close
Lato 2019 w North Fish

Lato 2019 w North Fish

0udostępnień

Arek Tysiak: Lato, lato czeka, razem z latem czeka nowa letnia oferta, która wjechała w restauracje North Fish jak dzik w paśnik. Zgodnie z nową nomenklaturą akcji sezonowych dostaliśmy swojską, łatwą do wymówienia polską nazwę i świeżutkie przysmaki w menu. No, może jedną już widzieliśmy wcześniej, lecz była na tyle przyjemna, że North Fish przywrócił ją do życia i bardzo dobrze zrobił. Pewna klasyczna pozycja, teraz dostępna jest również  w zdecydowanie większym wydaniu, doposażona w sosy, co na pewno uraduje serca wielu jej miłośników. Nowości w North Fish, nowość też u mnie – macie degustacje jedna po drugiej, bez podziału na dni wizyty. Gotowi na letnią podróż? No to jedziemy do łódzkiej Manufaktury, oczywiście rozgrzanym do czerwoności tramwajem.

Przystawka to dobra rzecz, od niej zaczynam,  a na starter wybrałem zupę krem z pomidorów. Sercem całej kompozycji jest bulion warzywny zagęszczony dużą ilością przecieru pomidorowego, doprawiony czosnkiem oraz bazylią. Zupa serwowana z chrupiącymi grzankami. Gęsta, treściwa, dobrze zbalansowana w smaku, wyraziście pomidorowa, tego właśnie oczekiwałem. Śmiało może stawać w szranki z sezonową serową, a także ogólnodostępną GRØNN.

Back form the dead, czyli Mintaj z porem, który był z nami w ofercie zimowej otwierającej rok 2018, teraz powrócił cały i zdrów. Nie ukrywam, bardzo mi wtedy smakował, zapadł mi w pamięci i miło mi go znów gościć na talerzu. Chrupiąca panierka pokryta kołderką z sosu porowego skrywa filet z mintaja. Soczysty filet. Bardzo przyjemny dla podniebienia, smaki wspaniale się uzupełniają, por nadaje lekkości, idealnej na gorące dni. Dla mnie bomba!

Po porowej przyjemności czas na pewne kulinarną rewolucję, czyli klasyczną, włoską, doskonale znaną  sałatkę podaną przez North Fish na… rybie. Dobrze widzicie, to nie żart. Morszczuk Caprese to nic innego jak filet golas z tej ryby przykryty sosem pomidorowym, plastrami pomidorów przetasowanych z serem mozzarella i posypanych pietruszką. Sama w sobie ryba idealnie ugotowana, soczysta, jednak po kęsie wiem, że się nie polubimy. Delikatny morszczuk, plus delikatne smakowo dodatki zdecydowanie kierujące się w kierunku umami, może poza sosem, tworzą pozycję kompletnie nudną, pozbawioną wyrazu. Być może ktoś się w tym daniu zakocha, dla mnie niewarte zapamiętania.

Norweski łosoś, postrzegany u nas jako ryba z tych „luksusowych” nie często gości na polskich stołach, lecz North Fish lubi go gościć u siebie i podawać w różnych wersjach. Sezonowo otrzymujemy go w pozycji nazwanej Łosoś norweski ratatouille. Cóż kryje się za tą nazwą? Stek formowany z łososia, zapiekany z kawałkami bakłażana, cukinii, papryki, cebuli, sosem pomidorowym, serem mozzarella i oprószony pietruszką. Próbuję kęs, wyłapując od razu ciężki do pomylenia smak łososia, przy którym gdzieś zginęły dodatki. Kompozycja na pewno ciekawsza niż opisany powyżej morszczuk, jednak nadal brakuje takiej kropki nad „i”. Czegoś pikantniejszego, choćby odrobiny zielonego pieprzu, który dodałby nieco pikantności, przygasił dominujący, nieco mdły smak łososia. Możemy się polubić, jednak miłości między nami nie będzie.

