close
Jedzenie w Bułgarii. Część 3 – restauracje w Sofii.

Jedzenie w Bułgarii. Część 3 – restauracje w Sofii.

0udostępnień

Hotel mieliśmy w ścisłym centrum stolicy, niemal tuż przy deptaku, więc żeby zjeść nie musieliśmy się specjalnie nachodzić. Pierwszą restauracją jaką odwiedziliśmy była Divaka, dosłownie 5 minut wolnym spacerem.

Dogodna lokalizacja to jedno, ale wybrałem ten lokal z uwagi na obecność w menu bułgarskich klasyków.

Krzysiek zamówił Sałatę Ovczarską, parlenkę z miksem serów i firmową zupę Divaka serwowaną w chlebie. Sałata sztos – niby tylko kilka składników, ale smaku w tym było w opór. Zupa krem w chlebie smaczna, bardzo delikatna. Parlenka doskonała, pisałem o tym chlebku w poprzednim poście. Tutaj dostaliśmy gorące pieczywo ze świeżo startymi serami – białym sirene i żółtym kaszkawałem.

Wojtek bardzo chciał spróbować jak smakują w Bułgarii burgery. Niestety, pierwsze podejście okazało się nietrafione. Mieliśmy wrażenie, że burgera mają tu w karcie tylko dlatego, że jest modny. Wyglądał ładnie, ale smakowo słabiutko.

Ja zacząłem od czegoś, czego już od dawna chciałem spróbować. Bułgarskiego „zabójcy kaca”, dania, które wywołuje skrajne emocje. Szkembe czorba to bułgarska wersja flaków. Ale serwowana zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej. Nie znajdziemy tutaj rosołu. Mięciutkie flaki podawane są w… słodkim mleku! A jakby tego było mało, na stoliku lądują jeszcze pojemniki z ostrą papryką i… octem winnym z czosnkiem do doprawienia. Czujecie niepokój w żołądku? :D Ja też poczułem, ale stwierdziłem, że przynajmniej spróbuję. I zakochałem się w tym smaku. Nawet bez kaca ;) Na pewno jest kompletnie inny niż jesteśmy przyzwyczajeni, ale wbrew pozorom te składniki do siebie pasują. Mamy tu smak słodki, wytrawny, kwaśny i ostry, a proporcje ustalamy sami. Warto się przełamać i skosztować. Do flaków wziąłem świeżo pieczony chleb z mieszanką przypraw do maczania.

Poszedłem za ciosem i pozostałem przy podrobach. Zamówiłem ozory wołowe z grzybami w maśle i białym winie z czosnkiem. Co się będę rozpisywał – były obłędne. Mięciutkie, soczyste i świetnie doprawione. Chlebem pozostałym po flakach wycierałem skrupulatnie talerz z sosu. Do picia wzięliśmy ayran i lemoniady.

Podsumowując: Divaka to dobre miejsce, jeśli chcecie spróbować lokalnej kuchni. Lokal duży, czysty, obsługa uprzejma. Namiary na końcu wpisu.

Kolejna restauracja z bułgarską kuchnią również była blisko hotelu, z czego skwapliwie skorzystaliśmy wieczorem. Hadji Draganov House Restaurant mieści się w piwnicach kamienicy. Pierwsze skojarzenie? Hofbräuhaus am Platzl w Monachium. Głośno, pełno, orkiestra chodząca po sali, atmosfera typowo biesiadna. I menu oparte na klasykach lokalnej kuchni.

Na start zamówiliśmy pięcioletnią winogronową brandy Isperich. Podają ją w 150 g zmrożonych mini manierkach, w towarzystwie grillowanego chleba z dwoma pastami – ostrą i łagodną. Świetne, zarówno brandy jak i zakąska. Warto od tego zacząć, żeby zaostrzyć apetyt.

Ponieważ coś niecoś niedawno jedliśmy, nie chcieliśmy zamawiać pojedynczych dań. Kelner doradził nam więc połowę Unashka Salad (cała porcja to 1600 g!!!). To sałata szopska wzbogacona o genialne pieczone papryki, puree z bakłażana, pastę serową, szynkę oraz… bułgarską fasolkę smilian z keczupem. Sałata była naprawdę pyszna i zjedliśmy wszystko mając poczucie, że i całej porcji dalibyśmy radę.

Po chwili na stoliku zapachniało pieczonym na drewnie mięsem. Usukan shish to 750 g mieszanych mięs z grilla podawanych z surówkami. Lecąc do Bułgarii sporo czytałem, że mięsa lubią przeciągnąć na grillu, ale przez cały pobyt nie trafiłem na nic podobnego. Wręcz przeciwnie – zawsze dostawaliśmy mięso soczyste i nie przypalone. Tutaj było podobnie . Ultra miękki szaszłyk z wieprzowiny, soczysty stek wołowy, doskonale doprawione kiełbaski jagnięce, nawet pierś z kurczaka zachowała soczystość po zdjęciu z ognia. Zdecydowanie warto to zamówić, będziecie mieli przegląd, jak się tutaj grilluje. Do mięs zamówiliśmy parlenkę, która tutaj podawana jest z serem zapieczonym, a nie świeżo tartym jak w Divace.

Podsumowując: Hadji Draganov House Restaurant to doskonałe miejsce na biesiadę z przyjaciółmi i poznanie bułgarskiej kuchni. Z jednej strony troszkę Cepelia, z drugiej świetne jedzenie i mówiąca po angielsku bardzo przyjazna i sprawna obsługa. Polecam.

Przed wyjazdem do Płowdiw mieliśmy spotkanie biznesowe. Naszym gospodarzem był Darek, który zabrał nas do lokalu Mascaret, w którym jest współwłaścicielem.

To chyba bardziej klub niż klasyczna restauracja, ale jedzenie maja tam pyszne. Darek przygotował dla nas przekrój mięs z grilla, jakie serwują w Mascaret.

Najpierw tradycyjnie sałatka…

… a później konina na dwa sposoby – kapitalne siekane steki podane z robiona na miejscu przepyszną lutenicą (co ciekawe – bez pomidorów) oraz soczyste kiełbaski.

Później ich firmowy schabowy. O oczywiście z kością i oczywiście z grilla. I oczywiście soczysty, mięciutki i pyszny.

A następnie ultramięciutkie żeberka BBQ i soczyste siekane steki pierzowe.

Podsumowując: jeśli szukacie miejsca do tańca, wypicia dobrego drinka, szerokiego wyboru markowych alkoholi i dobrego jedzenia to idźcie do Mascaret. Nie pożałujecie.

Hadjidraganov’s Houses Restaurant – ul. „Kozloduy” 75, 1202 Sofia Center, Sofia, Bułgaria

WWW i menu: https://www.kashtite.com/en

Divaka – ul. „Hristo Belchev” 16, 1000 Sofia Center, Sofia, Bułgaria

Mascaret Disco Bar – ul. „Professor Atanas Ishirkov” 9, 1734 Studentski Kompleks, Sofia, Bułgaria

Facebook – https://m.facebook.com/people/Mascaret-Disco-Bar/100086639790891/

Jedzenie w Bułgarii. Część 2 – dużo ulicznych różności.

Dodaj komentarz