close
Krowa w kwiatach, czyli hippie burger

Krowa w kwiatach, czyli hippie burger

0udostępnień

125 dni od mojej pierwszej recenzji opublikowanej na Street Food Polska wracam do jednego z moich ulubionych miejsc http://streetfoodpolska.pl/jak-qn-osiagal-wloski-szczyt-naw-swietej-krowie/. Dzisiaj ponownie zostałem sprowokowany przez Świętą Krowę (bo o tym lokalu mowa), by wspomnieć o ich kolejnej, sezonowej pozycji w menu.

No to od początku:

0 1 2 3

 Mnie, cały proces powstawania serca burgerów, mocno przekonał. Czysto, świeżo, solidnie, fachowo… czegóż chcieć więcej.

A wracając do nowej pozycji w menu. To totalne zaskoczenie – „KROWA w KWIATACH” (17zł), czyli połączenie jadalnych kwiatów, malin w sosie miodowo-balsamicznym i gorgonzoli z nadal fantastyczną! w tym miejscu wołowiną. „KROWĘ w KWIATACH” wprowadzono na początku września – i niby to czas skończonych wakacji, ale kiedy patrzę na burgera, który wnosi tyle ciepła i kolorowości letniej, to mam wrażenie, że jednak wakacje trwają nadal :)

4 5 6 7 8 9

Połączenie składników wydaje się szalone, ale okazuje się  strzałem w 10. Bardzo dobrej jakości mięso jak zwykle wiedzie prym, ale zaraz za nim ulokowała się wyrazista gorgonzola, która w zderzeniu z malinami w słodko-kwaśnym sosie sprawia, że na twarzy pojawia się szeeeeeroki uśmiech i ogólne zadowolenie :)  Dodatkowo, ogromnie cieszy fakt, że to już drugi burger w Poznaniu z moimi ukochanymi malinami.

10 11 12

Nigdy wcześniej nie jadłem kwiatów w połączeniu z mięsem. I może bratek, nasturcja oraz nagietek nie nadają smaku tej potrawie, ale kiedy otworzysz tego burgera i zobaczysz jego piękno, masz ogromny problem by go zamknąć i tak po prostu zjeść. Wiec pamiętaj, jeśli jesteś mocno głodny, nie otwieraj tego burgera, tylko czym prędzej go zjedz :) Dla mnie „KROWA w KWIATCH” to wizualne dzieło sztuki, a i smakowo wyszło świetnie. Znajomy stwierdził, że to absolutnie hipisowskie danie i chyba trudno się nie zgodzić z tym skojarzeniem.

Jeśli dotychczas burger kojarzył Ci się np. z budkami i barami na dworcu PKP, albo z marnymi, sztucznymi bułami serwowanymi w sieciówkach to przyjdź tu i zobacz, że burger może być naprawdę o niebo lepszy, że czasami staje się nawet kulinarnym dziełem sztuki.

W tym lokalu jestem zafascynowany nie tylko jedzeniem, ale też ludźmi, którzy tworzą to miejsce. Widać, że w tym co robią na co dzień jest mnóstwo pasji i miłości do burgera :) 

ŚWIETA KROWO i Kwiaciarnio KWIATY&MIUT – GRATULUJĘ POMYSŁU! No i wielkie dzięki za przedłużenie wakacji :) 

 

14 13 15 16

Autorem tekstu & zdjęć jest Daniel „Qń” Konieczny

Duże i chrupiące – frytki z Okienka

W poszukiwaniu idealnego burgera – lovekrove

Dodaj komentarz