Uff, ryby opisane, czas przyjrzeć się pozycji, która dała się poznać w menu jako Veger. Cóż to takiego? Wege placek wypełniony marchewką, groszkiem, pasternakiem i kukurydzą. Opieczony na chrupko, choć bez żadnej panierki na pewno trafi w gusta wege maniaków, szczególnie w towarzystwie North Fishowej kaszy i sałatki. Wszystkie warzywa stanowiące skład doskonale wyczuwalne na języku, nadają też swoistej chrupkości. Zjadłem bez krzywienia się, jak to miałem w zwyczaju za dzieciaka przy konsumpcji samej marchewki z groszkiem i myślę sobie, że wegetarianie będą z tego placka zadowoleni, a i mięsożercy nie pogardzą.

Wspominałem już o klasycznej pozycji z menu, teraz w nowym, większym wydaniu? A tak, we wstępie. Ukochane, rozchwytywane frytki z całych ziemniaków ze skórką, North Fish dodał menu w gramaturze 250 gram. Do nich można dobrać sosiwa sztuk dwie. Jako że uwielbiam te fryty, wybrałem do nich klasyczny ketchup oraz sos ziołowo-czosnkowy, by nie zakłóciły mi odbioru smaku. Spróbowałem kilku frytek, maczając je w zawartości saszetek, jednak finalnie szamałem fryty posypane samą solą. Bo po co poprawiać klasykę? Swoją drogą, po ściągnięciu appki North Fish te fryty wychodzą za 4 złocisze. Żal nie skorzystać.

Co do klasyki, wśród ostatnich ofert sezonowych pojawiał się deser Panna Cotta przykryty kołderką owocowego musu, podobnie stało się w wydaniu letnim. Tym razem na owocowego bohatera wybrano mango. Nie wiem, czy w siedzibie North Fish siedzą jacyś kulinarni geniusze zła, lecz co porę roku Panna Cotta wychodzi im coraz lepsza. Mus z mango miło łechta podniebienie, współgrając ze słodyczą i kremowością deseru. Po prostu bajka! 

Mango nie kończy się jednak na deserze. Stało się bazą pod słoneczną, orzeźwiającą lemoniadę. Odrobinę kwaskowa, wyraziście owocowa ze smakiem mango na pierwszym planie, świetna. Na tę chwilę stała się moją ulubioną z całego menu ever. Wypiłem dwie i z chęcią sięgnę niedługo po kolejne.

Zachęcam też was drodzy czytelnicy do spróbowania sezonowej oferty Lato dostępnej w restauracjach North Fish. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Mnie szczególnie przypasowała zupa krem z pomidorów, mintaj z porem, Panna Cotta z musem mango i lemoniada mango. Frytki ćwierćkilowe zostają na stałe, a i po nie bardziej niż warto sięgnąć, choćby na sycącą przekąskę na szybko. Nowe menu oceniam na 8/10. Na spróbowanie macie czas do jesieni. Nie zapomnijcie ściągnąć appki. Co chwila pojawiają się w niej nowe promocje. No co jest? Obierać kierunek na North Fish!

Michał Turecki: Od dłuższego już czasu North Fish dba, abyśmy otrzymywali zaproszenia do ich restauracji przy okazji pojawienia się nowego menu. Na wiosnę takie zaproszenia do mnie nie dotarły i musiałem obejść się smakiem, ale z letnimi na szczęście nie było już takiego problemu. Kilka dni po odebraniu listu udałem się w towarzystwie bliskiej mi osoby do jednej z restauracji sieci, znajdującej się w Galerii Krakowskiej.

W letnim menu pojawiły się następujące nowości:  Mintaj z Porem, Łosoś Norweski Ratatouille, Morszczuk Caprese, Veger, Panna Cotta Mango oraz Lemoniada Mango. Dodatkowo otrzymaliśmy okazję spróbowania Ćwierćkilowych Frytek. Nie dobraliśmy do dań głównych zbyt wielu dodatków, aby móc zjeść wszystko i jednocześnie skupić się na smaku nowych pozycji w menu. Po odebraniu wszystkich dań nasz stolik prezentował się i tak imponująco, uginał się wręcz od ciężaru posiłku, który mieliśmy zjeść. Na pierwszy rzut oka wszystkie ryby prezentowały się bardzo dobrze i świeżo. Ochoczo zabraliśmy się więc do jedzenia.

