http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/12/IMG_9721-1050x766.jpg

Nowy kucharz, nowe dania – stary, dobry Momo Smak

Dużo czasu minęło od naszej ostatniej wizyty na Wałbrzyskiej. Sporo się od tamtej pory zmieniło – lokal zyskał nową przestrzeń (ogródek zimowy), ale przed wszystkim nowego kucharza. 

Zaowocowało to nowymi daniami w menu. Bardzo mnie to ucieszyło, bo oprócz doskonale znanych wszystkim pierożków w karcie pojawiły się naprawdę fantastyczne pozycje. Sami zobaczcie:

Wybór spory, prawda? Celowo oszczędzaliśmy się w Para Buch by jak najwięcej sprobować w Momo. Mimo tego nie dalibyśmy rady, gdyby nie odsiecz kawalerii w postaci Kaszpira, który co prawda zblokowany warszawskimi korkami dotarł nieco spóźniony, ale jednak pomógł nam w degustacji. Zacznijmy od niego.

Kaszpir: Napiszę krótko. Nowy kucharz i nowe dania – petarda. Rybę po tajsku, której Żorż zostawił mi jedynie nędzne resztki wylizywałem do ostatniej kropli świetnego sosu z mleka kokosowego, wyjadając malowniczo meandrujące warzywa. Świetna sprężysta panierka, świetne dodatki. Absolutny hit.

Pad thai z krewetkami pomimo elementu obcego mi kulturowo (już sama nazwa „to fu” nie zachęca do jedzenia) genialny. Ciemne jak twarz Obamy i fajnie rozpływające się w ustach jak pianka marshmallow tofu i doskonały makaron naprawdę robią robotę. Wielkość porcji zadowoli każdego patriotę wygłodzonego po ćwiczeniach obrony terytorialnej.

Wołowina z tajską bazylią to dla mnie orgazm orientalnych smaków. Nie przepadam za tak dużym miksem doznań, ale wszystkie składniki świetne, delikatne zaś smak długo pozostaje na języku. Ostrość w skali Kaszpira – ciut powyżej średniej.

Ostatnia nowość spoza karty to z kolei bun ca w wersji rybnej mocno inspirowana sześciodolarowym lunchem Tony’ego i Baracka podczas ostatniej wizyty w Hanoi. Przyznam, że nie jadłem w życiu tak świetnie przyrządzonych kawałków ryby plywających w doskonałym bulionie z dodatkiem świeżych pomidorów. Osiągnięcie konsystencji pomiędzy zwykłymi klopsikami a sprężynującym tofu – znakomite. Mam nadzieję, że to genialne danie szybko zagości w nowym menu. Jak by co, to już je podpisałem. Andrzej K.

Żorż: my zaczęlismy od ryby po tajsku. Kaszpir pisze o sprężystej panierce, ponieważ do jego przyjścia minęło sporo czasu od jej zamówienia. Tuż po podaniu panierka jest bardzo chrupiąca. Pod nią kryje się soczysta i mięciutka ryba. Czerwone curry, lekko pikantne i aromatyczne jest idealnym wręcz dopełnieniem smaku. Koperek, którym posypano rybę nadaje dodatkowych smaczków. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych pozycji rybnych jakie dane mi było kiedykolwiek jeść. Polecam gorąco.

Nastopną zamówioną pozycją było pho Hanoi. Wybraliśmy wersję z wołowiną. Zwróćcie uwagę, że podają tę zupę w objętości 1 litra (!!!) za jedyne 15 zł (!!!). Jest rewelacyjna! Wywar bardzo aromatyczny, od razu atakuje nas zapach kardamonu i anyżu, które to moczone najpierw w wódce zyskują intensywniejszy aromat i smak. Wołowina mięciusieńka, soczysta, makaron ugotowany idealnie, dużo ziół i marynowany czosnek oraz chili dopełniają smaku. Sam wywar doskonały, delikatniejszy niż np. w Viet Street Food, ale bez dwóch zdań to jedno z najlepszych pho, jakie jadłem.

Pad Thai żona wybrała z krewetkami. Nie jestem jakimś wielkim fanem tego dania, więc skupiłem się na wyjadaniu krewetek, tofu i makaron zostawiając Kaszpirowi. Krewetek jest mnóstwo. Danie rozłożono nam na dwa talerze. Porcja jest mega obfita i spokojnie najedzą się tym dwie osoby.

Wołowina z tajską bazylią to już z kolei zdecydowanie mój smak. Mięciutka, aromatyczna, wyrazista – idealna. Do tego warzywa i świetny sos oraz nadająca świeżego posmaku tajska bazylia. Mimo pełnego żołądka podjadałem do ostatniego kęsa. Polecam.

Na koniec zaatakowała nas zupa, która jeszcze nie miała nazwy. Nie będę powtarzał zachwytów Kaszpira bo nie ma sensu. To coś niesamowicie pysznego, lekkiego a jednocześnie wyrazistego w smaku. Jak oni zrobili tę rybę, że ma taka konsystencję? Nie wiem, ale mógłbym ją jeść na okrągło. 

Podsumowując: jeśli lubicie dobrą, uliczna kuchnię azjatycką to koniecznie wpadnijcie na Wałbrzyską do Momo – Smak. Porcje ogromne, ceny doskonałe, a jedzenie przepyszne. Polecamy gorąco!

Momo-Smak Kuchnia TybetańskaWałbrzyska 42, Mokotów, Warszawa, Poland

Facebook: https://www.facebook.com/Momo-Smak-Kuchnia-Tybetańska-212252842251384/




There are no comments

Add yours