close
Od bułki z kotletem do świetnego burgera, czyli metamorfoza „Yummie”

Od bułki z kotletem do świetnego burgera, czyli metamorfoza „Yummie”

0udostępnień

Dzisiaj Jakub opisze Wam swoją wizytę w lokalu sieci Yummie. Wg niego w temacie burgerów bardzo się tam poprawiło. Zapraszam do lektury:

 

Restauracja „Yummie” w kieleckiej Galerii Echo budziła we mnie mieszane uczucia. Niby amerykańskie jadło, powinno być dobrze. Z tym, że menu zawierało za mało pozycji. Jeśli przy wyborze steka mogłem rzeczywiście wybrać z kilku opcji, które podawane były idealnie, to burger wołał o pomstę. Tak, tak, burger, jeden burger. Restauracja podawała bowiem tylko „Yummie Burgera”, opisywanego na SFP (http://streetfoodpolska.pl/bulka-z-kotletem-i-salatka-dla-krolika-czyli-jak-nie-robic-burgerow/).

Ostatnio jednak lokal przeszedł lifting. Szare rury na suficie zastąpiły… czarne rury, które i tak prezentują się lepiej niż ich poprzedniczki, po prostu nie rzucają się w oczy. Zmniejszono powierzchnię restauracji, stoliki nie wychodzą już na taras, co niewątpliwie jest dobrym posunięciem, dzięki temu w górę poszedł klimat, ponieważ podwyższone zostało ogrodzenie między restauracją, a resztą galerii. Ale co mi tam po wystroju, przecież zmienione zostało jeszcze jedno… menu!

 

Postanowiłem więc przy okazji mojej wizyty w „Yummie” nie jesć tym razem steka, ale burgera, całkiem nowego o kuszącej nazwie: „American Classic Burger”. Myslę, sprawdzę od razu od klasyki, to wziąłem. Zamiast frytek zamówiłem grillowane warzywa, choć wcześniej nie miały wiele wspólnego z pieczeniem, a więcej z tłuszczem. No ale jak się bawić, to się bawić. Danie dostałem dość szybko. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to rozmiar. Naprawdę spora kanapka. Cos poszło do przodu chociaż – pomyślałem. Rzut oka na warzywa i zaskoczenie, że też wyglądają jakby inaczej. Smakowały niebo lepiej niż ostatnio. No, ale wracając do króla mojego talerza. Bułka z wierzchu opiekana na ruszcie, lubię widzieć te zwęglone paseczki. Od spodu? No kurczę, też chrupiąca i miękka w srodku. Myslę sobie – zaczyna się obiecująco, zmiany, zmiany, zmiany na plus! Zacząłem kroić mojego burgera. Zacząłem od mięsiwa. Idealny kotlet. W srodku niespalony, na zewnątrz pięknie zrumieniony, ale do mięsa w tej restauracji nigdy nie miałem zastrzeżeń. Cebula… długo się zastanawiałem. Pamiętałem doskonale z mojej degustacji „Yummie Burgera”, że on nie mógł nawet smakować przez nią. Naprawdę wywoływała łzy. Nie z powodu swieżosci, a spalenia, potrafiła zepsuć nawet smak mięsa. A tutaj?

 

Zeszklona czerwona cebulka, pokrojona w delikatne piórka – duży plus, ponieważ jest zmiana na plus. Ser. Słynne trzy plasterki, które nawet nie zdążyły się rozpłynąć zastąpił jeden duży plasterek położony na ciepłe mięso, co dało niebiański efekt. Przyczepić się mogę sałaty i pomidorów. Pierwsza, co prawda nie narzucała się w smaku, co jest plusem, ale jej po prostu nie było czuć, co już mnie troszkę zdziwiło, bo mimo wszystko jeśli zamawiam bułkę z sałatą, to chciałbym poczuć tę sałatę. Parafrazując: Jeśli chciałbym burgera bez sałaty, to chyba zamówiłbym bez sałaty, nie? Pomidora dostałem 3 plasterki. Nie smakował źle, ale z kolei czułem go za mocno. Tyle złego w tej kanapce, naprawdę niewiele. Wszystko zrekompensowały sosy. Majonez był zwykły, ładnie podkreślił cały smak. Ale kiedy poczułem ketchup to cos mnie po prostu wzięło. Nie ze złosci. Z entuzjazmu. Skurczybyk, ale był dobry! Nie mam pojęcia, czy robiony był na miejscu, ale różnił się od każdego innego sklepowego, który jadłem. Zaryzykuję dużo mówiąc, że nigdy ketchup nie podkreślił smaku mojego posiłku tak jak w „ACB”, ale nawet jeśli się pomylę to nie o wiele. Poezja smaku.

 

[singlepic id=934 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=935 w=320 h=240 float=]

 

Podsumowując: na pewno nie spiszę 22 złotych na stratę i wrócę do „Yummie” jeszcze, żeby zjeść tego burgera. Cieszy mnie niezmiernie fakt, że w moim rodzinnym miescie powstał na miejscu stekonarium lokal, w którym można zjeść po amerykańsku po prostu. Do odnowionej restauracji wkroczyły również 2 inne nowe burgery, które rozochocony spróbuję przy kolejnej okazji. Są to: BBQ Burger- ciemny słodki BBQ, bekon, ogórek kiszony, cebula i pomidor oraz HOT Cheeseburger – majonez, ostra salsa, biała cebulka, marynowane jalapeno i duużo cheedara!!

W Kielcach Yummie znajdziecie w Galerii Echo.

 

Autorem wpisu i zdjęć jest Jakub.

 

Bekon i winogrona to wspaniałe połączenie, czyli pizza Pod Trójką

Dobry burger nie jest zły – Burger House w Poznaniu

Dodaj komentarz