http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/08/pi5.jpg

Krótka opowieść o tym, jak karmią w PKP

Jakie są nasze koleje każdy wie – potrafią umilić podróż delikatnym opóźnieniem. A jak wiadomo głód jest najlepszym kucharzem, dlatego wracając z Sopotu ze 130 minutowym opóźnieniem postanowiłem sprawdzić kilka pozycji z nowego menu w Warsie. Na karcie wygląda to bardzo pięknie – wszystko przygotowywane jest ze świeżych składników….przyrządzane z dbałością o każdy szczegół.

p3Dobra koniec żartów – zamawiamy.

Na pierwszy ogień idą pierogi w dwóch wersjach: ruskie oraz z mięsem (17,5 zł). Pierogi dostajemy posklejane tak bardzo, że nadziewając jednego, nie ma możliwości nie oderwania kawałka ciasta z drugiego. W smaku są sporo poniżej jakiegoś akceptowalnego poziomu. Tak jak w pierogach z mięsem dało się jeszcze wyczuć delikatną nutkę mięsa, tak w ruskich jedyne co daje się wyczuć to ciasto. I to będzie chyba główny mankament tego wytworu – zdecydowana przewaga ciasta nad farszem. Szczerze mówić, gdyby z pierogów ruskich wyjąć farsz, nie zrobiłoby to wielkiej różnicy w ogólnym smaku dania. Tak więc pierogom z Warsa mówimy stanowcze nie.

pi1 pi2 pi3 pi4 pi5Oczywiście nie poddałem się tak łatwo i szybciutko zamówiłem jeszcze klasycznego burgera wołowego z miksem sałat, duszoną czerwoną cebulą, miksem sałat, ketchupem i majonezem (19,5 zł) – no przynajmniej tak miało to wyglądać. Powiem Wam szczerze – była to jedna z gorszych rzeczy jakie jadłem w życiu. Serio. Pomijam już nawet niesamowicie nieapetyczny sposób podania, który zachęcał do wielu rzeczy, ale na pewno nie do zjedzenia tego burgera. Bułka – oczywiście wypakowana chemią, pakowana próżniowo, była dodatkowo przypalona od środka. Miks sałat to po prostu drobno porwana sałata lodowa, a duszona czerwona cebula nie była ani duszona, ani czerwona. Były to resztki po przesmażonej cebuli, która służyła do przyozdobieniu zamawianych wcześniej pierogów. No i doszliśmy w końcu do ostatniego aktu tego dramatu, czyli mięsa. Oczywiście nie wymagam, żeby ktoś w pociągu przygotował mięso według mojego upodobania, ale autentycznie brak mi słów, żeby opisać to co znajdowało się w tej bułce. Smakowało jeszcze gorzej niż wyglądało, a jak wyglądało możecie sami ocenić po zdjęciach.

p1 p2 p4

Tym miłym akcentem zakończyłem swoją przygodę z nowym menu Warsa. Tym razem nie będę pisał żadnego podsumowania, bo po prostu nie ma czego podsumowywać :)

Marcin Malinowski




There are no comments

Add yours