http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/01/P10109481.jpg

Kawa od Quba Cafe, Chimichanga z Wheel Meal, Łódzkie Burgery i ciasto od Miłych Ludzi

Jak było na łódzkim Street Food Festivalu opisałem w osobnym artykule. Dziś chciałem podzielić się z Wami kilkoma uwagami na temat tego, co udało nam się spróbować.

 

Zaczęliśmy od wyśmienitego cappuccino serwowanego przez Quba CafeZa jedyne 5 złotych wypiłem jedno z najlepszych w swoim życiu. Mocna pianka, solidne espresso i ciepłe mleko postawiły mnie na nogi. Będę ich szukał podczas następnej wizyty w  Łodzi.

 

Po kawce przyszedł czas na coś do jedzenia. Ludzi było coraz więcej, więc szybciutko obstawiłem kolejkę do warszawskiego food trucka Wheel Meal. Podczas zlotów warszawskich nie udało mi się niczego od nich spróbować, a po szaleństwach poprzedniego wieczoru mieliśmy ochotę na coś ostrego.

 

P1010945

 

Szybki rzut oka na menu i decyzja zapadła: chimichanga z wołowiną (można wziąć też z kurczakiem).  Cena 15 zł. Wg Wikipedii „Chimichanga – potrawa meksykańska. Rodzaj burrito smażonego na oleju lub maśle, popularna na północy Meksyku, szczególnie w stanach Sonora i Sinaloa. Pszenną tortillę o różnych rozmiarach pokrywa się farszem mięsnym i składa tworząc prostokątną torebkę. Często zdarzają się również inne dodatki, jak fasola, ryż, ser. Podawane z pikantnymi sosami lub guacamole.” Po około 15 minutach odbieramy pudełko:

 

P1010968 P1010969

 

Porcja solidna, dodatkowo dostaliśmy sos, ostre papryczki skrojone w paski i na życzenie śmietanę (pomny tego, co mnie spotkało w Spoco Loco wolałem się zabezpieczyć). Próbujemy:

 

P1010970 P1010971 P1010972 P1010974

 

Tortilla chrupka, jak widać na zdjęciach sera było nie tylko dużo, ale też doskonale się ciągnął. A co oprócz sera znajdziemy w środku?

 

P1010973 P1010975

 

Soczysta wołowina w dużych kawałkach, ryż, czerwona fasola, cebulka… Całość bardzo nasycająca i bardzo, bardzo smaczna. Szczególnie maczana w sosie i zagryzana ostra papryczką. Świetnie doprawione – miła ostrość szczypie w język, ale nie paraliżuje kubków smakowych, zresztą w skrajnych przypadkach mamy śmietanę, która neutralizuje pikantność. Zjedliśmy z przyjemnością i polecamy.

 

Wybór burgerów na SFF był spory. Dobra Buła, Bobby Burger, Tommy Burger, Cheeseburger Slow Food i Łódzkie Burgery. Arek Tysiak bardzo mi polecał Tommy Burgera, ale kolejka była tam na ponad godzinę, a ja akurat byłem obok stoiska Łódzkich Burgerów, gdzie na menu zobaczyłem, że oferują burgery ze 100% angusa i do tego maja burgera o kuszącej nazwie Green chili (21 zł).

 

IMAG1019 P1010948 IMAG1020

 

Poprosiłem więc o średnio wysmażonego Green Chili. Po 15 minutach odebrałem:

 

P1010977 P1010978

 

Oprócz kotleta znajdziemy w burgerze dużo ciągnącego się sera z kilkoma plasterkami ostrej kiełbasy, świeże warzywa, sos i zielone chili. Burger moim zdaniem powinien jednak minutę wcześniej zejść z grilla, bo zaczynał już tracić różowość, która obecna była miejscami tylko. Nie był wysuszony, ale było blisko:

 

P1010979

 

Gryziemy, smakujemy i… Dochodzimy do wniosku, ze coś jest nie tak. Dokładnie to burger był niedoprawiony. Dla mnie zdecydowanie mięso było za mdłe. W burgerze najważniejszy jest kotlet i bułka. Ten pierwszy nie wysuwał się na pierwszy plan, bardziej wyraziste były warzywa. Zielone chili mimo ostrzeżeń, że będzie ostro, dla mnie na poziomie raczej sosu nr 3 w Spoco Loco niż Piekła. Bułka na początku nieco się rozwalała i bałem się, że nie dojem do końca, na szczęście środek okazał się wytrzymały. Podsumowując: jest potencjał, ale dużo jeszcze do nadrobienia. Następnym razem zamawiając tam burgera chciałbym przede wszystkim poczuć smak angusa, a nie warzyw, które dla mnie znaczenie mają drugo lub trzeciorzędne.

 

Na koniec chcieliśmy zjeść tartę, których spory wybór oferowali Mili Ludzie. Niestety, tarty skończyły się po godzinie. Na szczęście Mili Ludzie mieli jeszcze ciasta (choć też już w ilościach szczątkowych). Wybór padł na „bezmączne ciasto migdałowo – mandarynkowe” (8 zł).

 

P1010965 IMAG1022

 

Okazało się pyszne. Jak nie jestem fanem ciast, tak tutaj z lekka szczęka mi opadła. Soczyste i pyszne, świetnie przyprawione, naprawdę bomba.

 

P1010980

 

Podsumowując: było w czym wybierać, niestety po dwóch godzinach od startu imprezy kolejki były już masakryczne, więc tym razem nie udało nam się zjeść tyle ile byśmy chcieli. Na następnej edycji nadrobimy. A jeśli będziecie w Warszawie to szukajcie trucka w barwach Weel Meal, szczególnie jeśli lubicie meksykańskie smaki. W  Łodzi natomiast wpadnijcie na ciacha i tarty do Miłych Ludzi, my na pewno ich odwiedzimy.

 




There are no comments

Add yours