http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/12/20141212_174747-1050x787.jpg

Na Waszą prośbę – recenzja 4 zwycięskich kanapek z McDonald’s

Kilkoro z Was, niezależnie od siebie, napisało na naszym fan page lub w wiadomościach prywatnych, że chciałoby przeczytać moją opinię na temat 4 kanapek, jakie Mak wprowadził czasowo do oferty. Chodzi o kanapki, które wygrały konkurs, czyli krótko mówiąc, stworzone przez fanów. Mówicie i macie. Nie jadłem ich w lokalu, zakupiłem do domu, dlatego też zdjęcia w innym otoczeniu niż zwykle.

Na wstępie chciałem pochwalić Maka za odwagę. Proces wprowadzania kanapki do sieci jest zawsze bardzo długi, poprzedzony wieloma badaniami marketingowymi. Tutaj wszystko poszło z kopyta i tuż po ogłoszeniu wyników kanapki można było zakupić. Dostępne będą do 17.12 (chyba), więc jeśli chcecie spróbować, to trzeba się spieszyć. Ale czy warto? O tym poniżej.

Fiestaburger (12,90 zł sama kanapka). 

20141212_174747 20141212_174808 20141212_174900

Bułka pszenna z ziołami (średnia), sos meksykański ostry, cebula czerwona, papryczki jalapeno, sałata lodowa, nachosy, podwójny cheddar, wołowina. Jak wiadomo (wiadomo, bo z uporem maniaka wszędzie o tym piszę), jestem fanem prostoty w sieciówkach i najbardziej w Maku lubię McRoyala. No dobra. Lubię też Double McRoyala i Kanapkę Drwala. Ale generalnie upieram się przy prostocie. Wołowina, pikle, cebula i sos. Tutaj mamy sporo składników, co niekoniecznie mi się podobało. Do momentu, kiedy ugryzłem raz… a potem drugi… i trzeci… Kurcze. Dobre to jest! Mimo naczosów kanapka nie jest sucha, bułka mięciutka, sos meksykański i jalapeno nadają tak pożądanej ostrości (którą wreszcie normalnie czuć), cebula czerwona chrupie i dobrze pasuje do reszty składników, podwójny ser zawsze na propsie, nawet nielubiana przeze mnie sałata lodowa nie przeszkadza. Fiestaburger okazał się smaczny i nie skłamię, jeśli powiem, że zanim zniknie z oferty chętnie zjem go jeszcze raz. Albo dwa.

Szpinak Deluxe (12,90 zł sama kanapka). 

20141212_17481720141212_175010 20141212_175017

Bułka z makiem i sezamem (duża), cebula czerwona, plasterek pomidora, prażona cebulka, pikle, sos bazyliowy, liście szpinaku, sos cesarski, ser ementaler naturalny (2 plastry), filet z kurczaka w pikantnej panierce.

Zacznę od pozytywów. Szpinak. Lubię, a tu jest go dużo. Sosy – fajne i dobrze nawilżały kanapkę. Pikle – podobnie, jak sosy, poza tym nadawały smaczku. Kurczak – soczysty, choć panierki ostrą bym na pewno nie nazwał. Duża bułka, która trzyma składniki, nic nie wypada. Smakowo jednak bardziej podeszła mi ta z Fiestaburgera.

Minusy. Prażona cebulka, a właściwie jej brak. Może i była, ale zdecydowanie za mało. Ja nie poczułem, a za cebulką przepadam i nie zdarzyło mi się chyba jeszcze, bym powiedział, że było jej za dużo. Pomidor. Nie poradzę – może i pasuje do reszty składników, ale ja jakoś w kanapkach niekoniecznie go lubię. Wolałbym zamiast niego podwójne pikle. A, no i ten nierozpuszczony ser z boku… Na szczęście w środku już było lepiej.

Czy zamówiłbym ponownie? Naprawdę nie wiem. Musiałoby mi się bardzo zachcieć kurczaka, wtedy tak.

Grandburger (6,90 zł sama kanapka).

20141212_175239 20141212_175247 20141212_175253 20141212_175332

Mała, klasyczna bułka pszenna, sos pomidorowy z cebulką, chipsy ziemniaczane, cheddar, miks sałat, sos majonezowo – jogurtowy (łagodny), pikle, wołowina.

Ogólnie kanapka niezła, smakowało mi połączenie wołowiny z fajnymi sosami i serem, czipsów nie ma za dużo, co akurat w tym przypadku jest zaletą – chrupią ale dominują. Pikle dodatkowo nawilżają całość, dzięki czemu kanapka jest soczysta. Czy zamówiłbym ponownie? Niewykluczone.

Amore Italia (6,90 zł sama kanapka).

20141212_175122 20141212_175131 20141212_175157

Bułka pszenna z kukurydzą, plasterek pomidora, sos bazyliowy, rukola, filet z kurczaka w pikantnej panierce.

Najsłabsza propozycja moim zdaniem. Bułka sucha i twardawa, zdecydowanie najgorsza z całej czwórki. Mała ilość składników działa tutaj na niekorzyść, kanapka jak dla mnie jest po prostu za sucha.

Podsumowując: pozostanę zwolennikiem klasycznego menu. Fiestaburgera mógłbym czasami zamówić, reszta kanapek nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Niemniej było to ciekawe doświadczenie i nie żałuję wydanych pieniędzy. Fajnie, że McDonald’s potrafi się otworzyć na fanów, fajnie, że ludziom chciało się wymyślać nowe kanapki, ale ja pozostanę wiernym fanem McRoyala, a jeśli miałbym w menu zobaczyć coś nowego, to bardzo chciałbym by była to kanapka McRib.

Kanapki kupiłem w Maku w kieleckiej Galerii Korona.