http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/12/2-1050x1400.jpg

Kebab nasz powszedni.

W Krakowie sporo się ostatnimi czasy dzieje. Jakiś czas temu otwarło się miejsce, w którym dostać możemy kanapki z Pastrami. W ostatni czwartek powróciło po zdecydowanie zbyt długiej przerwie Meat and Go. Na początku przyszłego roku otwiera się kolejny lokal BurgerTaty, z którym wiążę bardzo duże nadzieje, bo w menu znaleźć się mają nie tylko burgery. Idzie ku dobremu, może i do Krakowa przyjdzie moda na kanapki z mięsem. W Food and Friends jeszcze nie byłem, do Meat and Go też się w pierwszym tygodniu istnienia w nowym miejscu nie wybieram. Ale…

Zdarza Wam się chęć na coś zwyczajnego? Zdarza Wam się, że macie ochotę na ordynarnego kebaba? Mnie ostatnio naszła taka ochota, kiedy w piątkowe popołudnie wracałem do domu z kilkoma kilogramami książek przed momentem zakupionych w antykwariacie. Idąc na przystanek i zastanawiając się czy siatki wytrzymają ciężar słowa pisanego, mój wzrok padł na szyld z napisem Kebab. Żyję pełnią życia, w piątek przed 18, w drodze do domu, podjąłem decyzję, że zatrzymam się na chwilę i zjem kebsa. Coś mi się od życia należy po tygodniu pracy.

O kebabach krążą legendy, turyści przyjeżdżający do Polski, wyjeżdżają z niej z przeświadczeniem, że to tradycyjne danie kuchni polskiej. Lokale z tym przysmakiem znajdziemy na każdym rogu we wszystkich większych miastach w naszym kraju. Jak sam się już kiedyś przekonałem, zjeść go można nawet głęboko w Gorcach. I choć w przeważającej ilości miejsc jest to mięso z kurczaka albo wołowe z domieszką baraniego tłuszczu od tego samego dostawcy, to z uporem maniaka poszukuję kebaba idealnego.

Lokal obok którego właśnie przechodziłem, miałem od dłuższego czasu na prywatnej liście ‚do odwiedzenia’. Zwykle jednak coś stawało na przeszkodzie. A to padało i nie chciało mi się wychodzić specjalnie z domu, a to lokal był zamknięty, a to po wyjściu z pracy po prostu się nie chciało. Tym razem wszystko było na swoim miejscu, wszedłem więc do środka. Lokal jest malutki, ledwo trzy wysokie barowe krzesła i półka przy której można usiąść. Menu jest dość rozległe, oprócz kebaba można się zdecydować na zapiekankę czy kanapki na ciepło z różnymi dodatkami. Za mną chodziło jednak mięso z dodatkami zawinięte w tortille.

Chwilę po zamówieniu i zapłaceniu dwunastu złotych polskich otrzymałem w swoje ręce wielki pakunek.

W środku było mięso z kurczaka, dodatki i łagodny sos czosnkowy a wszystko to, zawinięte w wielką pszenną tortillę. Prezentowało się to imponująco. Zrobiłem więc zdjęcie i rzuciłem się do jedzenia. Na moje nieszczęście w pierwszym kęsie trafiłem na sporą porcję sosu. Podłego. Fanex – pomyślałem, ale szybko ugryzłem kolejny kęs żeby zając kubki smakowe czymś innym. Dodatki w postaci cebuli, kapusty pekińskiej i pomidora były świeże, nie mam im nic do zarzucenia. Mięso natomiast było całkiem smaczne, niektóre kawałki były za mocno spieczone, ale to normalne w miejscu do którego kolejka się nie ustawia się przed lokalem, a mięso podgrzewane jest cały czas.

Pochłaniałem tak kęs za kęsem, aż naszła mnie refleksja. Co sprawia, że akurat to danie jest w Polsce tak popularne? Po dojedzeniu do końca zrozumiałem. Kebab jest po prostu sycący, to dobrze wydane pieniądze kiedy jest się bardzo głodnym. Czy to po dniu pracy, czy po nocy spędzonej w klubie, za około 10zł możemy się najeść. Zdarzają się kebaby wybitne w smaku. Ten taki nie był a mimo to zjadłem go ze smakiem i czułem, że dobrze wydałem pieniądze.

Czy polecę Alibabę? Można tam zjeść wielkiego kebaba ze świeżymi dodatkami i niezłym mięsem. W tym przypadku rozmiar jest największą zaletą. Nie jest to niesamowite kulinarne przeżycie, ale po tym kebsie będziecie syci przez długi czas.

Michał Turecki

Ceny:
Kebab z kurczaka w tortilli – 12 zł

Alibaba Kebab – ul. Straszewskiego 24, Kraków

Fanpage na Facebooku: https://www.facebook.com/Alibaba-kebab-482633288437916