http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/07/roti-zapiek-5.jpg

Nocne Qnia wizyty – Bistro ROTI w Poznaniu

Dzisiaj Qń opisze swoje wizyty w kultowej fast foodowej miejscówce w Poznaniu – ROTI.

 

Poznań, 4:10 nad ranem. Powrót z lekko nieudanej imprezy. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak tylko znaleźć gdzieś pocieszenie. Hot dog na stacji benzynowej? Nie. Kanapka ze spożywczego z szynką, serem, sałatą z 7 dniowym terminem ważności – też odpada. Może jakieś bistro? O tak! Bistro to zdecydowanie dobry pomysł. Ze względu na porę i mój „zgłodniały” żołądek, w głowie pojawia się jedna myśl: ROTI. Jest też druga myśl: a może by tak, w najbliższym czasie odwiedzić i opisać kilka fastfood’owych miejsc, by w przyszłości nie mieć już dylematu, gdzie się udać ku „pocieszeniu”… Postanawiam tak zrobić. Odwiedzę i opiszę tzw. budkowe jedzenie. Ruszę na ulice z misją, postaram się odwiedzić budkę po budce. Będę surowy jak pani Helena z Sanepidu.

Ale póki co, dzisiaj swe kroki kieruję w sprawdzone miejsce, na ul. Mickiewicza 20, do wspomnianego BISTRO ROTI, tam doskonale zaspokoję swój głód. Oprócz tej lokalizacji, w Poznaniu są jeszcze 4 bistra tej sieciówki: na ul. Św. Marcin 23, na Jaskółczej 15 i na Solidarności 51 (przy Macro Cash & Carry)i w Luboniu . Jadałem wiele razy, w każdym z tych punktów i przyznaję, że jeszcze nigdy się nie zawiodłem – jak dla mnie, wszystkie te punkty działają na tym samym, dobrym poziomie. Choć należałoby wspomnieć, że bistro przy Macro, na ul. Św. Marcin i w luboniu to lokale zdecydowanie bardziej czyste i schludne, w porównaniu z pozostałymi.

Docieram do celu i wiem, że mój pobyt tutaj nie będzie miał nic wspólnego z tzw. kulturalnym i estetycznym spożyciem posiłku przy użyciu sztućców. Ale czy to wada lokalu? Niekoniecznie, to raczej rzecz gustu klienta. Dla mnie jest ok.

[singlepic id=908 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=911 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=907 w=320 h=240 float=]

Będę zajadał się Zapiekanką Szwedzką (9 zł); prażona cebulka + ogórek + sos czosnkowy. Oprócz tego, w menu znajdziemy zapiekanki z warzywami, z leczo, ze smażoną cebulką, z kebabem oraz z bekonem lub salami. Z tymi samymi dodatkami zamówić można Hot-Doga. Dawniej byłem fanem tutejszego Hot-Doga Szwedzkiego, ale odkąd smaczna parówka została zastąpiona czymś, co smakuje i wygląda jak papier toaletowy, odpuściłem sobie to danie.

Zamawiam zapiekankę. I tu szybka, ale jakże cenna rada; zamawiając zapiekankę poproś o górę bułki, jest ona zawsze bardziej chrupiąca, przez co smaczniejsza.

[singlepic id=909 w=320 h=240 float=]

Zapiekanka po kilku minutach jest gotowa. Pani nakłada prażoną cebulkę, ogórka (nie jakiegoś zwykłego, czy korniszona, tylko tego z tzw. „sałatki szwedzkiej”) i pyta: „Sos czy ketchup?”. W sumie to troszkę dziwne i zaskakujące pytanie, bo przecież wszyscy wiedzą, że w Roti zamawia się z sosem, z czosnkowym oczywiście (polecam, jest tu naprawdę pyszny).

[singlepic id=917 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=918 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=919 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=920 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=921 w=320 h=240 float=]

Wiem, wiem, dla wielu osób niezbyt dobrze to wygląda, ale czy o wygląd tu chodzi (zwłaszcza przed piątą rano) ? To trzeba po prostu spróbować, by stwierdzić, że już po pierwszym kęsie, ten nieładny, niechlujny i nieestetyczny wygląd odejdzie w zapomnienie. To solidne i treściwe danie, które od wielu lat mnie nie zawodzi. Bułka chrupiąca, pieczarki lekko pikantne, całość naprawdę godna uwagi. I choć lokal, pod względem czystości stołów, często pozostawia wiele do życzenia, a praca personelu na pewno nie wynika z ich pasji do jedzenia, to jednak jest tu naprawdę miło. Zawsze gra fajna muzyka. Czasem można nawet przyuważyć miły i szczery uśmiech pani realizującej nasze zamówienie (a nie od dziś wiadomo, że potrawa przyrządzona z uśmiechem, smakuje lepiej, niż ta przygotowana bez niego ).

Dodam, że w ten wieczór zamówiliśmy jeszcze Tortillę Grecką (11 zł mała, 13 zł duża); mięso drobiowe, sałata lodowa, pomidor, ogórek, czerwona cebula, ser feta i sos koperkowy. Jak dla mnie potrawa niezwykle poprawna, ale bez jakiegoś szczególnego wow!

[singlepic id=910 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=912 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=915 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=913 w=320 h=240 float=]

Reasumując. BISTRO ROTI od lat się sprawdza i na pewno jest doceniane przez wielu poznańskich głodomorów, na co wskazuje spory tłok w każdym z lokali. Duży ruch, może nam też sugerować to, że serwowane tu składniki są świeże. W tym miejscu naprawdę można doładować akumulatory. Szczególnie wtedy, kiedy chcesz coś zjeść na szybko np. wracając z jakiejś (kulinarnie nieudanej) imprezy. Swego rodzaju „stabilność” ich jedzenia sprawia, że często tu wracam i zawsze wychodzę usatysfakcjonowany. Dzisiaj ponownie zostałem tam pocieszony i mogę spokojnie wracać do domu.

Ps. To pewnie rzadkość, ale okazuje się, że są też negatywne „momenty” w historii ROTI. Otóż, znajomy kulturysta, często jedzący na mieście, opowiedział mi swoja przygodę z tym lokalem. Jadł tu hamburgera, który smakował jak….., a właściwie nie smakował w ogóle. Rzekł krótko: „totalny szajs, bułka i warzywa były w miarę ok., ale samo mięso – totalny dramat! Sam nie sprawdzałem, ale wolałem o tym wspomnieć, żeby nie było, że nie ostrzegałem

Opisywany lokal znajduje się

https://maps.google.pl/maps?q=poznan+ul.mickiewicza+20&ie=UTF-8&ei=tEnQUezYN4PbswbxsICADg&ved=0CAgQ_AUoAg

Autorem wpisu i zdjęć jest Daniel „Qń” Konieczny




There are no comments

Add yours