http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/03/20170305_181613-1050x591.jpg

Nieco Dzienna, nieco Drukarnia, nieco Fugazi…

Mińska 65 w Warszawie to adres z historią. Już przed wojną na terenie tych praskich hal powstawały motocykle Sokół i samochody marki Fiat, zaś przez kilkadziesiąt lat PRL-u mieściła się tu drukarnia. Ostatnim akcentem – jeszcze do ubiegłego roku – był odrodzony w tym miejscu Klub Fugazi, gdzie moje muzyczne serce znajdowało niemal codzienne ukojenie w ponad 400 koncertach organizowanych wytrwale przez Waldka Czapskiego.

Teraz przeżywamy kolejną reaktywację. Oczywiście pod szyldem gastronomiczno-muzycznym. Tak, pozostanie fantastyczna i jeszcze bardziej rozbudowana przestrzeń koncertowo-imprezowa (lekko licząc 700 metrów kwadratowych) oraz dojdą dwa świetne koncepty gastronomiczne: casualowa Drukarnia oraz bardziej street (choć slow) foodowa Dzienna. Ostatnie już ruszyły a kuchnia serwuje pierwsze dania (na razie głównie dla wtajemniczonych), ale karty obu restauranów są już dopracowane i mocno interesujące. A wnętrza? Zobaczcie sami…

My oczywiście skupimy się na daniach interesujących przeciętnego zjadacza burgerów :-) a tutaj natrafiamy na prawdziwą petardę. Pamiętacie na pewno nasze próby z pączburgerami i nasz zachwyt nad zestawieniem drożdżowego ciasta i bekonu. Wtem!

Zaglądamy do karty Dziennej (która funkcjonuje od ósmej rano do ostatniego głodnego) a w niej absolutna nowość na polskim rynku street foodowym, czyli słone donaty wypiekane na miejscu, w kilku intrygujących kombinacjach dodatków.

Dla odmiany czekolada, sepia i matcha to ukłon w stronę fanów słodyczy (12 złotych). Ale my brniemy dalej w wytrawną klasykę. Papryka i ogórek na podkładzie z kremowego bielucha to kolejne świetne zestawienie smaków, lekko podostrzonych siekanym chorizo (14 złotych) i mocno kontrastująca salsa mango w kompozycji z gorgonzolą o bardzo mocno wyrazistym smaku, niemal przykrywającym naturalne ciasto donuta (14 złotych).

 

To oczywiście pierwsze i testowe dodatki. Niewykluczone, że Wasza inwencja i komentarze spowodują szybkie uzupełnienie oferty o Wasze ulubione smaki.

Zakochać się można nie tylko w jedzeniu ale i w wystroju Dziennej. To ukłon w stronę polskiego designu z najlepszego okresu powojennego. Ależ cieszy oko.

Zgłodnieliście? To jemy dalej.

Prosto, krótko, nowocześnie. I zarazem łatwo przetestować kuchnię, czy ma pojęcie :-) No to zamawiamy pulled porka (27 złotych), który wjeżdża na metalowym (ultra hipsterka czyli dla nas powrót do PRL-u) talerzu.

Znów pieczona na miejscu gruba mięsista brioszka z czarnuszką a wewnątrz niej solidna porcja świetnie zwłóknionej zamarynowanej i wolno pieczonej świniny w towarzystwie ostro kontrastujących sosów. I znów mniej znaczy lepiej. Ogórek kiszony i ręcznie robione frytki. Nic poza tym. Po takim daniu już wiem, że trafiłem na fachowców, którzy z niejednego food trucka jedli :-) Bułka świetnie radzi sobie z sosami, nie rozpada się do samego końca. Odrobina klarowanego masła  dopełniłaby jej walorów użytkowych.

Jeśli jest aż tak dobrze, to atakujemy krewetki (36 złotych). Szrimpsy trafiają do nas podane tak, że aż nam spadają buty.

