http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/09/IMG_7589-1050x788.jpg

Nie na taką golonkę liczyłem. Jedzenie na trasie – Bar Taurus

Pilzno. Jeszcze 15 lat temu łamało się trasę, żeby wpaść tam na słynną pilzneńską golonkę. Ponieważ droga na Słowację wypadła nam właśnie przez Pilzno, postanowiłem sprawdzić, czy owa słynna golonka nadal trzyma poziom. Bar Taurus, który onegdaj zasłynął z serwowania kierowcom smacznych i niedrogich posiłków aktualnie posiada w Pilźnie dwie lokalizacje, ponadto kilka barów połączonych ze sklepami rozsianych jest na trasach szybkiego ruchu w Polsce. Jest więc progres w rozwoju. Zajeżdżamy.

img_7587 img_7588

Ludzi w środku sporo. Szybki rzut oka na menu i wybieramy: golonkę, do której domawiam zasmażaną kapustę, rosół z kołdunami, barszcz czerwony solo, dwa krokiety do barszczu i porcję pierogów ruskich. Rachunek wyniósł 63 zł.

Golonka. Wyciągnięta od razu z bemara, kapusta także, więc to na zupę musiałem poczekać.

img_7589 img_7590 img_7591

Okazała się miękka, ale niestety sucha i słona. Dopiero gdzieś przy kości trafiły się soczyste kawałki. Zdecydowanie duże rozczarowanie. Kapusta dała radę, była kwaskowa i nakminkowana. Nie była to najlepsza kapusta, jaką jadłem, ale też nie można powiedzieć, że była zła. Solidna średnia półka.

Rosół wymagał użycia przypraw, żeby można było poczuć jakiś smak, kołduny duże, mięso w nich, podobnie jak sam rosół, niedoprawione i jałowe.

img_7592 img_7593

Porcja duża, sycąca, ale mocno przeciętny smak, typowy dla barów nastawionych na ilość. Zjeść i zapomnieć.

Pierogi ruskie także głowy nie urwały. Także trzeba je było nieco posolić. Nadzienia sporo, ale bez wyrazu. Znowu – zjeść i zapomnieć.

img_7600 img_7601

Najlepiej wypadł barszcz czerwony, który okazał się słodko-kwaskowy, dobrze zbalansowany oraz krokiety. Usmażone idealnie, na chrupko, bez tłuszczu w panierce, z dużą ilością mięsa w środku.

img_7597 img_7598 img_7599

Na to danie skłonny byłbym zatrzymać się w Taurusie jeszcze raz.

Podsumowując: porcje spore, ceny nie zabijają, ale smakowo zdecydowanie słabo. Ot, typowy bar nastawiony raczej na klientów przypadkowych. Miejsce jakich wiele na trasach. Ja drugi raz raczej nie złamię trasy, żeby tam zjeść. Szkoda, naprawdę liczyłem na tę golonkę…