po Polsku

Oda do ziemniaka, wieprzowiny i buraka – Warsztat po Polsku

0udostępnień

Wziąłem ostatnio na warsztat Warsztat po Polsku (hehehe)…

A nie. Poczekajcie. To było słabe. 

Otóż zamówiłem ostatnio domowy obiad z Warsztatu po Polsku. W ramach wspierania krakowskiej gastronomii i totalnej niechęci do gotowania tego dnia.

Z obszernego menu restauracji wybraliśmy: Barszcz zabielany z jajkiem i ziemniakami, Kotlet Drwala z frytkami i zasmażanymi buraczkami, Polędwiczki z żurawiną i oscypkiem oraz pieczonymi ziemniakami, a na deser Szarlotkę. Ciepłe jedzenie, zapakowane w hermetycznie zamknięte pudełka, dotarło do nas w ramach dostawy bezkontaktowej, bardzo punktualnie. Po sfotografowaniu zamówienia i przełożeniu dań głównych na talerze zabraliśmy się za ocenę organoleptyczną. Wszystko wyglądało bardzo dobrze i pachniało bardzo apetycznie.

Dopiero w tym momencie zorientowaliśmy się, że w naszym zamówieniu, w aż czterech postaciach, występuje najwspanialsze, najpopularniejsze w Polsce warzywo, czyli ziemniak. Mieliśmy ziemniaka gotowanego w barszczu, ziemniaka pieczonego jako dodatek do polędwiczek, kotleta schabowego w placku ziemniaczanym, do którego jako prawdziwy Polak dobrałem frytki.

Po spróbowaniu zabielanego barszczu wiedzieliśmy już, że będzie dobrze. Idealny balans między smakami słodkim i kwaśnym, do tego zabielony dobrą śmietaną, z dużą ilością w punkt ugotowanych ziemniaków i jajkiem na twardo. Bliski ideału.

Wybrane przeze mnie danie główne, czyli kotlet schabowy zamknięty w placku ziemniaczanym, to spełnienie moich snów. Choć zwykle do placka ziemniaczanego wolę gulasz wołowy, to jako wielki fan wieprzowiny, chylę czoła przed osobą, która wpadła na ten genialny pomysł i zapiekła świnkę w placku ziemniaczanym. Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak smak, a ten był świetny: chrupiący, doskonale doprawiony placek ziemniaczany, a w środku miękkie i soczyste mięso. Byłem zachwycony. Frytki po podróży smakowały podobnie jak wyglądały. Zaparzyły się nieco i nie były specjalnie  chrupiące, ale wciąż dawały radę.

Drugie danie główne, czyli polędwiczki wieprzowe z żurawiną i oscypkiem też zrobiły doskonałe wrażenie. Mięso nie było wprawdzie najbardziej miękkie na świecie, ale za to smakowało dokładnie tak jak powinno. Dodatek oscypków i żurawiny spowodował, że zacząłem się nad sobą zastanawiać. Nigdy nie przepadałem za połączeniem słonego owczego sera ze słodką żurawiną, a tutaj bardzo mi owo połączenie odpowiadało. Najgorsze jest jednak to, że również połączenie mięsa ze słodkim owocowym sosem mi smakowało. Nie wiem co się ze mną dzieje podczas tej kwarantanny. Pieczone ziemniaki były świetnie przyprawione, miękkie w środku i delikatnie chrupiące na zewnątrz. Nadawały się doskonale do zbierania nadmiaru sosu. Buraczki zasmażane natomiast były nieco zbyt octowe, wolimy kiedy są słodsze, ale obiektywnie patrząc przygotowane zostały zgodnie ze wszystkimi prawidłami sztuki kulinarnej. Miały odpowiednią konsystencję i kolor.

Po zjedzeniu obiadu nie byliśmy w stanie się ruszać. Porcje, które dostarczono nam z Warsztatu po Polsku, były ogromne. A została nam jeszcze do spróbowania szarlotka. Po poobiedniej drzemce zjedliśmy ją na pół i stwierdziliśmy, że jest duża szansa, że robiona jest na miejscu. Słodko-kwaśne jabłka z dużą ilością cynamonu, w (już nie do końca) kruchym, intensywnie maślanym cieście. Ta szarlotka byłaby idealnym zwieńczeniem obiadu, gdybyśmy tylko byli w stanie ją w siebie wcisnąć bezpośrednio po daniach głównych.

Podsumowując, obiad z Warsztatu po Polsku bardzo nam smakował i jeśli kiedyś jeszcze przyjdzie nam ochota na domowe jedzenie z lekkim twistem, to chętnie ponownie zamówimy stamtąd posiłek. A za wieprzowinę w placku ziemniaczanym kłaniam się w pas. Czasami granica między geniuszem a szaleństwem jest bardzo cienka. Dla niektórych będzie to szaleństwo i patrząc na ten kotlet będą widzieć tylko tysiące kalorii, ale dla mnie to geniusz wpadł na ten pomysł i bardzo mu za to dziękuję.

Pamiętajcie, żeby w tych ekstremalnie trudnych czasach dla gastronomii, nie zapominać o swoich ulubionych miejscach, wspierajcie je jak tylko możecie, a już niedługo miejmy nadzieję, będziemy mogli do tych wszystkich miejsc wrócić i wspólnie zasiąść przy stole. #wspieramgastro

Ceny widoczne na screenie poniżej.

Michał Turecki

Warsztat po Polsku na Facebooku: https://www.facebook.com/Warsztat-Cafe-Restaurant-232020470153033/

Strona internetowa: https://www.restauracjawarsztat.pl/restauracja/warsztat-miodowa

Klasyka polskiej kuchni – mielony, placki i genialne pierogi

Wędzarnik – street food w starym, dobrym stylu

Dodaj komentarz