Świetnie upieczone, z chrupiącą tempurą i chipsami podlane słodkawą salsą z mango. Niebo w gębie i na pewno warte spróbowania. Uczta dla oka i ucha. I co prawda to granica street foodu i dań restauracyjnych, ale świetnie że występuje w karcie „popularnej”.

Czując niedosyt pierwszej wizyty, pojawiam się po raz kolejny w porze lunchu. Za 22 złote można tu codziennie zjeść coś fajnego i oczywiście spoza podstawowej karty. Lubię niespodzianki, więc grzecznie czekam na to, co dziś wymyślą, ponownie obserwując detale przywrócone z dawnego Fugazi.

Zupa krem? Jak ja nie znoszę zup-kremów (zupełnie tak, jak osobistym wrogiem Maćka Nowaka jest zupa pomidorowa). Przypominają mi się zupki dla niemowląt i kolorowe plamy na ścianach jako bezpośredni efekt spożycia przez infantów.

Na szczęście ten krem to krem tylko z nazwy. Prażony groch i słodkawe pomidory idealnie chrupią i rozpływają się w ustach. Smaki mieszają się i uzupełniają. Dla mnie zupa pierwszoligowa, poziomem dorównująca nieodżałowanym produktom Grzesia z Przystanku Kolejowa (Uwaga! Tu też szykuje się reaktywacja).

Jako główne danie wjeżdża natomiast risotto. Wege. Esencjonalne, lepkie, mocno aromatyczne z lekko ugotowanymi kostkami buraków i posypane kozim serem, który natychmiast rozpuszcza się i nadaje świetny ostry smak całej potrawie. Kurczę, taki zestaw w restauranie po prawilnej stronie Wisły kosztowałby z pięć dych. A tutaj naprawdę służy pokazaniu kunsztu szefa kuchni i zanęca do przybycia na porządną kolację do Drukarni.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do Dziennej. Oto kolejna część menu, czyli śniadania. Serwowane przez cały dzień. Czy ja dobrze słyszę? To tak się da? Przecież w większości lokali (wliczając to modne ostatnio nowe bary mleczne jak choćby Mokotowski przy Puławskiej) nagle około południa kończą się jajka i boczek i od tej pory można zamówić jedynie schaboszczaka.

No więc się da.

A zatem testujemy kolejnego pączka. Czyli muffina XXL (21 złotych).

Napakowany jedynie podwójnym jajkiem posz, odrobiną (dla mnie faktycznie nieco małą) bekonu i dodatkiem warzywnym w postaci szpinaku (wiadomo – trucizna), podlany sosem holenderskim to naprawdę sycące danie śniadaniowe. Rozlane po talerzu jajko cudownie wybiera się wszystkochłonącą bułką. Resztkę oczywiście wylizujemy z talerza ;-)

Podobnie jak w przypadku kiełbaski z fajna słodkawą salsą i frytkami (19 zł). Czad!

Do śniadań podają tu mnóstwo kaw, w tym oczywiście taką na dolewki (1 złocisz). Pełna karta prezentuje się następująco (do pobrania).

I zupełnie na koniec dla pobudzenia apetytu pierwsza odsłona karty Drukarni. Ja już wiem, że i na tę część lokalu się skuszę.

Ogony, ozór, tatar, policzki. Czy może być coś piękniejszego? Ceny nie odstraszają, kuchnia już sprawdzona. Ja tam na pewno się wybiorę. A i wy idźciejuż teraz, zanim trafią tam wszystkie kulinarne szamiarki a za nimi bandy brodaczy w rurkach.

PS. I do zobaczenia na koncertach. Wkrótce rusza scena Fugazi!

PS2. Przy wejściu leżą ulotki. Jeśli wejdziecie z nimi do Dziennej, z automatu do końca kwietnia dostanie rabat 20% na śniadania i na coś tam jeszcze ;-)

Kaszpir

Drukarnia / Dzienna – Mińska 65, 03-828 Warszawa, czynne od 8:00

Facebook: https://web.facebook.com/dzienna/