close
Mr Roller i Ostro Wędzony, czyli doskonałe przekąski ze Statoil

Mr Roller i Ostro Wędzony, czyli doskonałe przekąski ze Statoil

0udostępnień

Lubię jedzenie na stacjach benzynowych. Wczoraj wieczorem jadąc na zakupy skręciłem w Źródłową by na stacji należącej do sieci Statoil zrobić sobie postój na małe co nieco. Miałem wziąć jedną rzecz, ale kiedy spojrzałem na opiekacz poczułem wzruszenie – dwie, dotąd nie próbowane przez mnie przekąski kręciły się raźno na rolkach. Tak więc postanowiłem się zapoznać z Mr Rollerem i hot dogiem Ostro Wędzonym.

Na pierwszy ogień poszedł Mr Roller (4,99 zł). Mięsny wałek wsadzony w hot dogową bułkę, udekorowany prażoną cebulką i ogórkiem konserwowym. Jeśli chodzi o sosy, to wybrałem musztardę i węgierski.

Bułeczka lekko zgrillowana, mięciutka i gorąca. Taka jak w klasycznych hot dogach. Pyszna. Sam Roller to wałek z mięsa. Nie wnikam z jakiego, ani ile w nim mięsa. Był po prostu pyszny i niewiele mnie jego skład obchodzi. Mięso było soczyste i dobrze doprawione. W połączeniu z dodatkami smakowało wybornie. Sosy które wybrałem doskonale współgrały z resztą przekąski. Całość bardzo smaczna i za 5 zł jak najbardziej godna polecenia.

Potem przyszedł czas na Ostro Wędzonego (4,99 zł). Jest to hot dog francuski z wędzonym kabanosem. Do niego dobrałem tylko jeden sos, mianowicie Snack Dressing. Jest to sos przypominający  smakiem i kolorem remuladę. Dobry, gęsty, lekko pikantny. Bułka – doskonale podpieczona, gorąca. Główny bohater, czyli Ostro Wędzony to soczysty kabanos, faktycznie mający posmak wędzonki. Bardzo dobry, ale spodziewałem się, że będzie bardziej wyrazisty. Mimo to warto było wydać 5 zł, bo jest to jeden z lepszych „francuzów”, jakie jadłem.

Podsumowując: zarówno Mr Roller, jak i Ostro Wędzony to bardzo dobre, warte swojej ceny przekąski. Za 5 zł ciężko znaleźć coś równie smacznego. Polecam zdecydowanie.

Inne recenzje jedzenia na Statoil TUTAJ

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Kurczak mieszka w Piramidzie, czyli Big Tortilla w Piramida Steakhouse

Pseudo hamburger w podróży czyli dworcowa masakra

6 komentarzy

  1. A ja mam pytanie, bo pomysł na stronę naprawdę fajny, ale dlaczego większość artykułów to artykuły o sieciówkach lub kebabowniach. Brakuje zwyczajnie miejsc innych, pojedynczych unikalnych, które karmią dobrze w idei street food (tak jak o niej piszę Bourdain) a nie są sieciówkami, etc. Czy to świadoma decyzja, czy zwyczajnie w kielcach brak innych miejsc, nie wiem nie znam kielc. Naprawdę nie chcę , żeby to zabrzmiało jako zarozumiałe u nas w warszawie, ale w wawie myślę jest mnóstwo charakterystycznych dobrych lokali street foodowcyh lub na pograniczu (bo jak np. traktować indyjską szamę za 20-25 pln,czy bistra libańskie, etc). W sensie jest tego naprawdę dużo, i się zastanawiam czy to tak w wawie, a w kielcach nie. czy świadomy wybór jednak głównie sieciówek.

    1. Łukaszu – po prostu brak w Kielcach takich lokali. U nas są albo restauracje (raczej drogie) lub sieciówki i przede wszystkim kebaby – mamy chyba najwięcej kebabów w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Warszawa to miast kilka razy większe, bogatsze i z większą ilością turystów, więc i knajp więcej i oferta bardziej zróżnicowana. Mam nadzieję, że w Kielcach też kiedyś dorobimy się fajnych, niedrogich lokali z kuchnią libańską, hiszpańską (bar tapas – moje marzenie!) itp. Póki co pojawiają się nieśmiało slow burgery i to już jest duży postęp. Niestety wiele knajp zwyczajnie padło – w ostatni czwartek o godzinie 19- 20 krążyłem po mieście – w większości pubów tylko obsługa siedziała, w restauracjach to samo (w VooDoo było kilka osób), miasto umarłe. Może i powstawałyby takie bistra, tyle że … klienteli brak. Kilka fajnych projektów (np. Weź Mnie, Paszteciki Szczecińskie) zwinęło się bo nie wyrabiali na koszty. Ot, proza życia.
      Dzięki za komentarz i pozdrawiam.
      P.S. A swoją drogą ja kocham fast foody, więc często je jadam ;)

  2. Tak zauważyłem, że uwielbiasz fast foody:) , ja tam rollera też dobrze wspomina, pamiętam robiłem trasę kraków-wawa autem i o 7 rano 2 rollery w promocji to było to.Jakby też nie mam nic do dobrego kebaba, może to trochę zwyczajnie skrzywienie stąd z tymi lokalami. Wciąż ci wiszę recenzję, ale pamietam o niej :) No nic to ja będę ci podrzucał adresy miejsc inne niż sieciowe, w wawie i kraku, które uważam, że są godne polecenia, więc jakbyś był w tych miastach to będzie jakaś wskazówka:)W wawie oczywiście też zatrzęsienie „modnych” lokali szczególnie wsłoskich z jedzeniem takim, że bym psa nie nakarmił, ale po odsianiu zostaje naprawdę sporo dobrych miejsc.

Dodaj komentarz