close
Najlepsze są rzeczy proste. Pamięci Kadira Nurmana.

Najlepsze są rzeczy proste. Pamięci Kadira Nurmana.

0udostępnień
28 października 2013655Przeglądy

-Dziś na koszt firmy.

– A co to za okazja?

– Wolałbym, żeby jej nie było.

(Vabank II, czyli riposta)

 

„Skończyła się pewna epoka” (Vabank II, czyli riposta)

 

Wczoraj w wieku 80 lat zmarł w Berlinie turecki imigrant Kadir Nurmann. Człowiek ten uznawany jest za twórcę dania, które od czasów hamburgera wywarło największy wpływ, a nawet wręcz zrewolucjonizowało rynek fast/street foodów, czyli doner kebaba.

 

64234_10201367465282724_920361898_n

 

Genialny w swej prostocie wynalazek, czyli bułka (lub pita) wypchana kawałkami mięsa i surówką (w minimalnej ilości!) na stałe wpisał się w krajobraz wielu krajów, a Polski szczególnie. Kebab jemy na śniadanie, obiad i kolację. Jemy go idąc na melanż, jako podkładkę, jemy go z melanżu wracając.

 

doner doner 2 doner3 troy1 troy2 troy3

 

Prawie dokładnie rok temu popełniłem na swoim prywatnym blogu (Ponimirski po godzinach) tekst o kebabach. Myślę, że w kontekście śmierci Pana Nurmanna warto go tutaj przypomnieć. Bo choć twórca doner kebaba przebywa już w Raju w otoczeniu hurys, to Jego dzieło pozostało i nic nie wskazuje na to, by kiedyś miało zniknąć  z naszych serc czy ulic.

 

UWAGA! Tekst zawiera wulgaryzmy! Zdecydowałem się ich nie usuwać, ponieważ tekst pisany był wtedy pod wpływem emocji. Uważam, że kastrowanie poprzez kropkowanie pozbawiłoby go ładunku owych emocji, które towarzyszyły mi wówczas podczas pisania.  Jeśli to Ci nie przeszkadza – czytaj dalej. Jeśli nie lubisz wulgaryzmów kliknij TUTAJ i poczytaj po prostu recenzje kebabów, jakie na naszym blogu się ukazały.

 

Jestem Polakiem, mam na to papier i mnóstwo budek z kebabem

 

To będzie wpis o kebabach. O tym, że są cudowne, smaczne i nawet jeśli nie dają plus 100 do lansu, to i tak je uwielbiam. Jednym słowem – będę bronił „niezdrowego” jedzenia. Zresztą nie po raz pierwszy i na pewno nie ostatni.

Kebab – polskie danie narodowe. Czy się to komuś podoba czy nie – tak jest. Budki z kebabami wyrastają jak grzyby po deszczu lub znawcy futbolu po meczu reprezentacji.

Kebab jest lajfstajlowy. Minęły czasy kiedy zdanie „idę opierdolić kebaba” powodowało towarzyskie wykluczenie. No OK, w pewnych kręgach „opierdalanie kebaba jest wieśniackie”, nie to co „opierdalanie bagiety”, rajt? Bagieta jest hipsterska, kultowa, francuska, elitarna, modna… Nawet jeśli niesmaczna to i tak aspiruje do wyższej półki w towarzystwie. Wydać 10 zł na bagietę stawia Cię wyżej w hierarchii niż wydanie 15 peelenów na kebab. I co z tego? Nocą przy okienkach czy budkach sprzedających kebab można nawiązać nowe znajomości, pogadać, dać komuś w ryj, samemu w ryj dostać, obalić flaszkę… Możliwości społecznej integracji jest wiele. Nikt się nie spieszy, czas płynie leniwie, można jeść i cieszyć się z życia. A przy bagiecie? Co najwyżej popatrzeć jakim rowerem ktoś przyjechał, czy ma ajfona czy szajsunga 3 S, czy garniak kupił na bazarze czy w markowym sklepie, nerwowe zerkanie na zegarek bo prodżekt się sam nie zrobi, a jak nie będzie premii to zamiast opierdalania bagiety będzie opierdalanie chińskich zupkek. Nudy panie! Poza tym bagieta się kruszy i ciągle to tylko bagieta. Co nie znaczy, że nie lubię. Owszem, czasami opierdolę, ale najchętniej w formie mega hot doga lub zapiekanki. Maczanie bagiety w kawie jest mi obce i dobrze mi z tym. „A z kebaba kapie sos” – po pierwsze nie zawsze, po drugie „mam to głęboko”.

„Kebab to syf, nigdy nie wiesz, z jakiego mięsa jest robiony”. A jak pijesz kawę rozpuszczalną, herbatę z torebki to wiesz co w tym jest? Jak jesz „danie dnia”, na które akurat jest ryba w panierce to wiesz czy jesz świeżą? Jeśli w budzie z kebabem ruch jest non stop przez 24 ha to masz większą szansę na świeże jedzenie niż w drogich przybytkach.

„Jestem Polakiem, nie daję zarobić Turasowi”. U „Turasa” po pierwsze pracują często Polacy, „Turas” płaci podatki w Polsce, a poza tym większość kebabów jest polska i prowadzona przez Polaków. Nie jesz u „Turasa”, ale wpierdalasz makaron u Włocha? Nie jesz u „Turasa”, ale zażerasz się śmierdzącym serem z Francji? Jaka to różnica?

A więc jestem Polakiem, mam na to papier i mnóstwo budek z kebabem.

(tekst pierwotnie ukazał się 8 listopada 2012 na blogu Ponimirski po godzinach – http://ponimirskipogodzinach.blogspot.com/2012/11/jestem-polakiem-mam-na-to-papier-i.html)

 

Miało być pięknie, wyszło średnio, czyli wizyta w Starym Browarze

Debreziner i Käsekrainer czyli Kaszpir na HalloWien w Wurst Kiosku

Dodaj komentarz