close
Nowy Sącz na weekend. Część 1 – zwiedzanie, spanie i jedzenie w Miasteczku Galicyjskim

Nowy Sącz na weekend. Część 1 – zwiedzanie, spanie i jedzenie w Miasteczku Galicyjskim

0udostępnień

Ten cykl powstał dzięki zaproszeniu Pana Prezydenta Ludomira Handzla, zastępcy Prezydenta Pana Artura Bochenka, Urzędu Miasta w Nowym Sączu, Pana dyrektora Tomasza Baliczka z Wydziału Sportu i Turystyki, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, Miasteczko Galicyjskie w Nowym Sączu i Gościniec Galicyjski w Nowym Sączu. Serdecznie dziękujemy!

W Nowym Sączu spędziliśmy trzy fantastyczne dni. Trzy dni wypełnione dobrym jedzeniem i spotkaniami z fantastycznymi ludźmi. Sporo czasu poświęciliśmy również na zwiedzanie, za co gorąco dziękuję Gosi Kalczyńskiej i Maćkowi Mentelowi, którzy byli naszymi cicerone po tym pięknym mieście.

Zacznijmy od naszej bazy wypadowej – Miasteczka Galicyjskiego. To duży kompleks kapitalnie zrekonstruowanych budynków, odtwarzających codzienne życie w Galicji. Galeria zdjęć na końcu wpisu, ale już teraz serdecznie Was zachęcam do odwiedzenia tego miejsca. Bo tutaj nie tylko się zwiedza, ale też śpi i zajada.

Noclegi mieliśmy w budynku Ratusza, który pierwotnie miał stanąć w Starym Sączu. Jednak dwukrotny pożar zniweczył te plany i budynek ostatecznie wybudowano w Miasteczku Galicyjskim.

Na parterze Ratusza znajdziecie Cesarsko – Królewską Kawiarnię Galicyjską, w której dostaniecie świetną kawę, rozgrzewającą herbatę i ciasta.

W innym budynku mieści się Gospoda Galicyjska. Śniadania w formie bufetu kosztują tam 25 zł, a wybierać jest w czym. Oprócz klasyków jak jajecznica, kiełbaski czy jogurty możemy zjeść również fajne sery czy wędliny od lokalnych producentów czy… bardzo dobry, odpowiednio kwaskowy żurek na kilku rodzajach kiełbasy.

Na większy głód znajdziecie w Gospodzie sporo ciekawych dań. Mimo iż karta jest krótka, to myślę, że bez problemu każdy znajdzie coś dla siebie.

Zaczęliśmy od zup. Pyszna okazała się polecana nam przez kilka osób Zupa Jarmarczna, czyli delikatna, kremowa zupa z bobu, w której znajdziemy także całe ziarna. Zamówcie obowiązkowo!

Doskonałym wyborem był czerwony barszcz. Był idealnie zbalansowany między słodyczą a kwaskowością. Podano do niego chrupiącego krokieta z jagnięciną. Doskonale usmażony, panierka bez tłuszczu, a wnętrze pełne soczystego, wyrazistego w smaku mięsa. Bardzo warto!

Nie było niestety placków z gulaszem jagnięcym, ale za to udało nam się trafić na świetne pierogi z jagnięciną (spoza karty). Sprężyste ciasto, soczysta jagnięcina – zajadaliśmy aż się uszy trzęsły.

Skoro byliśmy w górach nie mogliśmy nie zamówić pstrąga. Postawiliśmy na wersję z wody z warzywami. I to był bardzo dobry wybór! Ryba pyszna, świeża, po prostu palce lizać.

Od stołu wstaliśmy bardzo zadowoleni i najedzeni po pachy. Do tego rachunek również okazał się bardzo przyjazny.

Podsumowując: Miasteczko Galicyjskie w Nowym Sączu to miejsce kompletne. Można się tu wyspać w bardzo ładnych wnętrzach, można dużo zwiedzić, można wziąć udział w warsztatach ceramicznych u Kur Domowych (polecam!), można wreszcie zrelaksować się w pięknej kawiarni lub dobrze pojeść w Gospodzie. Jeżeli planujecie wizytę na Sądecczyźnie, to będzie to dobre miejsce na bazę wypadową. Polecam serdecznie.

Gościniec Galicyjski – Miasteczko Galicyjskie – Lwowska 226, Nowy Sącz

WWW – https://miasteczkogalicyjskie.pl

A teraz obiecana galeria. Zdjęć narobiłem mnóstwo, tutaj wrzucam kilka dających ogólne pojęcie o tym, co można zobaczyć.

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. CZĘŚĆ 11 – PIZZA I ZAPIEKANKA JAK DAWNIEJ

Nowy Sącz na weekend. Część 2 – kawiarnie sądeckie.

Dodaj komentarz