Zacząłem od Mintaja z Porem, czyli filetu z ryby usmażonego w chrupiącej panierce i przykrytego delitkanym, acz wyrazistym porowym sosem. Zawsze uważałem, że najlepsze ryby w North Fish, to te panierowane, one najlepiej znoszą oczekiwanie na klienta pod lampami grzewczymi. Tu nie jest inaczej, ryba jest chrupiąca z wierzchu oraz lekka i soczysta wewnątrz. Do tego świetny sos z półtwardymi kawałkami pora. Bardzo dobre połączenie.

Następnie sięgnąłem po Vegera. Byłem go bardzo ciekawy, bo ostatnio spożywam coraz więcej dań bezmięsnych i wegańskich. Tutaj mamy połączenie marchewki, pasternaku, kukurydzy i zielonego groszku, czyli połączenie, które sprawia, że placek ma lekko słodki smak. Całość jest delikatnie przyprawiona, wilgotna i bardzo smaczna, a skórka powstała dzięki obróbce termicznej trzyma duże kawałki warzyw razem i dodaje aromatu. Jedna z najciekawszych rzeczy jakie ostatnio jadłem.

Morszczuk Caprese przy drugim spojrzeniu nie prezentował się już tak korzystnie jak na początku. Lekko podsuszone pod wpływem lamp grzewczych brzegi rybnego fileta i pierzynka w postaci zestalonych już na zawsze pomidorów i sera mozarella. Po spróbowaniu moje obawy się potwierdziły. Ryba była mało soczysta i wysuszona wierzchnia warstwa nie była w stanie tutaj pomóc. 

Łosoś Norweski Ratatouille to formowany stek z łososia przykryty grillowanymi: cukinią, bakłażanem, papryką i cebulą, z dodatkiem sosu pomidorowego i sera mozarella. Mam od dawna problem ze stekami formowanymi. Nie da się ich chyba przygotować na medium poprzez różnorodność mięsa, z którego się składają, a dla mnie łosoś well done, to jak stek wołowy well done – praktycznie niejadalny, suchy, niesoczysty. Warzywa i sos nie uratowały niestety sprawy. Wszystko było kwaśne, a smaki zupełnie się ze sobą nie zgrywały, nie tworzyły całości. Nie smakowało mi.

Na deser spróbowaliśmy Panna Cotty Mango. Tutaj nie ma zastrzeżeń, sos mango odpowiednio wyrazisty, pełen smaku, panna cotta o świetnej konsystencji, nie za słodka. Bardzo przyjemny sposób na zakończenie obfitego posiłku.

Do popicia wzięliśmy Lemoniadę Mango, która również jest nowością, pojawiającą się w letnim menu. Zasłużyła na pochwałę mojej Towarzyszki, lubiącej próbować produktów przygotowanych z mango. Wyrazisty smak owocu, umiarkowana słodycz, to coś co trafia również w moje gusta.

Na koniec słowo o Ćwierćkilowych Frytkach, które były bardzo dobre. Świeżo przygotowane, chrupiące kawałki ziemniaka ze skórką, posolone, a nie przesolone. Do frytek mogliśmy dobrać dwa sosy produkowane dla sieci. Zdecydowaliśmy się na sos tatarski, moim zdaniem świetnie pasujący do frytek i do ryb, oraz cytrynowy majonez. Oba sosy nas nie zachwyciły. Pierwszy był delikatnie słodki, mimo widocznych na zdjęciu drobno pokrojonych kawałków warzyw w dużej ilości, nie był to sos jakiego się spodziewałem. Natomiast majonez cytrynowy miał sztuczny cytrynowy aromat, nie wiem czy wynikało to z użycia zbyt dużej ilości soku z cytryny/kwasku cytrynowego, czy po prostu aromat miał niewiele wspólnego z naturalnym. Oba sosy, moim zdaniem, do poprawki.

