http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2015/08/jpg50-1050x615.jpg

Natalia pod żaglami, czyli co zjeść na Mazurach. Część 2

Część 1 TUTAJ.

Ostatniego dnia kierujemy się za Mikołajki. Na późne śniadanie aka wczesny obiad zacumowaliśmy, niby jeszcze w Mikołajkach, ale już Stare Sady.
Nasza Cobra to jedyny jacht w przystani. Powędrowaliśmy pod górkę schodkami około 200 m, aby cieszyć wzrok wspaniałym widokiem restauracji, do której się udawaliśmy.
jpg36 jpg37 jpg38
Tawerna Zielony Wiatr jest ukryta w domku otoczonym zielenią i oplecionym ogromem bluszczu. Wchodzimy do środka. Tu również, jako ulubiona forma prezentacji, powitała nas karta dań pisana kredą. Na dwie osoby zamawiamy barszcz z kołdunami, pierożki każde w ilości sztuk dwie: ruskie, ze szpinakiem, wołowiną i soczewicą czarną, a na deser z makiem oraz z jagodami. Byliśmy w osiem osób, a w lokalu znajdowały się dwie podobne grupy. Zostaliśmy poinformowani o dłuższym czasie oczekiwania, ponieważ każdy pierożek jest robiony świeżo na zamówienie.
jpg39 jpg40 jpg41 jpg42 jpg43 jpg44 jpg45
W oczekiwaniu na posiłek, postanowiłam zwiedzić zakamarki wnętrza, odwiedzić ogród, w którym znajduje się plac zabaw dla dzieci oraz, siedząc na tarasie i kosztując regionalne piwo, cieszyć się pięknym widokiem.
jpg46 jpg47 jpg48 jpg49
Po 45 minutach został podany w glinianym naczyniu barszcz z kołdunami. Otwierając zakrycie uniósł się niesamowity aromat. Bulion naturalny, na ekologicznych burakach, okraszony koperkiem, który podkręcił smak. Przyrządzony został bez żadnych zbędnych dodatków chemicznych. A co było w nim najlepsze? Kołduny. Zrobione z baraniny mielonej na miejscu doprawionej tymiankiem. Jak barszcz to tylko tu i nigdzie indziej!
jpg50 jpg51 jpg52 jpg53
Minęło kolejne 30 minut i pierożki okraszone cebulką na stole. Szczęśliwym strzałem na początek wypadł ten z soczewicą wzbogaconą o natkę pietruszki i czarne oliwki. Nie jadłam takiego połączenia wcześniej, nie jestem fanką ciężkich nadzień, lecz to fajnie współgrało z idealnym ciastem. Szpinak nie odbiegał smakiem od poprzednika – wypchany po brzegi farszem aromatyzowanym czosnkiem i gałką muszkatołową.
jpg54 jpg55
Pierogi tradycyjne czyli z ruskie i te z wołowiną. Kosztując je poczułam się jak w domu. Jedyny komentarz jaki zostawię – smaki wprost jak z dzieciństwa.
jpg56 jpg57
Słodkie pierożki na deser zostały podane w towarzystwie domowej śmietany. Nadziane jagodami w połączeniu z pyszną kremówką… ach… niebo w gębie. Te z makiem zaś smaczne, niezbyt słodkie i myślę, że dodano do nich figi bądź daktyle, lecz to nie mój klimat.

Miejsce jest tak fantastyczne, że przy każdej okazji będę tam wracać. Szefowa kuchni – jak dobrze pamiętam Pani Alinka, jest tak przesympatyczna i zawsze też znajdzie czas aby wyjść do gości.

Opinie jakie czytałam na temat tego miejsca są skrajnie dobre lub złe, a te złe właśnie z racji czasu oczekiwania. Wybierając się tu, zagospodarujcie sobie 2-3 godzinki.

Odebraliśmy auto z parkingu w Mikołajkach i wracamy do stolicy. Zauważyliśmy na trasie Zajazd Tusinek i bez zastanowienia postanowiliśmy zjeść tam coś na szybko. Z zewnątrz przypomina poprzednią tawernę, co wzbudziło jeszcze większy entuzjazm i chęć skosztowania wyśmienitości tu serwowanych.
jpg58
Wnętrze bardzo przyjemne, a na wejściu wita… (cóżby innego?) potykacz i kredą pisane menu spoza karty. Obok stół, na którym znajdują się sałatki i surówki oraz domowy kompot. Można je jednorazowo samemu nałożyć w dowolnej ilości.
jpg59 jpg60 jpg61
Nie byliśmy bardzo głodni, więc zamówiliśmy surówki jako przystawkę, krem z cukinii oraz wątróbkę drobiową. Menu z place maty nie wzięliśmy tym razem pod uwagę, lecz zauważyliśmy, że na niej też widnieją ciekawe pozycje. Zachęcają do kolejnych wizyt.
jpg62 jpg63
Wybrałam fasolkę szparagową okraszoną zasmażaną bułką tartą – chrupiąca, smaczna. Liście sałaty połączone z serem mozzarella, cebulką i rzodkiewką plus młoda kapustka a’la coleslaw i ogórki na ostro również pyszne. Drugi zestaw dodatkowo zawierał cukinię, która była bez przypraw, twarda i tylko polana zalewą octowo – olejową.
jpg64
Krem z cukinii podany z grzankami, które od początku były już nasiąknięte. Jedyne elementy chrupkie, to wystające kawałki na górze. Zupa gorąca, doskonale zbalansowane smaki cukinii i ziół. Idealny wybór na szybką przekąskę. Oczywiście bez chrupkiego wkładu.
jpg65
Wątróbka drobiowa – nie jadłam nigdy w życiu lepszej. Na zewnątrz bardzo chrupiąca panierka, a środek idealnie mięciutki. Cebulka również pyszna, całość doprawiona tak jak potrzeba zacną ilością soli i pieprzu. Ziemniaków nie próbowałam, ponieważ nie lubię, a ogórka zjadł towarzysz, zanim zdążyłam się zorientować, że już znikł.
jpg66
Na koniec wizyty zobaczyliśmy, wystawione blachy z przygotowywanymi na miejscu domowymi ciastami. Jak można przegapić taką okazję? Ano nie można. Wzięliśmy kilogram ciasta drożdżowego. Następnego dnia, kruszonka znikała jako pierwsza, a ukrojony kawałek połączony z dżemem był baaaardzo smaczny.

Miejsce warte polecenia – szczególnie na wątróbkę, ale nie tylko. W zajeździe na oddzielnym stoisku, można zakupić regionalne specjały. W sezonie znajdziemy też w ogródku grill i możemy skosztować dań przygotowywanych na nim.

Наталия Мирослава

„Tawerna Zielony Wiatr”

Barszcz z kołdunami, pierożki, piwa regionalne – ok. 50 zł

fanpage: https://www.facebook.com/tawernzielonywiatr?fref=ts

strona: http://mazuryzielonywiatr.16mb.com/

„Zajazd Tusinek”
jpg67

fanpage: https://www.facebook.com/pages/Zajazd-Tusinek/130494197024125?fref=ts

strona: http://www.tusinek.com.pl/restauracja