http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/09/DSC_0195.jpg

Nowa burgerownia w Kielcach, czyli Burger&Co. w recenzji nadesłanej.

Miałem być na otwarciu. Bardzo chciałem. Niestety, dopadł mnie złośliwy wirus i unieruchomił w domu. Na szczęście na Czytelników Street Food Polska zawsze można liczyć. Wczoraj wieczorem na skrzynce majlowej zaświeciła się ikonka „nowa wiadomość”. Zerkam, a tam … recenzja :)  Jak tylko poczuję się lepiej na pewno wpadnę i sam ocenię, a póki co zapraszam do przeczytania relacji nadesłanej.

 

Zimny wrześniowy wieczór. Wraz z ukochanym zachciało nam się amorów i randkowania, a że z fanpagem Street Food Polska jestem na bieżąco, wybór był prosty – odwiedzimy świeżo otwartą restaurację slow foodową Burger & Co. Jako mięsożerca i kucharz amator wiele burgerów już jadłam, wiele robiłam – wiem jak powinny wyglądać i smakować te najlepsze, ale ani w Łodzi ani w Kielcach nie jadłam jeszcze ideału (nie liczę nie istniejącego już Luizjana Burgera w Voodoo, bo te co tam teraz są się do niego nie umywają).

 

A więc od początku – lokalizacja wszystkim miłośnikom kebabów powinna być znana – Bodzentyńska tuż przy Rynku na przeciwko CKM, kiedyś mieścił się tu  ASLAN Kebab – dziś wnętrze zachęca prostotą, szare ściany, cegła, minimalizm. Małe stoliki nadają się raczej do samodzielnej konsumpcji jednoosobowej, ciężko pomieścić wszystko na jednym.

Gdy siedliśmy miła kelnerka od razu podała karty. Wybór niezbyt wielki, ale jak na początek i tak spory. W menu znajdziemy zwykłego Classicburgera za 15 zł, Cheeseburgera za 16zł, Vege za 17zł, jeszcze wersja hot 18 i smokey- nasz wybór padł na smokey. Smokeyburger to 180g wołowiny (tak jak i w każdym burgerze pomijając oczywiście wersję vege), ser wędzony, bekon, sałata, pomidor, korniszon, cebula karmelizowana, sos BBQ. Oprócz burgerów w ofercie również sałatka coleslaw za 3 zł oraz frytki z solą rozmarynową za 3zł. Jak się dowiedzieliśmy, w pierwszym tygodniu jedno i drugie do zamówienia dostajemy gratis. Co do napoi oferowanych przez restaurację – nie ma większych niż 330 ml niestety, podobno tymczasowo.

 

DSC_0193 DSC_0194

 

Czas oczekiwania – standardowo 15-20 min, jeśli ma być świeże to trzeba się z tym liczyć. Dostaliśmy nasze zamówienie i zabraliśmy się do jedzenia. Na początek miłe zaskoczenie- sposób podania- metalowa tacka, garnuszek na frytki i mała salaterka na sałatkę.

 

DSC_0195

 

Zacznę trochę od końca, bo od dodatków – sałatka robiona na miejscu – nie jest to garmażeryjna z wiadra – za to wieeelki plus! Nie za słona, nie za kwaśna – idealna. Jednak najmocniejszym elementem zestawu są frytki – zrobione z młodych ziemniaków, ręcznie krojone, cienkie, domowe! Bajka! Dodatki to mocny element tej restauracji i na nie nie raz się pewnie skuszę. Przejdźmy teraz do konkretów- czyli burgera. Na pierwszy rzut oka – smakowicie. Wysoka bułka, równie wysokie mięso, ser, boczek… Niby bajka… NIBY! Zbyt wysoki! nie da się zjeść burgera bez sztućców (a szkoda), sztućcami niestety nie jest lepiej – je się go w częściach. Zaobserwowałam,  że przy innych stolikach również ludzie sobie z tym nie radzą. Zbyt gruby kawał mięsa- każdy tylko o takich problemach marzy – niestety dalej trochę gorzej, przy próbie krojenia kotleta ten- rozpada się niczym mielone na spaghetti. Poziom wysmażenia był średni (o co nie zapytała nas kelnerka, na szczęście to NASZ stopień, przy innych stolikach pytała). Nie można zaprzeczyć dobrego smaku mięsa, ale konsystencji nie wybaczę! Pomidor – plaster grubości około 1,5 cm to też zbyt wiele. Bułka za duża – zbyt wysoka, lekko sucha ale to wina wyrośnięcia. Co do plusów- boczek niezbyt tłusty, ale nie za suchy, ser bardzo smaczny – nie jest to tani wyrób seropodobny, sos BBQ raczej kupny gotowy, ale smaczny.

Podsumowując – nie jest źle, ale o burgerach muszą się jeszcze wiele nauczyć. Wielkie plusy za miłą i serdeczną obsługę, wnętrze oraz podanie dania. Potencjał jest, wystarczy kilka zmian i będzie naprawdę dobrze. Odwiedzę to miejsce za jakiś czas, frytki zjem z wielką przyjemnością.

Zdjęcia słabej jakości, niestety oświetlenie w lokalu jest dość słabe, a byliśmy wieczorem.

Autorką wpisu i zdjęć jest ThisIsGinger

 




There are no comments

Add yours