close
Kurczak, kaczka i sajgonki, czyli wizyta w Hanoi

Kurczak, kaczka i sajgonki, czyli wizyta w Hanoi

0udostępnień

Bardzo dawno tam nie jadłem. Ostatni raz, kiedy jeszcze mieli lokal na Żelaznej. Potem z uwagi na budowę wiaduktu przenieśli się na ul. Ceglaną i jakoś kompletnie było mi nie po drodze. Aż do momentu, kiedy byłem w okolicach KSM-u, a żona dostała ślinotoku na myśl o sajgonkach. A więc skręciliśmy z Sandomierskiej w króciutką uliczkę między Sandomierską, a Romualda, gdzie w jednorodzinnym domu mieści się teraz Bar Orientalny HANOI. Trafić łatwo, to tuż przy krzyżówce i pawilonach, gdzie mieści się pizzeria Krystynka. Dużym plusem jest to, że mają własny parking, minusem natomiast, że nie można płacić kartą, a w pobliżu brak bankomatów. Wchodzimy. W środku znajdziemy 3 sale, w każdej stoliki na 4 osoby. Czysto, widno, przyjemnie.

20140901_170717

Poprzednie wizyty wspominam miło, nie było to może jakieś mistrzostwo świata, ale jedzenie było smaczne (choć trochę za słabo doprawione). Bierzemy menu:

20140901_17033620140901_17013020140901_170139 20140901_170154 20140901_170201

Bierzemy oczywiście sajgonki (3 szt. 7,50 zł, surówka gratis), żona kurczaka chrupiącego (15,90 zł) i smażony makaron (3 zł), ja natomiast waham się między żeberkami a kaczką po tonkińsku. Ostatecznie wybieram kaczkę (23,90 zł). Do tego 0,5 l Coli (5 zł).

Sajgonki:

20140901_170954 20140901_171002 20140901_171014

Usmażone na chrupko, podlane sosem, który miał być ostry, a okazał się … w sumie to dla mnie łagodny. Może gdzieś tam w tle delikatna ostrość była, ale dla mnie niemal niewyczuwalna. W takim Toan Pho w Warszawie czy kieleckim XENie sosy i przyprawy stoją na stolikach i można sobie danie dosmaczyć, w Hanoi za porcję chili musimy dopłacić 2 lub 3 zł! Sajgonki, jak wspomniałem wyżej, usmażone dobrze, smakiem jednak nie porywają. Są po prostu przeciętne.

20140901_171113

Kurczak chrupiący okazał się być filetem w panierce pociętym w plastry:

20140901_171454 20140901_171458

Mięso soczyste, jednak nieodparcie miałem wrażenie, że mimo delikatnie doprawionej po azjatycku  panierki, jem polskiego klasyka. Nieco ratowało go maczanie w sosie, ale to ciągle nie to.

Smażony makaron – noodle przesmażone m.in. z jajkiem, ciężkie, lepiej było wziąć klasyczny ryż. Połączenie panierki i klusek sprawiło, że daniem można się najeść, ale pozostawia ono ciężar na żołądku.

20140901_171501

Kaczka po tonkińsku okazała się lepszym wyborem. Spora porcja mięsa usmażona w chrupiącej panierce (dużo smaczniejszej niż ta w kurczaku), do tego klasyczny ryż i surówka.

20140901_171451 20140901_171509

Mięso miejscami soczyste, miejscami suchawe. Na szczęście jest też sos, w którym możemy maczać kaczkę. Niezłe, ale w sumie bez rewelacji. I tyle, naprawdę nie wiem, co mogę jeszcze dodać. Zjadłem, zapłaciłem, wyszedłem.

Podsumowując: raczej rozczarowanie. Kiedy byli jeszcze na Żelaznej, jedzenie dużo bardziej mi smakowało. Na Ceglanej jest na pewno czysto, bardziej elegancko, ale mam wrażenie, że mniej azjatycko. Dania spore, niedrogie, ale przeciętne w smaku. Rachunek wyniósł 55,30 zł. Dwie osoby się najadły, ale … skręcać specjalnie nie będziemy. Bardziej smakuje mi kuchnia w XENie, a na kaczkę pójdę wreszcie do A-Dong-Quan na Dużej, bo wiele osób mi to miejsce polecało. Jak na razie najlepszą kaczkę, jaką w Kielcach (i chyba w ogóle w lokalu) jadłem, dostałem w Hanaya Sushi. Ta z Hanoi nawet się nie umywa.

EDIT: A-Dong-Quan odwiedziłem dzień później. Zamówiłem m.in. także kaczkę po tonkińsku, tak dla porównania. Jak było? O tym niebawem.

20140901_172856

Bar & Restauracja Orientalna Hanoi, Kielce, ul. Ceglana 7. MAPA.

Podróbka, czyli wizyta w warszawskim podrobowym raju

Podgórski Salon Degustacyjny czyli poszukiwań budżetowych burgerów w Krakowie część kolejna – nieostatnia.

Dodaj komentarz