close
Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli Gastromachina stacjonarnie

Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli Gastromachina stacjonarnie

0udostępnień

Miłość. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko ją zobaczyłem wiedziałem, że nasza znajomość będzie szybka i niezwykle ostra. Moje przewidywania okazały się słuszne – Maczeta z Mobilnej Gastrmoachiny zrobiła mi z tyłka jesień średniowiecza. Dosłownie. Od tego momentu minęło ponad pół roku, a ja zostałem wielkim fanem burgerów z Mobilnej Gastromachiny. Co tu dużo mówić – ta wiekowo młoda ekipa odwala kawał świetnej roboty i wręcz śmiem zaryzykować stwierdzenie, że robią najlepsze buksy w całej Łodzi. B.B. Kings niszczą w mięsach, ale hamburgerowa korona należy się Gastromachinie. Potwierdzają to moi znajomi i ich znajomi, którzy gdy raz spróbowali Maczety, Czarnej Perły, Drakkaru czy Cheese & Bacon, wracają do Gastromachiny niczym bumerang.

Sobota 31 października 2015 to nowy rozdział w dziejach łódzkich burgerowni i nowy rodział dla Mobilnej Gastromachiny w ogóle. Oto przy Piotrkowskiej 89 otworzyli swój całoroczny lokal nazwany po prostu Gastromachina Stacja. Wersja Mobilna jest super, jednak konsumenci, jak i sama ekipa niekoniecznie dobrze znoszą terenowe wojaże w zimne dni. A tak – przychodzimy, siadamy w ciepłym i w ciepłym konsumujemy rozpływając się w zachwytach.

Jpeg

Lokal jest świetny. Minimalistyczny, niezwykle klimatyczny, pachnący burgerami i przesiąkający pozytywną energią całej ekipy. Każdy zostanie obsłużony na 110% normy, niezdecydowani otrzymają szybkie porady odnośnie najlepszego dla nich wyboru, a głodni świetnie nakarmieni. Jakby to powiedział Wiesław Wszywka – jest super.

Jpeg

Jpeg

Jpeg

Jpeg

W dzień wielkiego otwarcia wylądowałem w Stacji po godzinie 14. Ekipa była urobiona po łokcie. Co chwila ktoś wchodził, aż zaczęła się tworzyć spora kolejka. Całe szczęście wraz z kumplem zmieściliśmy się jeszcze przed porządnym pierdyknięciem ludu. Zamówienie? Poleciałem z grubej rury – Megamachina, czyli największy burger w menu. Co się będę. Jak zwykle miałem problem z doborem sosów, więc doradzono mi piri-piri oraz koperkowo-limonkowy dla przełamania. Finalnie okazało się to świetnym zestawieniem.

Jpeg

Usiedliśmy przy witrynie z widokiem na podwórze. O ile w sąsiadujących restauracjach działo się kiepsko o tyle Gastrmoachina Stacja przeżywałą już kompletne oblężenie. Na przywitanie dostaliśmy świetne ciasteczka. Fajny gest i rzadko spotykany w lokalach gastronomicznych.

Jpeg

Burgery dostaliśmy po około 15 minutach. Moją Megamachinę stanowiła wielka buła pszenna, dwa kotlety z czystej wołowiny z antrykotu po 150 g każdy, dwa razy smażony bekon pokryty serem gouda i klasyka dodatków świeżych – pomidor, sałata, czerwona cebula i ogóras małosolny. Pierwszy gryz i odlatuję. Mięso wysmażone zgodnie z życzeniem na medium pełne soku, różowiutkie, świetnie przyprawione, rozpływające się w ustach. Przy kompozycji z sosami i dodatkami po prostu urwało mi tyłek. I ten ciągnący się ser! Ajej! Kąsałem Megamachinę łapczywie, jak lew swoją zdobycz. Jezu, jakie dobre. Przy ostatnich kęsach byłem już prawie pełen.

Jpeg

Jpeg

Jpeg

W międzyczasie kumpel pochłonął Camembora z serem camembert, komfiturą z borówek, prażonymi migdałami, pomidorem, rukolą i sałatą. Po minie i jękach jak z pornosa rozpoznałem, że dostał gastronomicznego orgzmu. Pochłonął burgera, by domówić sobie Ciabattę z łososiem. Znowu się rozpłynął.

Jpeg

Po chwili przerwy przy piwku w pobliskim pubie wróciłem po jeszcze. Na dobitkę wybrałem klasyczną kompozycję Cheese & Bacon. Konfiguracja dodatków podobna do Megamachiny z tym wyjątkiem, że tutaj miałem jednego kotleta. Zapropnowano mi też inne sosy. Jednym był świetny BBQ, drugiego niestety nie pamiętam, tak jak swoich grzechów. Znowu pysznie. No poezja smaku. W doskonałym nastroju wytoczyłem się z lokalu, bo wyjściem tego się nazwać nie da.

Jpeg

Jpeg

Jpeg

Gastromachina to klasa. Po prostu klasa. Takie Jerry’s Burger mogą im co najwyżej z tymi swoimi wyrobami robić za wycieraczkę pod lokalem. No jest genialnie. Polecam gorąco i pozdrawiam całą ekipę. Jesteście najlepsi. Moja ocena? 11 punktów na 10 możliwych. Booyah!

Arek Tysiak

Gastromachina Stacja – Piotrkowska 89, Łódź

Facebookhttps://www.facebook.com/gastromachina/

Marcin w Burgerowni

Szarpajmy jadło na sztuki, czyli cmentarne jedzenie

Dodaj komentarz