Podsumowując, najbardziej smakował mi Mintaj z Porem. Klasyczny smak, ciekawy, delikatny i wyrazisty sos. To wszystko sprawia, że na tę pozycję w nowym menu chętnie bym wrócił. Podobnie chętnie wróciłbym na Vegera, który jest niezwykle ciekawą opcją dla osób nie jedzących rybiego mięsa. Dopracowana kompozycja smaków, w towarzystwie dobrze dobranych, wyrazistych dodatków, na pewno mogłaby stanowić sycący obiad. Na dobre słowo zasługują również deser i napój. Niestety pozostałe dwa dania główne nie spowodowały uśmiechu na mojej twarzy i z pewnością na nie nie wrócę. 

Żorż: Dla mnie osobiście najlepszą sezonową ofertą w North Fishu była ubiegłoroczna oferta zimowa. Niemniej ciekaw byłem jak wypadnie w tym roku oferta letnia, więc zapakowałem w auto ekipę i pojechałem do matecznika tej sieci, czyli kieleckiej Galerii Echo.

Zaczęliśmy od jednej z najlepszych dla mnie (obok miruny z cebulką) pozycji, znanego już z oferty zimowej właśnie, mintaja z porem. Nic się nie zmieniło, ryba jest pyszna, a dodatek sosu porowego robi jej bardzo dobrze. Zdecydowany sztos.

Zgodzę się z Arkiem i Michałem, że morszczuk caprese to najsłabsza pozycja letniego menu. Kompletnie mnie nie przekonała, chociaż mojej córce smakowała bardzo. Dla mnie była zbyt mało wyrazista, smaku nie pamiętałem już po kilku minutach. Nuda.

Za to łosoś, za którym normalnie nie przepadam, w wersji ratatouille bardzo mi posmakował. Ożywczo działało dodanie do ryby chrupiących warzyw, sosu pomidorowego i sera. Ta kompozycja bardzo mi podeszła i na nią chętnie wrócę.

Frytki w North Fish to złoto. Uwielbiam je i zdarza mi się je zamówić jako przekąskę, ot tak, do podjadania czekając aż żona wyjdzie z któregoś ze sklepów. Pyszne, idealnie usmażone, ze skórką, a teraz w wersji 250 g! No brać oczywiście!

Do frytek możemy wybrać sobie sosy. Ja te frytki jadam tylko z solą i pieprzem, ale sosy chętnie biorę, bo używam ich czasami do ryb lub innych dań. Ostatnio bardzo posmakował mi pikantny sos harrisa, który świetnie podkręcił smak kolejnej pozycji letniego menu – vegera.

Placek warzywny dostałem gorący, wyjechał do mnie prosto z pieca. I powiem Wam, że… jest pyszny. Byłem nieco zaskoczony, bo niby to raptem kilka roślinek, ale smaku w tym pełno. W połączeniu z pikantną harrisą i np. piklowym ogórkiem oraz surową czerwoną cebulą, chętnie widziałbym go w kanapce wege. Dla mnie kolejny jasny punkt letniej odsłony oferty North Fish.

Mango. Powiem szczerze – jedyna wersja mango jaką lubię to napój mango lassi i sos mango-habanero. Dlatego panna cotta z musem mango nie została moją ulubioną. Wolę odsłonę z cierpkimi malinami.

Dlatego też nie sięgałem po lemoniadę z mango, wziąłem za to sygnowane logiem North Fisha Ice Tea i zarówno zielona, jak i czarna bardzo mi smakowały.

Podsumowując: łosoś bardzo smaczny, veger także, mintaj z porem petarda, podobnie jak frytki, a morszczuk caprese do zapomnienia, podobnie jak panna cotta. Krótko mówiąc letnie menu w North Fishu ma dwa razy więcej dobrych niż słabych pozycji, więc warto po tę ofertę siegnąć.

North Fish – lista restauracji

WWW – https://www.northfish.pl

Facebook – https://web.facebook.com/NorthFishPL/

Gdzie na dobrą rybę w Świętokrzyskiem? Część 1

Golonka, że klękajcie narody i inne cudowności U Grolla

Dodaj komentarz