close
Kraków po syryjsku, czyli powrót do Sami Am Am

Kraków po syryjsku, czyli powrót do Sami Am Am

0udostępnień

Kiedy wpadłem tam styczniu byłem pod ogromnym wrażeniem. Kebab zupełnie inaczej przyprawiany niż do tej pory dane mi było jeść, zapadł mi na tyle w pamięci, że pałałem chęcią spróbowania innych dań. Okazja nadarzyła się teraz, więc skwapliwie z niej skorzystałem. A że byliśmy we dwie osoby, to i więcej skosztowaliśmy.

 

Sami Am Am znajdziecie w Krakowie, na ulicy Świętego Wawrzyńca 27. Mieści się w kamienicy, a miejsce to nie jest jakoś specjalnie oznakowane:

 

P1010662

 

Rzut oka na tablicę z krótkim menu i decyzja zapadła: bierzemy szisz kebab barani w zestawie z cebulą, pomidorem, grillowaną papryką i ryżem (22 zł) oraz Manakish żebre, czyli serową wersję syryjskiej pizzy z serem orientalnym halloumi, czosnkiem i zielona pietruszką (10 zł). Na deser ciastko (5 zł), a całość popijać postanowiliśmy marokańską herbatą (5 zł).

 

Szisz to mielone, grillowane na szpadzie mięso, w tym wypadku baranie (czyli raczej wołowe zmieszane z baranim łojem). Zestaw jest duży i już na pierwszy rzut oka sugeruje, że głodny od stołu nie wstaniesz:

 

P1010659 P1010660

 

Mięso doprawione dobrze, wyczuwam nutę mięty, pietruszki, kminku i kolendry. Moim zdaniem na grillu mogłoby przebywać krócej, bo było nieco za suche. Grillowane warzywa doskonale tutaj pasowały, a miłą niespodzianką była kulka doskonałego hummusu. Ryż ugotowany na sypko, żółciutki i smaczny. Ale to co wynosi to danie ponad przeciętność to doskonałe sosy. Jogurtowy z nutką czosnku i mięty jest łagodny i orzeźwiający, z kolei ostry z papryki chili pali jak ogień, ale zachowuje cały aromat i smak świeżej papryki. Danie bardzo sycące i smaczne, z pewnością warto spróbować.

 

Ciekawie miała się sprawa z zamówioną przez żonę Manakish żebre. Na zdjęciach wyglądało to jak typowa pizza, czyli składniki rozłożone były na okrągłym placku. To co dostaliśmy wyglądało zgoła inaczej:

 

P1010658

 

Powiem szczerze, że pierwsze wrażenie nie było zachęcające. Kroimy:

 

P1010661

 

Dość grube ciasto kryło w środku nadzienie z sera halloumi z ziołami. Pierwsze kęsy i reakcja moje żony: nie zjem tego! Fakt, potrawa ta charakteryzuje się bardzo intensywnym i nieczęsto spotykanym smakiem. Jednak po kilku dalszych kęsach żona przełamała swoją niechęć i koniec końców uznała, że w połączeniu z ostrym sosem Manakish smakuje całkiem dobrze. Mnie również smakowało, ale polecić mogę chyba tylko osobom, które lubią halloumi i … dużą ilość mięty, to zioło bowiem dominuje tutaj w smaku. Niemniej warto się przełamać i zjeść co najmniej połowę, bo pierwsze kęsy dla kogoś, kto spotyka się po raz pierwszy z tym daniem będą raczej nieciekawe.

 

Na deser, jak pisałem wyżej, wzięliśmy ciastko. Nie pamiętam jego nazwy, a na tablicy nie figuruje, bo ciastka zmieniają się codziennie. Nie przepadam raczej za słodyczami, ale to ciastko jest fajne, bo robione głównie na kaszy mannie nie zasładza, jest lekkie i puszyste, do tego znaleźliśmy w nim słone migdały, które ciekawie zmieniają smak. Bardzo dobrze smakowało popijane mocną, korzenna herbatą.

 

P1010657

 

Podsumowując: wizyta udana, wyszliśmy najedzeni za w sumie niewielkie pieniądze. Nie jestem jednak przekonany do końca, wydaje mi się, że kebab w syryjskim chlebie, który jadłem tam poprzednio smakował mi bardziej. Chyba muszę iść tam jeszcze raz i znowu zjeść typowy fast foodowy kebab oraz falafela, żeby wyrobić sobie jasny obraz. Niemniej jednak spróbować warto, bo sposób doprawiania dań w Sami Am Am różni się znacząco od typowo tureckich kebabów.

 

Angus Cross XT – wielki, smaczny, ale czy wart swej ceny?

Smaczne Święto Niepodległości, czyli nowe smaki w Kielcach

Dodaj komentarz