close
Kebab „fit” i kebab prawdziwy, czyli Mini Bar w ZDZ vs Kebap Troy

Kebab „fit” i kebab prawdziwy, czyli Mini Bar w ZDZ vs Kebap Troy

0udostępnień

Do tej pory wydawało mi się, że promocję robi się po to, żeby ściągnąć nowych klientów. W niższej cenie sprzedaje się produkt, który nie różni się od normalnie oferowanego, a w niektórych przypadkach ma nawet więcej zalet, po to, by zjednać sobie klientów, którzy inaczej by do danego lokalu nie weszli.

Tak mi się wydawało do momentu, kiedy nabyłem promocyjny Kebab Standard w Mini Barze ZDZ na ulicy Paderewskiego 55 w Kielcach.

 

[singlepic id=926 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=927 w=320 h=240 float=]

 

Zwabiony potykaczem i miejscem, w którym jeszcze nie jadłem, postanowiłem nabyć ów kebab standard. 6,90 zł to niedrogo, a do tej pory kebaby za 7 zł oferowane przez kieleckie kebabownie dawały radę, więc liczyłem, że i tu będzie podobnie.

 

Kiedy padło pytanie o sosy, poprosiłem o pikantny. Podglądałem proces produkcji przez szybę. I już czułem, że nie będzie dobrze. Bułka na opiekaczu – OK. Ale potem… Każda warstwa w bułce zalewana trzema różnymi sosami, ilość mięsa, która trafiła do bułki… myślałem, że może z daleka tylko wygląda na małą. Odebrałem.

 

Na pierwszy rzut oka – sałatka w bułce.

 

[singlepic id=928 w=320 h=240 float=]

 

Porcja nieduża:

 

[singlepic id=929 w=320 h=240 float=]

 

Przedzieram się przez warzywa i sosy. Przedzieram się przez warzywa i sosy. Przedzieram się przez warzywa i sosy. Nosz cholera, gdzie jest mięso?! O, jest.

 

[singlepic id=930 w=320 h=240 float=]

 

Było go MOŻE 50 g. Sosy skutecznie przykryły wszelki smak, wiem tylko, że to kurczak. Po wyjedzeniu mięsa (jakieś 10 sekund) apiat’: Przedzieram się przez warzywa i sosy… A propos sosów: miał być pikantny. Może i gdzieś tam był, ale nie wyczułem. Zbełtały się wszystkie mazidła w jeden, nieokreślony, ale na pewno nie pikantny smak.

 

Kurcze. Normalnie kebab ma tak: warstwa mięsa, nieco warzyw, warstwa mięsa, sos. Tutaj było odwrotnie. Przypomniała mi się taka scena z filmu Sztos, kiedy Eryk zamówił Strogonowa.  Nazwałem tego kebaba „fit”, bo skojarzył mi się z sałatką. Chociaż… Sałatka kebab, nawet taka podawana na weselach, ma jednak wielokroć więcej mięsa.

Poza miła obsługą nie mogę o tym Mini Barze powiedzieć niczego dobrego, a na kebab po promocji na pewno się nie skuszę. Na nic się tam już nie skuszę.

 

Nadal chciało mi się kebaba. Na szczęście jakieś 20 m dalej, po drugiej stronie ulicy znajduje się Kebap Troy. Bywałem tam kilka razy i choć może głowy nie urywało, to jednak kebab stamtąd zawsze przyzwoity poziom trzymał.

 

Zamówiłem mały kebab w bułce z baraniną na ostro. 11 zł. I to była dobra decyzja. Po chwili na stoliku zjawiło się to:

 

[singlepic id=923 w=320 h=240 float=]

 

Bułeczka wygrillowana idealnie, chrupka i mięciutka jednocześnie. A w bułeczce… Zobaczcie sami:

 

[singlepic id=924 w=320 h=240 float=]

 

Warstwa soczystych, świetnie doprawionych pasków „baraniny” pokrytych cudownie ostrym sosem. I tylko ostrym, według życzenia. Żadnych innych mazideł, gęsty przecier z ostrych papryczek. Na tyle ostry, że po kilku kęsach domówiłem za 3,50 zł kubeczek Ayranu, za co moje ślinianki były mi wdzięczne. Po przegryzieniu się przez warstwę mięsa dotarłem do MINIMALNEJ warstwy surówek, było ich akurat tyle, by przepłukać kubki smakowe i przygotować je na następną warstwę mięsa:

 

[singlepic id=925 w=320 h=240 float=]

 

Zjadłem z ogromną przyjemnością. Za 11 zł dostałem kebab mały, ale w porównaniu do tego z ZDZ niemal olbrzyma (biorąc pod uwagę ilość mięsa). Chętnie wrócę po jeszcze. Warto.

 

Nocne Qnia wizyty – Bistro ROTI w Poznaniu

Piwo dla mnicha, czyli recenzja Westmalle Trappist Extra

Dodaj komentarz